Mężczyzna i dziecko
Wstęp do dłuższego opowiadania o ludziach i strasznym świecie w jakim przyszło im żyć.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mężczyzna i dziecko
Andree szedł ulicą; było już ciemno i wiedział że zostało mu już niewiele czasu , a droga była daleka. Nieliczne latarnie oświetlały ścieżkę, którą szedł. Wolał nie patrzeć pod nogi – nienawidził widoku krwi, której w tych okolicach nie brakowało po ostatnich zamieszkach. Zastanawiał się dlaczego dochodziło do takich rzeczy; bezsensowne śmierci spowodowane prawdopodobnie walką o pieniądze. Westchnął zrezygnowany, rozumiał przez co przechodzą tutejsi ludzie i wcale nie dziwiła go ich chęć posiadania jak największej ilości pieniędzy, w końcu nikt nie chciał zostać ZABRANY. Dokąd? Wiedzą tego kalibru mogła się pochwalić jedynie garstka ludzi, w tym i on. Ludzie którzy nie mieli pieniędzy by wykupić sobie kolejne dni życia byli zabierani przez białe furgonetki na przemiał. Ziemia nie zdążyła się jeszcze zregenerować po katastrofie ekologicznej ubiegłego wieku, wynikiem czego był brak surowców naturalnych. „Na szczęście” cudowni naukowcy rządowi po wielu badaniach odkryli że ludzkie ciała idealnie mogą je zastąpić. Segregacja śmieci, odpadki naturalne; śmiechu warte. Ludzie przywiezieni przez furgonetki do specjalnych zakładów byli poddawani wielu bolesnym testom, jeśli zginęli produkowano z nich produkty do supermarketów i innych sklepów, mielono ich ciała, rozkładano na czynniki pierwsze, by później poddać je obróbce (oczywiście normalny, przykładny obywatel płacący podatki nie mógł o tym wiedzieć). Inna sprawa jeśli przeżyli, wtedy dopiero rozpoczynało się ich piekło na ziemi, trafiali do laboratoriów by przeprowadzano na nich eksperymenty genetyczne, cóż większość z nich była niewypałami, co się działo dalej z takimi ludźmi nawet on nie mógł wiedzieć, jedno było pewne jak raz tam trafiłaś już stamtąd nie uciekniesz. Cóż już teraz życie ludzi nie było najlepsze, większość mieszkała w slumsach (tylko nieliczni bogacze mogli sobie pozwolić na luksusy takie jak dogodne warunki do życia) takich jak te przez które właśnie szedł. Ludzie walczyli o każdy grosz, woleli umrzeć w pogoni za pieniędzmi niż gdyby mieli zostać wywiezieni. Broń była dość powszechna, walki gangów czy mafii na porządku dziennym. Tu panowało prawo „zabij lub zostań zabity”. Chociaż może to nie było takie złe, śmierć była poniekąd wybawieniem od tego psiego życia jakie musieli wieść. Po raz kolejny przeklął w myślach rząd za to że skazał ich na taki los. Parę razy myślał nad zakończeniem tego wszystkiego, ale nie zamierzał dawać im satysfakcji; miał jeszcze parę spraw do załatwienia. Pogrążony w ponurych rozmyślaniach doszedł do miejsca w którym kończyła się brukowana uliczka, ostatnie zabudowania zostawił już dawno daleko w tyle. Obejrzał się na wszelki wypadek czy ktoś za…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tweety098
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…