Milczące sterty węgla
Wypadek pechowego kolędnika
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Podciągnął koszulę powyżej pępka i położył się na ziemi.
Jego oczy naszpikowane były obłędem. Ręce trzęsły mu się nadal z amplitudą kilku centymetrów na wspomnienie jasnowłosej lodziarki w cielistych podkolanówkach. Tej, której smukłą, obiecującą laskowe orzechy twarzyczkę oglądał codziennie rano przez ostatnie pół roku. Tej, która nie chciała się do niego uśmiechnąć tak jak lody truskawkowe, które podawała każdemu.
Tymczasem lokomotywa ruszyła z miejsca. Żelazny potwór powoli rozpędzał się z hukiem do maksymalnej prędkości. Maszynista wykonywał właśnie swój pierwszy kurs i nie potrafił dostatecznie zapanować nad pojazdem. Przeraźliwy pisk zwiastował okolicznym wiewiórkom próbę hamowania. Pociąg nie zdążył jednak zatrzymać swego metalowego cielska zanim nie dojechał do leżącego nieopodal kolędnika.
Jakiekolwiek zmartwienie związane z tą sprawą było zupełnie poza zasięgiem psychiki kolejarza. Jego matkę całe miasteczko znało jako perwersyjną prostytutkę kochającą się na stojąco. Często robiła to owinięta dywanem. Zanim dzieciak skończył trzynaście lat, zdążyła pozbawić go wszelkich zasad moralnych i sumienia, którego zresztą i tak nie odziedziczył zbyt wiele po hiszpańskim marynarzu, podejrzewanym o ojcostwo.
Już jako mały chłopiec doprowadził do odnalezienia żydowskiego sklepikarza, który podczas okupacji schronił się za piecem z węglem. Młodzieniec tak długo pieścił go rozżarzonym pogrzebaczem po udach, aż tamten zaczął piszczeć głośniej niż rżnięta dziewica. Niewyżyci, spragnieni krwi gestapowcy dorwali go niezwłocznie, a następnie zaciągnęli do izolatki. Wyszli z niej po trzech godzinach z jego ubraniem, a sklepikarza oko ludzkie już więcej nie zobaczyło. Podobno do dziś zjadają go mrówki.
Po takim spędzaniu czasu w piaskownicy, wyprany emocjonalnie maszynista ani na chwilę nie przejął się śmiercią nieszczęśliwie zakochanego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Idsele
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…