List #1
o miłości...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ten dzień zaczął się inaczej niż poprzednie. Musiałam wstać wcześniej, bo byłam umówiona na 9:00 na rozmowę kwalifikacyjną. Wreszcie się ktoś odezwał. Szukam pracy już od dwóch tygodniu. CV złożyłam na stanowisko sprzedawcy w sklepie w Platanie. Odzwyczaiłam się od wczesnego wstawania, więc trochę mi ciężko było wygrzebać się z łóżka, potem oczywiście nie potrafiłam się wyrobić, więc na autobus musiałam biec. Omijając dziury i przechodząc kilka razy przez drogę, a właściwie przebiegając, zauważyłam z daleka, że autobus dojeżdża już do przystanku. Autobus zauważyłam, go niestety nie. W ostatniej chwili zdążyłam się odsunąć, lekko uderzając go ręką. Obróciłam się i krzyknęłam: Przepraszam! W tej jednej małej chwili zauważyłam, jaki był przystojny. Miał ciemne włosy, delikatnej długości, które opadały mu na czoło. Wyglądał na wychudzonego, ale nie był ani biedny, czy zaniedbany. Zwykły chłopak o powalającym z nóg spojrzeniu. Wbiegłam do autobusu w ostatniej chwili. Kierowca zamknął drzwi, po czym jeszcze raz je otworzył i wtedy do środka wszedł owy nieznajomy. Rozejrzał się i usiadł obok mnie. Siedziałam wpatrzona w niego, aż wreszcie on odwrócił twarz w moją stronę i powiedział: Przepraszam, gdzie jedzie ten autobus? - Do centrum Zabrza. Dlaczego jedziesz autobusem, którym nie wiesz gdzie dojedziesz? - Teraz już wiem. Uśmiechnęłam się. Taki spokój bił od niego, że pragnęłam, aby ta podróż trwała jak najdłużej. Zastanawiałam się skąd ten chłopak wziął się na Kończycach i dlaczego wsiadł za mną do autobusu, nie wiedząc gdzie ten jedzie? - Przepraszam, ale chciałbym się dowiedzieć, co ciekawego mógłbym zobaczyć w Zabrzu? Chciałbym to miasto zwiedzić. Mogłabyś mi polecić kilka miejsc? Byłam w szoku? Pomyślałam Jakiś świr! Zabrze chce zwiedzać?! Dlaczego?! - Pierwsze, co mi przychodzi do głowy to Ogród Botaniczny. O tej porze jest tam bardzo ładnie. No i mamy tutaj kilka muzeum górnictwa. I skanseny, gdzie można na dół zejść i zobaczyć kopalnie. A co cię tak właściwie interesuje? - Zabrze. Dojechaliśmy na dworzec autobusowy. Wysiedliśmy, a ja mu powiedziałam gdzie może iść. - Tam jak pójdziesz, to dojdziesz na Plac Wolności. Tak jakby rynek, tyle że nie rynek. Tam jak wejdziesz na most i pójdziesz w dół, to dojdziesz do fontanny, jest fajna. A naprzeciw jest muzeum górnictwa. Ja się śpieszę na rozmowę kwalifikacyjną. Miło było cię poznać. Właściwie to go nie znałam. Ale taki miły się wydawał. Podziękował mi, a ja pobiegłam do Platana. Odwróciłam się jeszcze kilka razy. Stał taki niezdecydowany i taki obcy na tym przystanku. Wreszcie ruszył w stronę Placu Wolności. Może pójść coś zjeść, i zobaczyć kwiatki i bank i sklepy … No cóż, może mu się spodoba. Z rozmowy kwalifikacyjnej nic nie wynikło. No może tylko tyle, że nie chce tam pracować. Jakaś dziwna ta kierowniczka, która ze mną rozmawiała. A do tego mówiła, jakie to mają zasady pracy. Były bardzo ostre i co najmniej dziwne. Podziękowałam grzecznie i wyszłam. Stanęłam na chwilę przed sklepem i rozejrzałam się. Co by tu robić? 9:20. Wczesna godzina. Gdy się tak zastanawiałam, zobaczyłam go. Siedział na ławce z długą czerwoną różą w dłoni. Zauważył mnie również. Wstał i podszedł do mnie. - Śledzisz mnie? - Czy w zamian za tę różę, która jest niczym w porównaniu do tego, o co chcę cię poprosić, oprowadziłabyś mnie po Zabrzu? I wręczył mi tę czerwoną różę. