Łup floty. Prolog
Do każdego przedsięwzięcia, które planują i podejmują się ludzie potrzebni są fachowcy. Problem w tym, że ci ostatni nie zawsze chętnie i dobrowolnie w takich przedsięwzięciach uczestniczą...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jacek Novik otarł pot z czoła, starając się jednocześnie opanować narastające obrzydzenie. Koszmarna w tym mieście była nie tylko temperatura i ponad stuprocentowa wilgotność. Duszący był też mdławo – zgniły odór wdzierający się przez nos, oczy, skórę i wypełniający całą świadomość. Zapach portowych dzielnic, który chociaż zmieniał się na przestrzeni wieków, w zależności, czy hitem eksportowo – importowym było zboże, tekstylia czy żywy towar, zawsze był nieprzyjemny. Horror wędrówki wzdłuż wybrzeża stał się dla niego w tej chwili gorszy od życiowych katastrof, które przeżywał od kilku tygodni. Prawdopodobnie niewielką pociechą byłoby dla Jacka uświadomienie sobie faktu, że około jednego stulecia temu po tych samych ulicach chodził jego pradziadek. Miejsce to, obiektywnie patrząc, było dla jego praszczura dużo gorsze, niż teraz, gdy chodzi po nim on sam. Do gorąca i wilgotności dochodził bowiem duszący uścisk smogu oraz uciążliwe brzęczenie ludzkiego mrowiska napierającego ze wszystkich stron. Z drugiej strony, gdyby wiedział, że wystarczy zrobić jeszcze tylko 20 minutowy wysiłek, aby znaleźć się w znacznie przyjemniejszym otoczeniu, w cieniu drzew i popijając zimną wodę z umocowanego w marmurowej kolumnie kraniku – może nie doszłoby do tego, co w ciągu następnych godzin w jego życiu wydarzyło się. Co zmieniło zresztą jego plany w sposób nieodwracalny i ostateczny....
Automatyczna taksówka, która przywiozła go aż nad brzeg rzeki miała zepsuty projektor i Jacek nie obejrzał prezentacji Wielkiego Jabłka wraz z planem okolic najbliższych miejscu przeznaczenia. Usterka nie była oczywiście przypadkowa. Podobnie zresztą jak cały ciąg wydarzeń na przestrzeni ostatnich tygodni przeżytych przez naszego bohatera. Okoliczności powyżej opisane doprowadziły Novika w to niezbyt przyjemne miejsce, a warto dodać, że na jego stan ducha oddziaływał także stan ciała. Domagała się ono w trudnej do określenia kolejności prysznicu, snu, zimnego czeskiego piwa i porządnego obiadu. Jednocześnie z trudem jeszcze działający umysł próbował mu wytłumaczyć, że na te…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil twj
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…