Wróć do katalogu

Misja

przeczytajcie i oceniajcie (nie za surowo pierwsza opowieść) przepraszam za błędy.

kubajaszi, opublikowano , 24 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

MISJA

PROLOG To był piękny świat pełen dobroci i i radości lecz nic nie jest idealne istnieje w nim tez wiele nienawiści i zła ale o tym później ponieważ początek tej opowieści znajduje się w Wolinie a dokładniej w niewielkim miasteczku zwanym Midrasil . W tym miasteczku w pięknym lecz niewielkim domu mieszkał Mindall ,ale kim był zapytacie a był on Skrzatem pochodzącym z rodziny Lander .Jego ojciec Stary Dungol był z zawodu zielarzem i był powszechnie szanowany w miasteczku jednak jego matka Lilia pochodziła z mało szanowanej rodziny Stur’ów . Lecz po ożenku z Dungolem, Lilia również stała sie szanowana osobistością , pozaty duży wpływ na to miał jej zawód nauczycielki.Po długim życiu zeszli z tego świata zostawiając Mindallowi spory majątek jak również ów wcześniej wspomniany dom a był on zbudowany z solidnego dębowego drewna zaś dach był koloru zielonego a wielkie cisowe drzwi nadawały domu powagi i majestat piękna. W środku domu znajdował się długi przedpokój który prowadził do kuchni, łazienki, pokoju gościnnego ,sypialni oraz bardzo rozświetlonego salonu w którym było wielkie okrągłe okno. Były one niemal w całym domu ponieważ Mindall uwielbiał patrzeć na las przed swoim domem. Nasz Skrzat liczył już trzydzieści trzy wiosny lecz w swym przytulnym domu mieszkał całkowicie sam, lecz nie był on samotny jak można by przypuszczać ponieważ miał wielu znajomych i kolegów i jednego Baliona był on jego jedynym przyjacielem z którym często grał w kości i łowił ryby. Balion był niskim brunetem o chłodnym i stanowczym charakteru lecz e głębi serca był bardzo dobrym i mądrym skrzatem. Był on sporo starszy on naszego bohatera po aż o dziesięć lat lecz to w ogóle nie przeszkadzało w ich stosunkach i świetnie się dogadywali. ROZDZIAŁ I Niespodziewany gość Przygoda naszego bohatera zaczyna się w lesie tak w tym samym o którym wcześniej już wam wspomniałem. Przechadzał się raz Mindall po owym lesie zbierając zioła do obiadu czego nauczył się od swojego ojca. Wiec nasz bohater spacerując tak po łonie natury spostrzegł cos leżącego nieopodal niego pochodząc coraz bliżej miał coraz wyraźniejsze wrażenie graniczące z pewnością że była to kobieta a dokładniej Elf.Trzeba zaznaczyć że nigdy nie widział Elfa prawie nigdy nie opuszczał Midrasilla. Po chwili zastanowienia nie bez wahania syn Dungola uznał że nie może jej tu zostawić na śmierć wiec zabrał ja do domu i po położenia ja do łóżka zobaczył że jest rana wie opatrzył jej rany a następnie udał się po swojego przyjaciela ponieważ sam nie wiedział co ma zrobić. -Mindallu skąd wzięłaś Elfa i czego ode mnie oczekujesz - Spytał Balion po przybyciu do domu prejaciela. -Nie mam pojęcia myślałem ze jak się obudzi to po prostu sobie pójdzie ale wygląda na to że jest poważnie ranna i nie jestem pewien czy w ogóle się obudzi.-powiedział podenerwowany bohater chodząc po pokoju w tą i s powrotem. Postanowili pilnować ja całą noc pełnąc warty po trzy godziny i miejąc nadzieję że się obudzi.O koło trzeciej nad ranem kiedy nasz bohater pełnił swoja wartę jego gość zaczął cos mamrotać cos przez sen Mindall rozumiał tylko poszczególne wyrazy takie jak: magia , kieszeni . zło czy moc. Po usłyszeniu tych wyrazów postanowił przeszukać ją w poszukiwanu czegoś co pomogło by ją by się przydać do w sumie czego kolwiek a może była to tyko zwykła ciekawość a omijając powód po przeszukaniu jej keszenin znalazł bransoletę oraz starą zżółkniętą kartkę papieru w tej chwili te dwa przedmioty nie miały większego znaczenie i nasz bohater uznał je za bez wartościowe i odłożył jak bardzo się mylił miła się dopiero przekonać. Po niespełna dziesięciu minutach bez żadnego ostrzeżenia jej oddech się zatrzymał a nasz bohater panikując wołał swego druha w nadziei o pomoc lecz gdy on już przybył było za późno i nasza Elfka odeszła już z tego świata Po dwóch dniach od jej śmierci Skrzat i jego przyjaciel pochowali go na pobliskim cmentarzu jako bezimienną . Mijały tygodnie a bohater tej powieści żył pełnią życia bez zmartwień i smutku już prawie zapominając o smutnym zdarzeniu którego był uczestnikiem. ROZDZIAŁ II Tajemnica Pewnego sobotniego południa kiedy nasz bohater popijał biały winem soczysty kawałek wieprzowiny spojrzał na wcześniej zapomniany kredens na którym leżała kartka i bransoleta .Kiedy spostrzegł że ogień w kominku przygasa odruchowo sięgnął po zżółkniętą kartkę i wrzucił ja w prosto w czerwone płomienie możecie sobie wyobrazić jego zdziwienie kiedy na ów kartce zaczęły się pojawiać czarne litery natychmiastowo sięgnął po pogrzebacz i wyjął jeszcze dymiąca kartę z ognia i zaczoł na nia tupać żeby karta nie spłonęła doszczętnie.Po podnieśeniu już nadpalonej kartki spostrzegł że nic nie rozumie z znaków które oraz że ich część jest nieczytelna postanowił udać się do najstarszego i najmądrzejszego skrzata w mieście i prosić go o poradę w sprawie tajemniczej kartki jak postanowił tak i zrobił po przeszło dwóch minutach stał już przed jego domem. -Chwila ,chwila –usłyszał nasz bohater po zapukaniu w małe prostokątne drzwi. -Dalmidzie pospiesz się twa pomoc jest natychmiast potrzebna-krzyczał nie przerywając pukania w drzwi . Spokojnie przecież się nie pali prawda?-spytał otwierając drzwi stary skrzat. -Nic z tych rzeczy po prostu po prostu potrzebuje twojej pomocy i wiedzy w znajomość języków i wtedy odpowiedział mu historie związana z znalezieniem Elfki oraz kartki z bransoletą . Po obejrzenu znaków na kartce sędziwy skrzat powiedział: -Niestety obawiam się ze nie mogę ci pomóc nie jest to żaden z języków którymi władam lecz znam osobę która może by mogła zwie się Selman i pochodzi z starego rodu Dal’ów był moim mistrzem nauczył mnie wszystkiego czego umiem jego siedziba mieści się w wielkim grodzie zwanym gryfem z powodu wielkiego mosiężnego gryfa na bramie miasta. Więc jeśli jesteś naprawdę zdterminowany żeby odkryć tajemnice tej kardki to ruszaj lecz cię ostrzega nie mogę przewidzieć co cie spodka w tej długiej drodze może to zmnienić twoje życie . Lecz nasz skrzat ja to na skrzata przystało nie spieszył się z podjęciem decyzji mijał dzień jeden, drugi aż pewnego pochmurnego dnia rozmawiając przy kominku z Balionem wspomniano o kardce i możliwym wyjechaniu do mędrca. -To się rozumie samo przez się musimy wyruszyć i odkryc tajemnice- powiedział podekscytowany Balion . -My?-spytał go zdziwiony przyjaciel. -Chyba sobie nie myślisz ze puszcze cię samemu, zawsze chciałem zwiedzić świat ale jakoś nie było do tego okazji a ta jest idealna. -Nie myślisz że to za dużo? No wiesz co mam na myśli nigdy nie wyjeżdżaliśmy nasze skromne miasteczko wystarczyło nam w zupełności . -Ale teraz to zupełnie inna sytułacja jet historia , tajemnica i sposobność to niby czemy nie mielibyśmy tego wykorzystać? -Jesteś uparty jak osioł, ciągnie cię tam gdzie nie powinno przyjacielu ale jeśli taka jest twoja wola niechaj tak się stanie wyruszymy za pięć dni od dzisiaj licząc spakuj najważniejsze manatki no i przydało by się znaleźć jakiegoś konia ale to zostaw już mi. Rozdział III Przygotowania Więc nie mając większego wyboru nasz bohater począł przygotowania do jak się okażę najważniejszego wydarzenia w swoim życiu. Spakował ubrania, jedzenie napełnił sakiewkę naturalnie kartkę z dziwnymi znakami i w ów czasie niewiele znaczącą bransoletę .Następnie wszedłszy do salony zdjął z nad kominka starą lecz ciągle ostrą szable a może długi nóż który niegdyś należał do dziada Mindalla , Iliona zwanego obrońcą który niegdyś uratował miasteczko przed najazdem Goblinów . Ale to były zamierzchłe czasy a w tej chwili trzymał ja nasz bohater który raczej niemiał dotychczas większego kontaktu z jakimkolwiek rodzajem broń nie licząc noży kuchennych. Lecz została jeszcze sprawa koni co raczej nie było łatwym zadaniem ponieważ w Midrasilliu praktycznie nie było koni chyba że stare osobniki które nadają się jedynie do orania ziemi. Lecz Mindall znał jednego człowieka który miał konia lecz nasz bohater wątpił czy uda się odkupić zwierzę od tego człowieka gdyż był to znienawidzony przez całą wioskę złodziejaszek i kłamca Tom. Tom niejedno krotnie udowadniał że nie można mu ufać w żadnym stopniu lecz bez większego wyboru nasz bohater udał się do niego z mała nadzieją że uda u się wytargować tego konia. -Jest tam kto- krzyczał nasz Skrzat przez drwi po tym jak pukanie nie zadziało . -Już idu czige si drzesz- odpowiedział bełkoczący gospodarz . Po otwarciu drzwi spostrzegł że gospodarz jest kompletnie pijany i uznał że to może nawet dobrze i że negocjację pójdą prościej nisz zakładał. -Czego – warknął Tom prawdopodobnie oderwany od pijańskiego wieczoru. -Przyszedłem spytać czy niemiał byś ochoty sprzedać mi swego rumaka oczywiście za rozsądną cenę ma się rozumieć –powiedział niepewnie Mindall. - A nie mam – wymamrotał gospodarz chwiejąc się na nogach . -A jeśli dał bym ci 5 srebnych monet za tego rumaka -Nawet za 1000 bym go nie odał Nasz zdesperowany Skrzat spróbował ostatniej deski ratunku- A jeśli przyniósł bym ci tuzin butelek piwa z pobliskiej karczmy zastanowił byś się nad moją propozycja ? - jak zobaczę te butel ti się zastanowi.-odpowiadał coraz nie wyraźniej Tom. Wiec nasz bohater pobiegł ile sił w nogach do karczmy po tuzin wcześniej wspomnianych butelek i wrócił w niecały kwadrans. -Tomie oto jestem przybyłem zgodnie z umową wyjdź tu domnie dobrze ? Gospodarz bardzie się wyturlał niż wyszedł z domu i stanoł chwiejąc się przed Mindallem. -oto te butelki na które się umawialiśmy czy teraz jesteś łaskaw życzyć mi twego konia ? -A jestem łaskaw ,postaw te butelczyny tutaj na progu i oczywiście daj mi to srebro na które się umawialiśmy i idź z tym koniem w pioruny. To powiedziawszy zamknął drzwi a nasz bohater pognał do stajni Toma wziął rumaka i uśmiechnięty od ucha do ucha powrócił do domu. Następnego dnia rano Mindall wylegiwał się w łóżku w najlepsze aż tu nagle rozległo się pukanie do drzwi . Nasz poirytowany bohater spełznął z łóżka i doczołgał się do drzwi w których ukazał się jego przyjaciel. -Co ty tu robisz z samego rana – powiedział śpiącym głosem Skrzat. - Rana ?- zdziwił się Balion.- Przecie jest już jedenasta godzina . -Czyli rano.- odparł mu szorstko przyjaciel nie przyzwyczajony do szybkiego wstawania. -Nie istotne jaka jest pora dnia czyżbyś zapomniał dzisiaj jest wielki dzień wyruszamy w przygodę życia. - W przygodę życia .- oparł skwapliwie Mindall. -Czekam na ciebie przed wejściem do lasu przybądź tam za 10 minut i ruszymy w naszą podróż. I właśnie tak się stało i obaj już szli lasem przed siebie wraz z koniem i bagażami . Rozdział IV Wędrówka Przez pierwsze kilka godzin podróż szła spokojnie i bez większych trudności lecz już kiedy słońce przykrył księżyc a wszystkie gwiazdy wyszyły z ukrycia nasi dwaj niestrudzeni wędrowcy postanowili przenocować przy dużej rwącej rzece zwanej Nirdom . Około szóstej rano zbudziły ich szelesty i głośne wycie ,budząc się nasi bohaterowie trzęsąc się ze strachu wstali wyjąwszy broń czekali na zbliżające się zagrożenie.Po niecałej minucie takiego stania zauważyli że w głębi lasu porusza się jakieś światło ,byli już gotowi do obrony kiedy: - Kto tam do wszystkich diabli jest?- Krzyknął niski głos. Po chwili zauważyli małego grubego człowieka z dwoma wilkami na smyczy. -Jesteśmy tylko przechodnimi upatrzyliśmy to miejsce sobie na noclegu nie szukamy kłopotów-powiedział starszy z kompanów w stronę światła. - A może to one szukają was, nie no gdzie moje maniery –mruknął pod nosem mały człowieczek. -Nazywam się William ,William Bradley z kim mam przyjemność jeśli mogę wiedzieć

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych