Mój Mickiewicz
Moje literackie przygody z MIckiewiczem
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Myślę o Mickiewiczu ciepło i czule, ale przykleił mi się jakoś do jednego miejsca i czasu. Przykleił mi się mianowicie do Lozanny. Widzę go jesienią, jak wraca z uczelni. Wraca mianowicie z zajęć literatury łacińskiej.
Zewsząd nuda i deszcz przy tym siąpi. Mży listopadowo, a jemu się specjalnie wracać nie chce. Przystanął sobie na moście, patrzy w jego brudny, stumaniony nurt. Oparł się o poręcz i myśli sobie pociągając z fajki. (Ciągle tylko fajka i kawą żyje —wspominał Mickiewicza Karol Kaczowski, kolega akademicki.) Stoi więc na moście i się fajką zaciąga. Zaciąga się i myśli sobie: „Po co ja się z tą Celiną ożeniłem” trzecie dziecko w drodze a ona w szaleństwie. Jak tu do szaleństwa wracać. Po co? Na co mi to? Mało było kobiet w moim życiu? Musiałem w końcu na wariatkę trafić? Taka Wereszczakówna na przykład. Najpiękniejszy biust, jakim miałem okazję w życiu manipulować. — nagle się Mickiewicz rozmarzył.
Stoi tak sobie Mickiewicz na tym moście i papieroska by sobie zapalił, ale papierosków jeszcze nie wymyślono. Czegoś mu brakuje, ale nie umie określić czego. Mży. Myśli kręcą się w kółko. Powtórzy jeszcze raz za Mickiewiczem: a to, że kasą nie najlepiej, a to że pisać się nie chce. Jestem przekonany, ze w tamtej chwili, myśl mu nawet o papieroskach przez głowę przeszła. Pomyślał mianowicie, że można by, takie podręczne papieroski, w sam raz do palenia na moście w Lozannie, jak nie chce się do domu wracać — wymyślić. Pomysł na papieroski mu przez głowę przemknął. I był to pomysł ważniejszy od pomysłu na napisanie „Pana Tadeusza”.
Dlaczego? Pomyślcie, — palilibyśmy teraz „mickiewiczki”! „Mickiewiczami” byśmy się zaciągali, co by je MICKIEWICZ LIMITED CORPORATION produkowało. A zysk — na finansowanie opozycji. A wiele było okazji na finansowanie opozycji przez następne 150 lat. O wiele by to było przydatniejsze dla ojczyzny niż Legion Tureckie, gdzie cholera go tylko czekała, tyfus plamisty a może i arszenik. A tak ? Marlboro, British-American Tobacco, Dunhill, Gauloises,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Tycek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…