List do Muz
hmmm... opowiadanie jest wynikiem refleksji, których tematem była śmierć matki małych dzieci; ten list napisałam z myślą o tych matkach
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Drogie Córeczki! Jeśli czytacie ten list, znaczy to, że już nie żyję, a wy skończyłyście 18 lat i wkraczacie w wiek podejmowania własnych decyzji. W wiek, kiedy bierzecie swój los we własne ręce. Chciałam Wam coś podarować z tej okazji. Ten list piszę, abyście w tym wyjątkowym dniu poczuły moją obecność i nie zapomniały, że Was kocham. Zastanawiałam się kiedyś, jak to jest móc zobaczyć jak własne dzieci robią pierwsze kroki, móc odprowadzić je pierwszego dnia do szkoły, zobaczyć ich uśmiech, który wywoła urodzinowy tort i prezent opakowany w kolorowy papier. Wściekać się, kiedy wrócą za późno do domu i płakać razem z nimi, kiedy pokłócą się z najlepszym przyjacielem. Jak to jest, móc cieszyć się ich szczęściem, patrzeć jak się rozwijają, zakochują się po raz pierwszy, idą na studia… to wszystko brzmi tak wspaniale. To droga, którą pokonuje większość ludzi, ciesząc się każdym dniem, każdą chwilą, nie myśląc, że to kiedyś się skończy, że kiedyś zabraknie czasu. Oni żyją. Ja nie dostałam tej szansy. Mam 27 lat. Cudownego męża- Aleksa, i was dwie, moje największe skarby- uroczą Erato i słodką Talię. Piękny dom z ogromnym ogrodem i strych, na którym chowamy rodzinne pamiątki. Wszystko było takie idealne. Miałam pracę w orkiestrze, koncerty były zawsze co tydzień w niedziele. Dawałam lekcje gry na skrzypcach. Uczyłam dzieci czym jest muzyka i jak można ją samemu tworzyć. Aleks natomiast jest prawnikiem, bardzo szanowanym prawnikiem. Poznaliśmy się na koncercie. Opowiem wam w jaki sposób, chociaż podejrzewam, że wasz tata już mnie ubiegł. Po występie, kiedy poszłam odłożyć skrzypce do futerału, wszedł za kulisy i spytał się, jak ja to robię, że wszystkich tak czaruję dookoła. Odpowiedziałam, że jestem przecież czarodziejką, a on zaniósł się serdecznym śmiechem. Tydzień później też przyszedł, dwa tygodnie później także. Za każdym razem czułam na sobie jego wzrok i fascynację. Dużo czasu upłynęło zanim znowu odważył się wejść za kulisy i do mnie zagadać. Przeprosiłam na chwilę i wyszłam wtedy do garderoby, żeby zdjąć długą, czarną suknię bez ramiączek i przebrać się w jeansy i t-shirt, ale suwak się zaciął. Przez 5 minut się z nim mocowałam, ale w końcu się poddałam. Wyszłam z garderoby i udałam się za kulisy po futerał z instrumentem. On tam nadal siedział i czekał. Podszedł. Przeprosiłam, że tak długo to trwało, ale nie mogłam rozpiąć sukni. Poprosił, abym się odwróciła, po czym jednym, zgrabnym ruchem rozpiął suwak. Suknia opadła na podłogę i zostałam w samej bieliźnie, a ja myślałam, że zaraz spali mnie rumieniec. Poleciałam do garderoby i się ubrałam. Kiedy wróciłam, jego już nie było. Natomiast w futerale leżała czarna karteczka z pięknym złotym napisem: „nie mogę się doczekać, aż znów Panią ujrzę” z podpisem Aleks Danvers. To była moja pierwsza prawdziwa miłość- bez skazy. Pasowaliśmy do siebie mimo odmiennych zainteresowań i charakterów. Ja byłam raczej impulsywna, często pogrążałam się w rozmyślaniach, a ukojenie i ucieczkę od problemów odnajdywałam w muzyce. Aleks był zupełnie inny. Zawsze był radosny, wesoły, miał wiele ciekawych pomysłów i był romantykiem. Robił mi niespodzianki, zabierał w piękne miejsca. Po roku wzięliśmy ślub. W podróż poślubną udaliśmy się na Kretę. Klimat ciepłej wyspy, cykady grające koncerty co wieczór, a także smak śródziemnomorskich potraw utwierdził nas w przekonaniu, że dobrze trafiliśmy. Kiedy wróciliśmy do Kanady, do domu, zaczęły mnie męczyć wymioty i bóle brzucha, więc udaliśmy się do lekarza. Wkrótce okazało się, że jestem w ciąży. Radości nie było końca, tym bardziej, że w końcu okazało się, że będę mieć dwie córeczki- bliźniaczki. Ciąża była ciężka. Nie jeden raz jechaliśmy do szpitala w środku nocy, nie jeden raz byłam tak zmęczona, że przesypiałam dwa dni. Za każdym razem myślałam, że nagrodą za moje cierpienia będzie możliwość wychowywania dwóch cudownych dziewczynek. Jakże się myliłam… Wspólnie z Aleksem ustaliliśmy, że nadamy Wam
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil alice_k
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…