Młody człowiek na moście
Opowiadanie. Trochę dziwne, trochę gombrowiczowskie, trochę prawdziwe.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Stała na moście, a nad nią latały gołębie. Most, choć nie miał wielu lat, był naprawdę przepiękny. Aż dziwne, że w tak brudnym mieście mógł urodzić się równie cudowny obiekt. Po prostu idealna perła, otoczona pierwotnym pierwiastkiem boskości. Każdy przyjezdny, czy to kobieta, czy mężczyzna, nie potrafił znaleźć słów, aby wyrazić swój zachwyt. Przeważnie więc podziwiał w milczeniu smukłość jego barierek, idealną linię kostek brukowych czy lśniące w słońcu poręcze, przyozdabiane przez słońce rudymi refleksami, zastanawiając się w duchu jaki architektoniczny poeta wyczarował ołówkiem na kartce płynne kreski, łączące się w projekt tego klejnotu. Jedynym mankamentem, choć ujawniającym się tylko w lecie, były niewielkie punkciki na asfalcie, przypominające piegi. Most miał alergię na słońce. Wolał jesień i jej piękno malowane brunatnym pędzlem maczanym w strugach deszczu. To był bardzo melancholijny most, skłonny do głębokich przemyśleń. Młoda dziewczyna stała na moście, ale tak bliżej początku niż końca, smakując barwę zachodzącego słońca. Most, choć wciąż był bardzo nowy, widział w swoim życiu wiele momentów, gdy słońce kłaniając się schodzi ze sceny, ustępując miejsca księżycowi, gwiazdom i atramentowi nocnego nieba. Ten widok był mu dziwnie bliski. Zatracał się w intensywnym pulsowaniu powietrza, pobudzonego bliskością schyłku czasu. Niska dziewczyna stała na moście, a kolor blaknącego nieba miał dla niej odcień krwi. Most przeżył w swoim krótkim życiu bardzo wiele przykrych sytuacji. Źli ludzie nie szanowali go, pluli i obrzucali błotem niewinny asfalt, który śmiał czasem błysnąć wdziękiem, by przypomnieć innym o swoim istnieniu. Bo Most był bardzo samotny. Kilka kroków od niego znajdował się jego Brat - nie tak piękny i węższy w biodrach, ale wiodący ludzi do jednego z hipermarketów na kolejne festiwale tandety i targowiska próżności. On jednak nigdy z nie rozmawiał z Mostem. Zbyt się od siebie różnili. Brat Mostu był szorstki i rozpieszczony. Interesowały go jedynie króciutkie spódniczki, podkreślające metry nad poziomem asfaltu nóg, które zakładały bogate panie, wracając z obfitych zakupów okraszonych kilkunastoma firmowymi reklamówkami. Brat Mostu był wtedy prawdziwie szczęśliwy. Żałował jedynie w cichości serca, że te wszystkie urodziwe, choć puste jak wanna na pustyni, kobiety są dla niego nieosiągalne. Taki właśnie był Brat Mostu. Smutna dziewczyna stała na moście, rozpamiętując miniony dzień. Most lubił roztrząsać o zmierzchu zawiłe problemy swojej egzystencji. Dzisiaj jednak nie miał na to ochoty. Ubiegłe dwanaście godzin zaliczał do szacownego grona najpaskudniejszych w swoim życiu. Most był początkującym literatem, pisarzem, niezrozumianym bardem, drobnym eseistą, opiewaczem szarej prozy życia, hagiografem bezimiennych bohaterów, odciskających linie papilarne na wypolerowanych miedzianych barierkach. Wytrwale zaklinał w kamieniu, w piasku i w leniwych tonach rzeki cząstki swojej duszy, aby mogli się nimi cieszyć Ci, Którzy Przyjdą. Most nie chciał zostać zapomniany. Dzisiaj jednak, dzisiaj, w swoje urodziny!, gdy o zgrozo, zagubiony był w tym dzisiejstwie, ktoś podeptał jego życie. I to bardzo dotkliwie. Most, deptany od kołyski, poczuł się depnięty do żywego. Jedno nadęte, przerośnięte, bufoniaste, krzaczaste, kanciaste ego, pozbawione cogito, o czym wie każdy golibroda, odrzuciło artykuł swojego życia. Jeszcze będzie sobie w brodę pluło! Pójdę do konkurencji, obiecał sobie Most. Dlaczegoż jednak nigdy tego nie robił? Dziwna dziewczyna stała na moście i oparłszy czoło o barierkę, płakała. Most pamiętał swoją MATKĘ. Była to naprawdę czarująca budowla o kilkunastu żebrowych kondygnacjach, wypielęgnowanych czarną aksamitną farbą. Prawdziwa "Mostowiakówna" jak nazywał ją Architekt, wachlując energicznie policzek powieką. MATKA Mostu, pomimo swoich lat, wciąż zachowywała dziewiczą urodę i pełnię energii. Pewnego dnia jednak postanowiła dokonać Czegoś. Dziecko wolnomyślicielskiego humanizmu wzięło do ręki czerwone pióro kulkowe. Stworzyła Powieść i wypinała dumnie okutą pierś. Był to koniec i początek MATKI. Dla Mostu stała się matką. Płodziła i karmiła jedynie litery, które piszczały radośnie "Mamo!". Most nie piszczał. Kulił się tylko w kąciku, usiłując udawać, że go nie ma. - Przepraszam, nie depcze pani po Moście, żadnego Mostu nie ma. Most nie istnieje. Przecież mówię, że Most, tak most również, nie istnieje! Poszedł w ślady łyżki. Most w końcu zdążył przyzwyczaić się do nieistnienia, gdy niespodziewanie pojawił się Burak. Burak był rotundą wylewającą się z formy idealnego okręgu. Czerwony i niski, lecz zadzierający nosa tak wysoko, że śmiały się z niego wszystkie kamieniczki. Oczywiście, żadna mu tego nie powiedziała, bo Burak umiejscowił się tuż obok Budynku rządowego. Burak miał Znajomości w wyższych piętrach. A takich się nie tyka nawet patykiem. Burak w związku ze swoją krytycznie karykaturalną osobowością został krytykiem. Na nieszczęście matki, literackim. Napisał krótką, ostrą, męską i bezlitosną recenzję Powieści. Nazwał ją wzgardliwie poWIEŚcią. matka kompletnie się załamała. Nosiła się dzień w dzień z żałobą po samej sobie. Jej poręcze już nie jaśniały subtelnym blaskiem, a latarnie nie migotały figlarnie. Całe otoczenie matki każdego dnia owijało się coraz szczelniej szarym płaszczem, przeżartym przez mole. Nawet…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kenny-fan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…