List w butelce
Co jest w tej pieprzonej butelce ? Czyli typowy "message in the bottle" w kosmicznej oprawie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Alex Heller leżał właśnie na swojej odrobinę ciasnej pryczy i rozmyślał. Był dwanaście lat świetlnych od swojego domu. Misją jego zespołu było zbadanie jednej z planet układu Tau Ceti. Niestety misja skończyła się niepowodzeniem, z trzynastoosobowej załogi przeżył tylko on Alex Heller, pokładowy psycholog. Nie potrafił nawiązać połączenia z ziemią a napęd nadprzestrzenny został uszkodzony w trakcie jednej z wielu awarii, jakie wystąpiły na statku. Był skazany na zagładę i był tego w pełni świadomy. Mógł, zatem wykorzystać zapas powietrza i zapasów, jakie posiadał, by żyć sobie spokojnie kolejne pół roku. Mógł też, zakończyć szybko i bezboleśnie swój żywot. Alexander Heller był jednak tchórzem.
Heller wraz z reszta załogi patrzył przez niewielkie okienko. W śluzie znajdowały się dwa owinięte białym płótnem ciała. Należały one do bosmana Terry’ego Jurevicius’a, oraz jego pomocnika starszego marynarza Cornelio Mourinho. Obaj zginęli przy wybuchu, podczas rutynowej inspekcji napędu nadprzestrzennego. Sprawa pozostała niewyjaśniona. Nikt inny natomiast nie był w stanie naprawić napędu. Musieli, zatem skontaktować się z Ziemią. Śluza otwarła się, i dwa ciała bezgłośnie pomknęły w mrok przestrzeni.
To był trzeci dzień od śmierci ostatniego członka załogi. Heller nie miał pojęcia, co ma robić. Chwilowo zajmował się czytaniem jakiś tępawych książek przygodowych. Musiał jednak wymyślić sobie jakieś sensownego zajęcie, bo z pewnością zwariuje. Nic nie przychodziło mu do głowy. Myślał początkowo, by naprawić zepsutą antenę, jednak w bazie danych komputera nie było niczego, co by dotyczyło jej budowy, a sam oczywiście nie miał pojęcia jak naprawić tego typu sprzęt. Do cholery! Czemu nie mieli wszyscy jakiegoś ogólnego wyszkolenia? Przecież ta cała misja już po śmierci jednego członka załogi, powoli traciła sens, co dopiero, gdy niemalże cała załoga była martwa. Nie pozostawało mu nic jak czekać.
Wszyscy zgromadzeni przy stole mieli grobowe, miny. Pochłaniali w ciszy bezbarwne pasty, które dzisiaj miały smak kurczaka. Po obiedzie natomiast musieli osądzić czy dalsze prowadzenie misji ma sens. Bez obydwu mechaników, najmniejsza usterka mogła doprowadzić do katastrofy. Najbardziej zagorzałym przeciwnikiem dalszego prowadzenia misji był Bernard Neuberger – planetolog. Załoga jednak ostatecznie zdecydowała, że misje należy kontynuować i dwa dni później wszyscy obserwowali odlot niewielkiego promu, na którym znajdowali się planetolog, biolog, chemik, astrofizyk, archeolog, i pierwszy oficer, który służył za pilota. Prom odpalił silniki rakietowe, i pomknął po szynach wzdłuż hangaru. Pierwsze pole wyłączyło się i włączyło ponownie dopiero, gdy prom całkowicie opuścił jego zasięg. Sekundę później tak samo zachowało się drugie pole. W ten sposób prom opuścił hangar nie wywołując dehermetyzacji. Była to po prostu nowocześniejsza wersja śluza powietrznej, bo stosowała pola siłowe, które utrzymywały powietrze w ryzach.
Dwa tygodnie później, major Nakata Soong, kapitan statku siedziała wraz z Hellerem i pokładowym cybernetykiem, w pokoju kontroli, patrząc na przylatujący prom. Prom stopniowo zwalniał, zbliżając się do wylotu hangaru. Gdy dolatywał, pierwsze pole wyłączyło się. Prom wleciał i wtedy, zewnętrzne pole włączyło się o kilka milisekund za wcześnie, zamykając się na promie. Ten, w spektakularnym wybuchu złamał się na dwie części, z których jedna pomknęła w przestrzeń szargana kolejnymi mniejszymi wybuchami. Druga natomiast płonąc, z całym, impetem uderzyła w pokład hangaru,by następnie gubiąc spore kawałki poszycia pomknąć w kierunku ściany gdzie ostatecznie pochłonięta została w kuli ognia, niszcząc przy okazji doszczętnie ścianę hangaru. Blada major Nakate Soong, nie przemówiła nawet słowem, odwróciła się natomiast i pochyliła się nad jednym z komputerów. Po chwili spojrzała z przestrachem w oczach na cybernetyka. - Alston, czy dokonywałeś może jakiś modyfikacji w programie sterującym polami siłowymi? Powiedziała lodowatym tonem. Alston Henders nawet nie drgnął. Jego niespokojne spojrzenie spotkało się ze wzrokiem Nakate, padło na Hellera, a potem znów na Nakate. Choć popatrzył na niego tylko przez sekundę, Heller miał nie zapomnieć tego spojrzenia do końca życia. - Oczywiście, że nie, major Soong. Odparł ociekający potem Henders. Oficjalnie, tylko on wiedział jak obsługiwać i modyfikować ten program, więc tylko on był w stanie zmienić działanie pól siłowych.
Heller podszedł do komputera, obszedł zabezpieczenia i spróbował zmodyfikować program. Zadanie było jednak kompletnie pozbawione sensu. Robił to z braku innego zajęcia.Wiedział, bowiem że problem nie tkwił w oprogramowaniu, lecz w uszkodzonej antenie. Dodatkowo druga antena, która była równocześnie zapasową stanowiła część promu, który został zniszczony.
Cała załoga, oczywiście oprócz Henders’a (który przebywał teraz w zaimprowizowanym areszcie) zdecydowała, że zanim zapadną jakieś konkretne decyzje, należy jak najszybciej poinformować ziemię. Zdecydowano również, że Heller odbędzie, z Hendersem rozmowę i zbada jego zdrowie psychiczne. Z racji, że był pokładowym psychologiem oczywiście zgodził się.
Po raz kolejny analizował całą sytuacje leżąc na swojej pryczy. Nie miał pojęcia, w jaki sposób, mogło dojść do takiego strasznego zbiegu okoliczności. Jakiś niesamowity pech prześladował załogę, oszczędzając Heller’a. Najbardziej Jednak tajemnicza była śmierć, matematyka. Drobnej, pięknej Amelie Moreau. Heller zadurzył się w niej odkąd ją zobaczył. Teraz jednak była martwa. Przyczyny jej śmierci były nie wyjaśnione. Heller odkrył ją w pokoju obserwacyjnym. Miała rozdarty sweter, jakby ktoś chciał ją wbrew jej woli rozebrać. Ogólnie, na jej ciele widać było ślady walki. Na jej smukłej, delikatnej szyi widać było ślady duszenia. Amelie była ostatnią, która zginęła. Na końcu została tylko ona i Heller. Domyślał się jednak jak mogła zginąć. Prawdopodobnie cała sytuacja zniszczyła jej psychikę. Dostała jakiegoś napadu, w którym samo okaleczyła się i doprowadziła do śmierci. Nie było, bowiem nikogo, kto mógł ją udusić.
Major Nakata niemalże nie zważając na drzwi, wpadła do pokoju i zastygła. Na ziemi leżał nieprzytomny Alston Henders oraz pobity, posiniaczony Alexander Heller. - Mój Boże, Heller, co tu się stało? Heller z trudem podniósł się z podłogi, siadł na pryczy uspokoił się i spojrzał na Soong. - Henders, próbował mnie zabić. Rozmawialiśmy normalnie, przyznał, że problem na pewno tkwił w programie i że nie mógł sam z siebie ulec awarii. Zapytałem go, kto zatem, jeśli nie on mógł zmienić procedurę. Wtedy on rzucił się na mnie . Zasłonił mi usta i próbował udusić. Udało mi się wyrwać z jego uścisku. Wrzasnąłem z całych sił żeby ktoś przybiegł, co pewnie usłyszeliście. On jednak dalej atakował, więc uderzyłem go z całej siły w głowę. Trafił na jakiś kant chyba, bo stracił przytomność. Alston Henders jednak nie stracił przytomności, był on martwy, o czym szybko się przekonali.
Alex leżąc na pryczy i rozmyślając wpadł na dość oryginalny pomysł jak zagospodarować czas, jaki mu jeszcze został, i równocześnie jakoś wytłumaczyć sobie to, co stało się z załogą. Istniała, bowiem taka dziedzina, która nadawała się dla kogoś, kto miał dużo czasu na rozmyślania, i duży dylemat natury egzystencjalnej.
Zostało ich jedynie czworo. Sytuacja była bardzo zła. Odpowiedź z ziemi powinna przyjść już dawno a jeszcze nic nie dostali. Dlaczego tak się działo odkryła wreszcie Nakate. Problemem była zepsuta antena. Nie wiadomo, kiedy to nastąpiło, być może w czasie wybuchu promu. Możliwe również, że w czasie jednego z zewnętrznych przeglądów technicznych. Heller, który często zgłaszał się by pomóc Terry’emu i Corneliowi, nie przypominał sobie by doszło do jakiejkolwiek awarii podczas tych przeglądów. Sytuacja wydawał się bez wyjścia.
Heller zbliżył się do komputera z dozą nieufności. Usadowił się wygodnie na fotelu i spojrzał na niewielki monitor.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Asimo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…