Wróć do katalogu

Marzenia odzyskane (cz.2)

Dalszy ciag losów dziewczyny rzucej do Miasta Aniołów

Izzys, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jeśli idzie o życie towarzyskie to go w ogóle nie miałam. Zbyt dużo czasu spędzałam w pracy, żeby mieć jeszcze siły na jakieś nocne eskapady. Obiecałam sobie, że kiedy już trochę zarobię, pojadę na wycieczkę w najbliższe góry. Niedaleko Los Angeles była taka dosyć mała górka o nazwie Tejon (miała zaledwie 1273 m., ale to już zawsze coś. Poza tym może gdzieś w pobliżu znalazłoby się jeszcze kilka innych górek? Tak to już jest z miłośnikami wspinaczek górskich. Jeden szczyt to zdecydowanie za mało). Tak czy inaczej na razie pracowałam na dwóch posadach i próbowałam jakoś związać koniec z końcem. W pracy weekendowej mogłam o dziwo odpocząć trochę od ludzi, bo w weekendy prawie nikogo nie było wtedy w tych biurach. Mogłam sobie spokojnie pomyśleć o tym, co będę robić w następnym tygodniu i jak rozplanować poszczególne zajęcia. Lubiłam te pracę ze względu na jej spokój. Tylko czasami trafiło się, że ktoś przyszedł do biura sobotę, ale to były naprawdę sporadyczne przypadki i zawsze była to jedna osoba. Nie wiem, kim był ten człowiek, ale jestem pewna, że to był zawsze on. Przychodził rano, niedługo po moim przyjściu, siedział w jakimś biurze kilka godzin i wychodził jak gdyby nigdy nic. Nie wiem nawet jak wyglądał, bo nigdy mu się nie przyglądałam, jednak wiem, że on patrzył z jakiegoś powodu na mnie. W taki oto sposób mijały mi kolejne dni i tygodnie. Nie sądziłam, że życie w Mieście Aniołów może być aż tak monotonne, ale muszę przyznać, że ta monotonia też miała swój urok. Dokładnie nie wiem co w niej było urokliwego, ale wiedziałam, że gdy zniknie moja monotonia, zmieni się wszystko inne. Obawiałam się, że to wszystko może się zmienić na gorsze, dlatego za wszelką cenę chciałam zatrzymać to co miałam, mimo, że tak naprawdę nie boję się zmian i nawet je lubię. To miasto i ten kraj nauczyły mnie jednak przez te kilka miesięcy uwielbienia do braku zmian. Jedyną zmianą w moim życiu był coraz większy rozmiar Późniejka oraz jego coraz większe przywiązanie do mnie. Zaczął lubować się w zwisaniu mi z ramienia. Wyglądał zupełnie jak papuga, tyle, że czarna, futrzana i leżąca na ramieniu, a nie siedząca na nim. Wyglądało to naprawdę bardzo komicznie. Momentami przypominał rozpłaszczoną żabę. Można powiedzieć, że moje życie było naprawdę nudne. Jednak któregoś dnia nadeszła tak bardzo nie wyczekiwana przeze mnie zmiana. Do baru weszła grupa jakiś ludzi, którzy wyglądali na naprawdę dobrych przyjaciół ze względu na sposób w jaki się do siebie odnosili. Już na pierwszy rzut oka widać było, że świetnie się rozumieją. Gdy ich zobaczyłam przypomniałam sobie o swoich przyjaciołach, których zostawiłam w kraju. Naprawdę za nimi tęskniłam. Podeszłam do stolika, przy którym usiedli nowi goście i cała pogrążona w myślach przyjęłam od nich zamówienie (nie wiem jakim cudem udało mi się niczego nie poplątać). Jeden z nich cały czas przyglądał mi się. Wiem to, bo bez przerwy czułam na sobie jego spojrzenie. Wiedziałam, że skądś go znam, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Był to wysoki brunet o czarnych włosach i brązowych oczach, dość dobrze zbudowany. Przyznaję, że był to najprzystojniejszy facet jakiego w życiu widziałam. Wyglądał naprawdę imponująco. Nie miałam jednak czasu przyjrzeć mu się dokładniej, czego nie mogę powiedzieć o nim w stosunku do mojej osoby. Na szczęście nie miałam zbyt dużo czasu, żeby o tym myśleć, bo co chwila przychodzili nowi klienci. Cieszyłam się jednak, że był to już piątek i przez następne dwa dni będę miała spokój. Planowałam posiedzieć sobie z Późniejkiem przed telewizorem zaraz jak tylko jutro wrócę z pracy. Po wyjściu z pracy w piątek miałam już wszystkiego serdecznie dość. Byłam zmęczona, głodna i w ogóle czułam się smutna. To pewnie przez tych gości, którzy sprawiali wrażenia bardzo dobrych przyjaciół. Gdy przyszłam do domu Późniejek spał sobie w najlepsze na moim łóżku centralnie na środku poduszki. Kiedy mnie zobaczył wstał, podszedł do mnie i zaczął się ocierać o moje nogi. Kochany Późniejek, on zawsze potrafił mnie pocieszyć. Wzięłam go na ręce i usiadłam z nim przed telewizorem. Następnego dnia jak zwykle rano poszłam do pracy. Nie minęła jeszcze dobrze siódma, gdy weszłam do budynku. Od razu zajęłam się swoimi obowiązkami, żeby jak najszybciej skończyć i wrócić do domu. Nie byłam w nastroju do żadnych spotkań z innymi ludźmi. Cały czas myślałam też o tym facecie z baru. Z jakiegoś nieznanego mi powodu nie dawał mi spokoju. Jak na zawołanie, w trakcie odkurzania dywanu, ktoś się do mnie odezwał próbując przekrzyczeć ryczący odkurzacz: - Dlaczego to robisz?! Nawet się nie odwracając odpowiedziałam pierwszym logicznym zdaniem, jakie mi przyszło na myśl: - Bo nie mam nadzianych rodziców i musze za coś opłacić rachunki, bystrzaku. - To tak mało ci płacą, że musisz pracować w dwóch różnych miejscach? - Zasadniczo są dwa wyjścia: albo mi za mało płacą, albo za dużo żądają za mieszkanie – dopiero wtedy podniosłam głowę i zobaczyłam przed sobą twarz człowieka z baru. - To znajdź lepszą pracę – wielkodusznie poradził. - Świetna rada. Zaraz rzucę to wszystko w diabły, zmienię pracę na taką, dzięki której będę rzygać forsą. – Byłam już lekko poirytowana jego radami. – Nie dadzą dobrze płatnej posady takiej osobie jak ja. - Takiej, to znaczy jakiej? - Pochodzącej nie z tego kraju. - To nie pochodzisz ze Stanów? - Tak się składa, że nie. - Takim skąd do nas przybywasz? - To już nie twój interes. Nie znamy się i nie muszę ci opowiadać mojego życia. - Masz rację, ale może jednak mi powiesz. Nie jest to chyba żadna tajemnica narodowa? - Nie, ale nadal nie wiem po co ci to do wiadomości - wyłączyłam odkurzacz i zaczęłam iść w kierunku schowka, aby go tam zostawić i wreszcie pójść do domu. - Chcę cię lepiej poznać. Intrygujesz mnie. - Co ty nie powiesz? Ostatnią rzeczą jaka mogę chcieć jest to, aby intrygować jakiegoś bubka, który uważa, że wszystko może. - Skąd w tobie tyle wrogości do świata? - Ja nie mam w sobie żadnej wrogości do świata. Wrogość czuję tylko do ciebie. Poza tym to świat jest mi wrogi, ale walczę z tym. Na razie przegrywam. - Może wyciągnęłaś nie ten oręż, co trzeba? - Co ty możesz wiedzieć o walce i orężach? Tobie pewnie wszystko przyszło łatwo. - I tu się mylisz. Na wszystko co

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych