Moja mała ojczyzna
Praca na konkurs "Moja mała ojczyzna". Rzecz o moim mieście czyli Bolesławcu. Zapraszam (do czytania i odwiedzenia)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedziałem nad czystą kartką papieru z długopisem w ręce i myślałem... „Moja mała ojczyzna”? Co to za głupi temat! Nie mogli dać czegoś innego? Co ja mogę napisać o tej dziurze, jaką jest Bolesławiec? Przecież w naszym mieście nie ma nawet żadnego dobrego sklepu. No i nigdy nic się nie dzieje. No ale pracę napisać trzeba. Siedziałem, myślałem aż w końcu dałem za wygraną. „Nic dzisiaj nie napiszę”- rzuciłem i wyszedłem z domu. Przypomniało mi się, że dzisiaj do babci przyjeżdża jakaś jej koleżanka z córeczką. No i oczywiście mam „pokazać jej miasto”. Co to ja jestem? Informacja turystyczna? A poza tym to niby co tutaj jest warte pokazania? Wychodząc z domu zobaczyłem mamę krzątającą się w kuchni więc rzuciłem jej „Wychodzę” i wyszedłem. Mieszkam na przedmieściu, a ode mnie do babci jest jakieś 5 minut drogi. