list
oczekiwanie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ocknąłem się, chyba po dłuższej chwili. Leżałem twarzą w piasku i czułem się jak struś, chowający w nim głowę w złudnym poczuciu odzyskanego bezpieczeństwa. Wiedziałem, że to złuda. Piasek pochodził z jutowych worków, którymi umocniono prowizoryczną fortyfikację. Kilka z nich paść musiało ofiarą szrapnela, tego samego, którego wybuch mnie ogłuszył tak skutecznie. Przez moment przesiewałem pomiędzy palcami pachnące jodem ziarna, jakbym utrzymywał się z eksploracji złotodajnych strumieni, uzbrojony nie w karabin, lecz w przetak. Poznawanie zasady działania klepsydry było fascynującym doświadczeniem, ja jednak z upływem odmierzanego przez nią czasu zacząłem odzyskiwać świadomość sytuacji, w której się znalazłem. Chyba w samą porę… Cisza na przedpolu była jedynie kolejnym podstępem, wyszykowanym przez wroga. Gdy odszukałem swój hełm i posługując się bagnetem wychyliłem go nieco nad krawędź okopu ogołoconą z piaskowych umocnień, rozległ się daleki, pojedynczy wystrzał. Hełm upadł do moich stóp ozdobiony otworem po kuli. Z trudem wcisnąłem weń mały palec lewej dłoni; kaliber nie był duży, pocisk jednak, obdarzony niesamowitym impetem, przebił moje nakrycie głowy w dwóch miejscach, pozostawiając wylotowy otwór. Zauważyłem go dopiero po chwili. Musiał to być snajper. Posługiwał się zmodyfikowaną amunicją kaliber 5.6 i pewnie tulił teraz policzek do znakomicie wyprofilowanej kolby, dbając o równomierny oddech. Byłem w pułapce. Uszedłem z życiem przed wybuchem moździerza, teraz zaś trzymał mnie w szachu jakiś gówniarz ukryty w koronie jednego z drzew na skraju drogi. Miał pewnie dużo czasu… Zacząłem zbierać rozpierzchnięte myśli, kalkulując szanse jakie pozostawił mi do dyspozycji Stwórca (paskud przysnął chyba, skoro pozwolił bym znalazł się w położeniu tak niewdzięcznym). Miałem trzy naboje w magazynku, jeden w komorze i te dwa, które wygrzebałem z kieszeni pełnej okruchów tytoniu. Miałem też manierkę z wodą, bagnet, zaczepny granat i apteczkę. Dopiero gdy wciągnąłem tę ostatnią na skromną listę posiadanych dóbr, spostrzegłem że krwawię. Nie była to groźna rana; niewielki odłamek przebił grube sukno polowego munduru i zadrasnąwszy lekko lewe przedramię podążył dalej, uszkadzając radiostację. Podwinąłem rękaw i zlałem skaleczenie spirytusem tak obficie, że gdybym podał go komuś doustnie biedak wyzionąłby ducha. Bandaż przylegał już po chwili do mojej skóry, kontrastując swoją nieskazitelną bielą z panującym wokół rozgardiaszem. Powiodłem wzrokiem aż do miejsca, w którym rów okopu skręcał pod ostrym kątem, czyniąc swój dalszy przebieg niewidocznym. Nie było tam nikogo; w mokrej glinie walały się jedynie strzępy szmat w kolorze umundurowania i fragmenty elektronicznych podzespołów z uszkodzonego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil somebody_like_you
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…