Wróć do katalogu

Marlene Dietrich - Kobieta mojego życia - część 2

Druga część scenariusza o słynnej postaci jaką była Marlene Dietrich - poprosze o komentarze

sen, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

,,Marlene Dietrich – Kobieta mojego życia’’ część 2.

Obsada: 1.Marlene Dietrich 2.Matka Marleny Dietrich 3.Córka Marleny Dietrich – Maria 4.Gary Cooper 5.Edith Piaf

Scena I Scena I zaczyna się piosenką ,,Moje blond maleństwo’’ w wykonaniu Krystyny Jandy - jako kontynuacja I części spektaklu. Po piosence wchodzi Marlena.

Marlene Dietrich: ….To ja wkroczyłam do Niemiec z wojskami amerykańskimi. Moja inteligencja wygrała z plebsem. Intuicje miałam niezawodną, kto wygra tą wojnę! Naiwny naród. Myśleli, że Hitler im pomoże. Wielki mi zbawiciel świata naiwnych!. Dobre! Nie jestem żadną romantyczką marzycielką – idiotką. Jestem trzeźwo myślącą, praktyczną personą, która pracowała przez całe życie. Niemcy stały się sławne dzięki mojej sławie. Dzięki moim dokonaniom. To ja śpiewałam żołnierzom na froncie. Nikt się tak nie wysilał jak Ja! Ja i tylko Ja! I kto tutaj wygrał? Ja czy Hitler?

Po monologu puszczona jest piosenka ,,The boys In the backroom’’

Scena II Scena Marleny z Matką.

Matka: Dobrze, że wróciłaś do kraju córko. Wojna była bardzo niebezpieczna. Tak sobie myślę, że świat się pozmieniał, od kiedy byłaś dzieckiem. Marlene Dietrich: Świat jest taki sam jak kiedyś. Tylko ludzie są gorsi. Widzisz, do czego doprowadziła ambicja Hitlera? Widzisz to, czy jesteś tak ślepa jak ten plebs? Matka: Nie mów tak. To był dobry przywódca, chciał dla Niemiec jak najlepiej. Ty występowałaś w Londynie, ja umierałam ze strachu o Ciebie, o Marię, o całą naszą rodzinę. Miałaś wygodne życie, ja byłam głodna przez całe tygodnie. Jadłaś, co chciałaś, żyłaś jak chciałaś. Ja musiałam zadowolić się ziemniakami… Marlene Dietrich: Przestań. To takie bzdury. Bez potrzeby to mówisz. Nikt Ci nie kazał żyć w czasie wojny. Szkoda, że byłaś taka naiwna. Szkoda, że się bratałaś z wodzem Wielkiej Najznakomitszej III rzeszy! Matka: Zdradziłaś nasz kraj. Jak tak mogłaś postąpić? Tutaj się wychowałaś. To Twoja ziemia. Marlene Dietrich: Ale nie mój kraj. Jak wiesz, niedawno przyjęłam obywatelstwo Amerykańskie. Dobrze mi z tym. Przynajmniej więcej mam szans na kontrakty. W obecnych czasach Niemki nie są już pożądane. Matka: Gazety obrzucają Cię błotem. Nie wstyd Ci było występować przed amerykańskimi żołnierzami? Mi było wstyd za Ciebie! Marlene Dietrich: Walczyłam w słusznej sprawie. Aby świat był spokojniejszy, bardziej sprawiedliwy.Cóż, nawet własna Matka mnie nie rozumie. A Hitler i tak był człowieczkiem człowieczkiem chorej ambicji i małym móżdżku. Idiot!

Matka wychodzi, Marlene zostaje na scenie, po raz kolejny popija tabletki alkoholem.

Scena III Marlene pisze list do Ernesta. Mówi na głos, co pisze.

Marlene Dietrich: Drogi Erneście! Dziękuję za to, że wysłałeś mi pare książek. Chętnie je wszystkie przeczytam w ramach relaksu. Ostatnio jestem przepracowana. Dobrze, że wojnę mamy już za sobą. Myślę, że następna nieprędko będzie. Choć, pamiętaj Kochany, jak Ci kiedyś mówiłam, że człowiek jako istota to najwredniejszy stwór. Święte słowa Erneście. Fakt, bo sama je wymyśliłam! I chętnie się pod nimi podpisze. Ach, Erneście, pamiętasz jak tańczyliśmy przy blasku gwiazd? Młodzi i nieodpowiedzialni. To było boskie życie, nieprawdaż? Teraz całkowicie przeklęte. Moja Matka powiedziała mi ostatnio, że to świat się zmienia. Myślę, że to człowiek jest coraz bardziej pazerny. Kiedy tak sobie rozmyślam wieczorami o naturze człowieka, to myślę, że człowiek zagubiony szuka jak najczęściej uciechy z byle, czego. Szuka tej osoby, najważniejszej osoby. Często z braku laku. Ale jak sam się przekonałeś niejednokrotnie, Ja taka nie jestem. Każdego umiłuję, kto tylko na to zasłuży…Jestem bardzo ciekawa, co myślisz w tej kwestii jako pisarz? Nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy. Liczę, że będziesz tak samo refleksyjny jak Ja. Twoja Marlene.

Scena IV Scena Marleny z córką Marią.

Maria: Dzień dobry mamo. Dlaczego nie odbierasz telefonów? Zostawiłaś też drzwi otwarte. Co się dzieje? Dlaczego taka jesteś? Marlene Dietrich: Dziecko, daj mi spokój. Mam prawo do odpoczynku. Jak sama zapewne zauważyłaś, to zarabiam na was. I to nie małe pieniadze. Ale za to, jakim kosztem! Kosztem mojego własnego życia! Maria: Jesteś straszną materialistką. Pamiętasz jak mówiłaś mi w dzieciństwie, że ważne jest wnętrze człowieka? Pamiętasz jak mówiłaś do Ojca, że publiczność jest największym wynagrodzeniem wielogodzinnych prób? Pamiętasz? Marlene Dietrich: Nie pamiętam. Każdy jak jest młody to gada głupoty. A tak pyzatym to, w jakiej sprawie przyszłaś? Widzisz, że pracuję. Nie mam czasu na błahostki. Maria: przyszłam Cię odwiedzić, jako twoja córka. A tak pyzatym pod drzwiami leżał jakiś list. Z Polski.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych