Lucid Nightmare
Mike, nastolatek z dobrej rodziny, pragnie nauczyć się sztuki świadomego śnienia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mike’a nadal dręczyły te myśli. Czy powinien jednak to zrobić? Czy to co mówili jego znajomi i to co wyczytał w internecie to rzeczywiście prawda? Nie mógł się tego wszystkiego dowiedzieć na pewno, w żaden sposób. Pozostawało sprawdzić to wszystko na sobie. Ciekawość zrobiła swoje i pierwsze próby świadomego śnienia podjął już pare tygodni temu. Znalazł w internecie sposób, który po jakimś czasie i odpowiednim treningu miał wprowadzić go bezpośrednio w ów stan. Nie do końca rozumiał jak ma to zrobić, rozmawiał więc ze znajomymi, którzy jak twierdzili robili to wiele razy. Jeden z jego znajomych, Ian powiedział, że jeżeli chce siedzieć przy nim kiedy będzie zasypiał, by w razie czego przeprowadzić go przez cały proces. Umówili się na sobotni wieczór. Nastolatek z niepokojem wyczekiwał wieczora. Przez głowę przewijały mu się myśli, jak migające czerwone lampki, ostrzegające go przed ewentualnym zagrożeniem. A co jeśli to co mówili ludzie to prawda? Znalazł na jednym z forów na temat świadomego śnienia temat dotyczący paraliżu sennego i towarzyszącemu temu zjawisku halucynacji. Podobno, mogą być na prawdę przerażające. Mimo to nie zamierzał odpuścić sobie przyjemności świadomego snu rodem z hollywoodzkich filmowych produkcji. To raczej nieodparta ciekawość szeptała mu by jednak podjął się tego zadania. Zbliżał się wieczór. Słońce swoimi promieniami lizało jeszcze dachy domów położonych na skraju osiedla na wzgórzu Pirmount i niedługo mrok miał zająć całą okolicę kładąc ją do snu. Dom, w którym mieszkał Mike położony był w skrajnej części osiedla tuż przy lesie. Od frontu strzegła go ciemna stalowa krata, osadzona w ceglanym murze, a z tyłu bardzo gęste krzaki i zarośla dzieliły go od lasu. Dom miał dwa piętra i garaż ze żwirowym podjazdem. Na wszystko to, rodzice Mike’a pracowali prawie 30 lat. Gdzieś w kuchni matka Mike’a przygotowywała kolację i właśnie dołączył do niej jej syn, a gdy pogrążyli się w błahej rozmowie na zewnątrz zaświeciła się lampa i otwarła się brama. Mike wyszedł na werandę zobaczyć czy to aby na pewno jego tata. Na podjazd wtoczyła się toyota, jeden z tych ekologicznych modeli. Za kierownicą siedział ciemnowłosy mężczyzna, w niebieskiej koszuli. Jego twarz wykrzywiła się w uśmiechu, jak tylko zobaczył syna i pomachał mu. Na siedzeniu pasażera siedział Ian – młody chłopak o krótko ściętych blond włosach i wyraźnych rysach twarzy. Ten również pomachał Mike’owi, a ten odmachał im obu. - Cześć wam. Tato, gdzie ty znalazłeś Iana? – zapytał zdziwiony Mike. - Twój tata zgarnął mnie parę przecznic dalej – odpowiedział uśmiechnięty Ian, zanim zrobił to jego ojciec. – chociaż pewnie nie szedłbym tu długo na nogach. Ojciec Mike’a zaparkował samochód w garażu i chwile potem wszyscy spożywali już razem kolacje. Potem oglądali jeszcze razem telewizje i chłopcy udali się wreszcie do pokoju Mike’a. Za oknem leniwie kołysały się drzewa, poruszane łagodnym letnim wiatrem. Za chwile miała zapaść noc. Pokój chłopca znajdował się na piętrze, było to pomieszczenie trzy na pięć metrów, chociaż wydawało się mniejsze przez wszystkie graty, które właściciel tam trzymał. Jak tylko weszli do środka Mike podjął wreszcie tak bardzo nękającą go kwestię. - Czy to prawda co ludzie piszą na tych forach? – zapytał zaniepokojony, mimowolnie obracając w rękach pierwszy przedmiot, który wpadł mu w ręce – Te rzeczy o halucynacjach... Nie chcę żebyś uznał mnie za jakiegoś tchórza, ale nie chciałbym stanąć twarzą w twarz z jakimś potworem i nie mogąc się nawet ruszyć. - Powiem ci, że jest to sprawa indywidualna, niektórzy w ogóle nie mają tych halucynacji, a niektórzy odczuwają je w przyjemny sposób. Ja na przykład też się tego bałem, u mnie wyglądało to tak, że po otwarciu oczu zobaczyłem białego kota, który przyjaźnie skoczył mi na nogi... Stary, ja go nawet poczułem – dodał z podnieceniem. – Potem powoli wkroczyłem w sen i wszystko było w porządku. - No dobra, no to wytłumacz mi jeszcze raz co i jak. Ian patrząc na kolegę wydawał się zaniepokojony. Mike nieco dygotał i był troche blady, nie wyglądał na chorego, wyglądał na kogoś kto ma lęk wysokości i musi skoczyć na bungee. Tyle, że miał wybór. - Mike słuchaj, jeżeli na prawdę się tego boisz, może to po prostu olej, albo spróbuj innych technik, przecież w internecie tego pełno. - One wszystkie wymagają sporo czasu, chyba nikomu nie chce się ćwiczyć jakichś durnot przez długie miesiące. - Jak chcesz... – Ian kazał położyć się koledze na łóżku, a sam usiadł na krześle obok. Po chwili zaczął tłumaczyć mu co ma zrobić. Korepetycje ze świadomego śnienia – pomyślał Mike. - No dobra Mike, wygląda to tak, teraz kiedy już leżysz, ułóż się w takiej pozycji, żeby było ci wygodnie, tylko leż nadal na plecach – Mike poruszył się nieznacznie – Teraz zamknij oczy i oddychaj równomiernie, staraj się nie myśleć o tych halucynacjach, bo im bardziej się boisz tym większa szansa, że przyjdą. Sam paraliż, którego doświadczysz nie jest taki straszny, każdy coś takiego ma tyle, że tego nie czuje – Ian prawie wczuł się w rolę wykładowcy – mózg tak sprawnie to robi, że leżysz chwile w łóżku, a po chwili on wyłącza ciało i wkłada cię do świata snów. – Mike nadal leżał bez ruchu, byl już troche bardziej rozluźniony i jego przyjaciel również nieco sie uspokoił, Ian kontynuował – No więc, leżąc tak sobie, nie oczekuj tego nadchodzącego paraliżu, tylko staraj się skupić na jednej myśli i staraj się nie odpłynąć w sen. Najlepiej jakbyś sobie liczył oddech. Po jakimś czasie, jak wszystko dobrze pójdzie, zaczniesz czuć swędzenie lub chęć poruszenia jakąś kończyną. Musisz wiedzieć, że nie możesz się wtedy poruszyć, bo to tylko twój mózg sprawdza czy jesteś gotów do snu. Zignoruj to, a po chwili poczujesz, jakby nogi czy też ręce się od ciebie odłączyły. Nie będziesz ich czuł. Jak sie przestraszysz to zawsze możesz poruszyć palcem, a pewnie potem uruchomi to twoją rękę, a to wyrwie cię z tego paraliżu. Pamiętaj, że cały czas masz możliwość otwarcia oczu, tak więc jeżeli coś cie przestraszy, lub poczujesz się dziwnie, lepiej tego nie rób. Potem prawdopodobnie poczujesz lekki ucisk na klatce piersiowej, możesz też mieć wrażenie jakbyś zapadał się w łóżku. Wtedy zaczną tańczyć przed twoimi oczami jakieś kształty, światełka... Ale tego Mike już nie słyszał. Jego mózg odciął go od świata jawy i przeniósł jego zmysły w świat snu, chwilę po tym jak Ian skończył wykład na temat paraliżu. Mike, może pod wpływem sugestii, a może taka jest naturalna kolej rzeczy w tego rodzaju rozrywce zaczął mieć dziwne wrażenie, że coś dociska jego żebra, coraz trudniej bylo mu oddychać, co było dla niego niepokojące. Miał wrażenie, jakby jego ciało zalała jakaś bardzo gęsta ciecz, przygniatając jego całe ciało. Kiedy Mike chciał już zrezygnować z całego zadania pod powiekami zaczęły krążyć mu kolorowe gwiazdki, jak gdyby przypadkowo przycisnął sobie oko. Gwiazdki zmieniły się w białe smugi, a te w szare bryły i kształty. Chłopiec postanowił, że skoro dotarł do tego momentu, nie może już odpuścić. W tym samym momencie usłyszał czyjeś kroki na korytarzu swojego pokoju. Drzwi do pokoju były zamknięte, a mimo to poczuł w pokoju obecność kogoś jeszcze. Nie słyszał już swojego przyjaciela, słyszał tylko ciężkie kroki i coś w swoim pokoju. Czuł, że ten ktoś stoi gdzieś przy ścianie w kącie pokoju, jednak gdyby otworzył oczy, zobaczyłby, że postać stoi tuż obok jego łóżka. Teraz Mike miał ochotę na prawdę uciec, poruszyć kończyną i jak tylko będzie mógł, zbiegnie na dół do sypialni rodziców. Był przerażony, a gdy uświadomił sobie, że nie może się poruszyć poczuł jak ogarnia go fala strachu, nigdy w swoim krótkim szesnastoletnim…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Chris2507
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…