Wróć do katalogu

Marry o krzywych nogach

Nienawidziła wiosny w parkach, kochała betonowe fabryki od których niesamowicie odbijało się słońce. Z czipsami i kolą w drugim planie i... turkusowe rajstopy.

dwade, opublikowano , 4 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Marry nienawidziła wiosny w parkach. Gardziła pączkami na drzewach, za nic miała ptaki, które stroiły głosy by latem dopełniać szczęście zakochanych par i pląsających między drzewami rodzin z psami. Marry odwracała twarz od pierwszych kwiatków, deptała ścieżki mrówek, które ochoczo zbierały ciała ofiar zimowych temperatur. Mimo to, z wyjątkiem wiosny-parkowej, kochała tę porę roku, jej zapach, który ludzi notorycznie mylili z zapachem kwiatów i młodych liści, kolor, który wcale nie przypominał zieleni szczypiorku ani żółci żonkili, a najbardziej lubiła wiosenne promienie słońca. Tego dnia wstała wcześniej z zamiarem odwiedzenia swoich ulubionych miejsc. Czuła się dziwnie wyjątkowo, więc postanowiła wykorzystać ten stan maksymalnie i stworzyć jeden ze szczególniejszych dni w swoim życiu. Po drodze kupiła w ramach śniadania chipsy i dużą kolę. Minęła bez wzruszenia ukwiecone skwery i parkowe alejki. Po chwili znalazła się na placu otoczonym z czterech stron starymi fabrykami i ponurymi ogrodzeniami. Na środku betonowego dziedzińca stał czerwony obszarpany fotel i mały plastikowy stolik bez jednej nogi. Marry wystrojona dziś w swoje wiosenne szale, które pamiętały jeszcze czasy jej babki okrążyła plac ciągnąc za sobą koniec purpurowej chusty i zapach paprykowych chipsów. Słońce oświetlało i nagrzewało betonowe konstrukcje, wchodziło w szczeliny spękanych płyt i lawirowało między pustymi halami. Nagle poczuła silne pragnienie. Rozsiadła się niczym królowa na czerwonym fotelu, zarzuciła swoje długie i krzywe nogi okraszone turkusowymi rajstopami na stolik, otworzyła butelkę i wypuściła wesoło syczące bąbelki, odchyliła rozczochraną głowę i piła, piła, piła… Aż zaczęła się powoli unosić. Już dawno nauczyła się latać w promieniach słonecznych, więc przychodziło jej to z niezwykłą…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych