Wróć do katalogu

Mój przyjaciel

Jest to opowiadanie o stracie bliskiej osoby, o wspomnieniach, o życiu...

marla_90, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dwie postacie spoglądały na mnie z zaciekawieniem zawsze w ten sam sposób. Ich drobniutkie twarze i delikatne rysy namalowane za pomocą szarej pasteli wyrażały wszystko, a zarazem nic. Zawsze lubiłam na nie patrzeć. Ich papierowe buźki i historia spisana na pożółkłych kartkach, to wszystko co było mi potrzebne, aby przenieść się do krainy fantazji, do ich świata wykreowanego przez jakiegoś nieznanego nikomu autora, którego nazwiska nie dało się odczytać ze zniszczonej okładki książki. Moi dwaj, najukochańsi przyjaciele, którzy byli ze mną zawsze i wszędzie i z pewnością nigdy by mnie nie zdradzili… Ludzie, a zwłaszcza dorośli są okrutni i na okrągło kłamią. Stwierdziłam to już dawno temu, mając zaledwie 5 lat, kiedy to jednemu z nich przyszło do głowy, żeby pośmiać się trochę z biednej, naiwnej dziewczynki. Od tego momentu im nie ufam. Zawsze mają coś do ukrycia, myślą tylko o sobie, a innych krzywdzą nie dotrzymując obietnic. Oczywiście, nie wszyscy tacy są. Zdarzają się wyjątki. Chciałam wam opowiedzieć o jednym z nich, z którym już niestety nie będę mogła się nigdy spotkać. To właśnie przez jego odejście, pogrążona w smutku, zajrzałam do starej książki, która miała mi pomóc pozbierać się po jego stracie.

Był lipiec. Jeden z najpiękniejszych miesięcy, które zapadają w pamięć na zawsze. Lato już na dobre się zaczęło. Dni były upalne, niebo błękitne i bezchmurne. Skwar nie pozwalał nikomu przebywać za długo na dworze. Ludzie chowali się w klimatyzowanych domach i modlili się o deszcz, który miał być od dawna oczekiwanym zbawieniem. Jednak nie wszyscy przejmowali się temperaturą, wśród tych nielicznych byłam ja. Już dawno, przed końcem szkoły obiecałam sobie, ze będę korzystać z każdego zesłanego mi dnia, dlatego zaraz po śniadaniu wybiegłam na dwór i ruszyłam prosto przed siebie, sama dobrze nie wiedząc gdzie idę. Mijałam kolejne domy, uliczki skąpane w złocistym słońcu. Przechodziłam obok bawiących się dzieci z uśmiechem patrząc na ich umorusane twarzyczki. Często wracałam myślami do dni, kiedy byłam w ich wieku i świat wydawał mi się taki cudowny. Ale już dawno wyrosłam i przestałam dostrzegać jego dobre strony, pozostawała tylko czarna smuga i niekończące się problemy. Tak, wchodzenie w dorosłe życie, przed którym tak bardzo broniłam się przez te wszystkie lata, było nieuniknione i już złapało mnie w swoje niewidoczne sidła. Mimo to, nadal uważałam, że jestem dzieckiem i z nieufnością podchodziłam do dorosłych, nawet do przyjaciół ze szkoły, którzy przecież byli w moim wieku. Niestety, dali się wciągnąć w niebezpieczny wir życia dorosłego i ich postacie były dotknięte jakby niewidoczną smugą, tą samą, którą zawsze dostrzegałam u moich rodziców. To właśnie ona sprawiała, że nie miałam do nich zaufania, bo przecież wszyscy wiemy, że dorośli myślą tylko o swoim własnym dobru, często brną do celu po trupach. Chociaż teraz już wiem, że nie wszyscy są tacy. Część, jakby wybrana elita, pozostawiła w swoim sercu cząstki dzieciństwa, nigdy nie stali się do końca dorośli, zawsze potrafili spojrzeć na sprawy oczami dziecka… Szłam zatopiona w swoich myślach bezwiednie kierując się w stronę mojej tajemniczej kryjówki, która znajdowała się tuż przy zarośniętym jeziorze, z dala od wszelkich zabudowań. Zadowolona, że do tej pory nikt nie odnalazł tego miejsca, rozsiadłam się na powalonym pniu drzewa i zaczęłam przyglądać się nieskazitelnej tafli wody. Ciemnozielone liście drzew odbijały się od niej niczym od prawdziwego lustra i nadawały całemu miejscu tajemniczy nastrój. Czułam się jak w krainie z bajki, schowana przed złem, w ciszy podziwiając otaczającą mnie przyrodę. Kochałam te drzewa, ich mądrość i wiek. Były one dla mnie niczym najlepsi przyjaciele, zawsze trwający na swoim miejscu, którzy nigdy nie uciekliby ode mnie, nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych