Magnus
Krótkie opowiadanie, pierwsza próba.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Magnus, wyciągnął z kabury pistolet i powoli podniósł ramię. Przymierzył, pamiętając by przy strzale wstrzymać oddech. Pociągnął za spust, wystrzelona kula utkwiła w czaszce wilka. - No, to jeszcze cztery i gotowe. - mruknął sam do siebie. Kolejny dwa wilki znalazł nieco dalej, pomiędzy drzewami, zajęte były ogryzaniem jakiegoś trudnego do zidentyfikowania zwierzęcia. - Jak myślisz, Hawa, damy zabawić się też braciszkowi? - spytał swój pistolet. - Tak? Dobra mała. - Po czym wyciągnął z kabury przymocowanej do drugiego uda, rewolwer,grawer zabłyszczał w świetle słońca, którego promienie przechodziły przez wielkie korony drzew. - No, Neesan, spraw się dobrze. - Wyprostował ramiona, wstrzymał oddech, wymierzył i spokojnie pociągnął za spusty. Na raz. Wilki padły w tym samym momencie, zupełnie jakby nagle zapadły w głęboki sen. Gdyby nie kałuże krwi, można by pomyśleć, że śpią. - Dobra, dzieciaki, kończmy to, bo zaczynam się robić głodny. - Powiedział i ruszył truchtem przed siebie. Biegł około dziesięciu minut, gdy ujrzał dwa ostatnie zwierzęta. Jedno z nich, wielkie, włochate, czarne stało na kamieniu, który zdawał się być jego tronem, było coś majestatycznego w tym zwierzęciu i jego pozie, coś co kazało Magnusowi chwilę podziwiać, te naturalne piękno. Drugie stało niżej, ale wielkością nie odstępowało towarzyszowi, było równie owłosione, ale kolor sierści był brązowy. Ponadto nie miał jednego ucha. Mężczyzna zaklął pod nosem. - Dzieciaki, może być trudniej niż przypuszczaliśmy, to mutanty. Margrabia nas wykiwał, ale nie ma odwrotu. Nie, Hawa, nie możemy stąd odejść, wybiliśmy im grupę, to zapewne trochę ich rozzłości, więc ataki tylko nabiorą na sile. Musimy skończyć to co zaczęliśmy, chyba, że chcemy być odpowiedzialni za kilkanaście istnień. Co mówicie? Nie chcemy? No, to ciesze się, że się zgadzamy, a teraz nie marudźcie, bo muszę obmyślić plan. Mutanty nie padną od jednej kuli, nawet z takich broni jak wy, co niestety odrobinkę utrudnia nam zadanie, bo są niebywale szybkie, ale damy sobie radę. Zawsze dajemy. - Mężczyzna pogrążył się w rozmyśleniach, próbując wymyślić najlepszy i najbezpieczniejszy sposób pokonania dwóch mutantów, gdy nagle go olśniło. - Mam! Rozłożymy tu dwie małe pułapki, zwabimy je, miejmy nadzieję,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Onfurry
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…