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Już dawno nikt nie wręczył mi kwiatów. Teraz wręcza mi je ktoś, od kogo nawet nie znam imienia. Czy mam się bać? Zboczeniec chyba nie wręczałby kwiatów. Ach, nie wiem, co myśleć. - Zawstydziłem cię. Przepraszam. Po prostu chciałbym zwiedzić Zabrze. A gdy tak mówiłaś na przystanku autobusowym: w tamtym kierunku jest to, a w tamtym to, to uświadomiłem sobie, że sam się nie odnajdę. Więc pomyślałem, że może mogłabyś mi poświecić trochę czasu i pokazać mi co nie co. - A czy mogłabym wiedzieć chociaż jak masz na imię? - Och! Przepraszam. Jestem Rafał. - Miło mi, Edyta. Niestety mam dla ciebie złą wiadomość. - Oj. Nie masz czasu dzisiaj. Bardzo przepraszam za kłopot. - Nie, nie o to chodzi. Po prostu, żeby zwiedzić Zabrze, nie starczy nam dnia. No chyba, że zrobimy to w dużym biegu. Uśmiechnął się i poprosił, żebym zaprowadziła go tam, gdzie sama chciałabym dzisiaj iść. Gdy to powiedział, od razu pomyślałam o Ogrodzie Botanicznym. Chciałam tam iść w te wakacje. Miło, że pójdę tam z przystojnym facetem, który na dzień dobry wręczył mi kwiaty. Powietrze robiło się coraz cieplejsze. Spacerkiem szliśmy przez Zabrze i rozmawialiśmy. - Dlaczego Zabrze? Są piękniejsze miasta. - Wylosowałem je. Tak, wylosowałem 5 miast, które postanowiłem zwiedzić. Zabrze jest pierwszym miastem. - Jak tu dojechałeś? - Autostopem. Z A4 pan zjechał i mnie wysadził zaraz na początku Zabrza, ponieważ nie potrafiłem mu sprecyzować, gdzie chcę jechać. Na szczęście spotkałem ciebie. Dziękuje, że zgodziłaś się mnie oprowadzić. - Właściwie to sama nie byłam w wielu miejscach w Zabrzu. Nie ma na to czasu. Więc może, chociaż z tobą coś sama zobaczę. A tutaj mamy Dom Muzyki i Tańca. Tam się odbywają różne imprezy. Tak, a ten park jest Parkiem Jacka Kuronia. Ale nie pytaj się mnie, dlaczego. Tak sobie go nazwali. Cały czas się śmialiśmy. Szliśmy spacerkiem. Opowiadałam mu o sobie, o Zabrzu, o tym gdzie jesteśmy w danym momencie i o tym, co w danym miejscu robiłam. Czasem coś powiedział o sobie, ale nie wiele. Opowiadał mi raczej takie krótkie historyjki ze swojego życia. Nie mówił nic konkretnego. Ile ma lat, skąd pochodzi. Właściwie nic o nim nie wiedziałam, ale miło było z nim tak spacerować i rozmawiać o wszystkim i o niczym. W końcu dotarliśmy do ogrodu. Niestety otwierali go dopiero o 11:00. Więc pokazałam mu jeszcze stadion Górnika. Okazało się, że jest fanem piłki nożnej i właściwie to bardziej był za tym by zwiedzić to miejsce niż ogród, ale nas za daleko nie wpuścili, więc wróciliśmy pod bramę ogrodu. W ogrodzie na szczęście mu się również podobało. Jest tam naprawdę pięknie. Dużo zieleni. Cisza i spokój. - Mógłbym tutaj siedzieć cały dzień. - Zgadzam się. Ale jeszcze tyle do zwiedzania. Wtedy zadzwonił do niego telefon. Przeprosił i odszedł na bok porozmawiać. Gdy wrócił zapytał, czy jutro również znalazłabym dla niego czas. - Właściwie, to nie mam pracy, i żadnych innych planów również nie mam. Więc czemu nie. Znalazłabym czas, dla ciebie. Ale, gdzie będziesz nocował? I przecież ty nic…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil prmdk87
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…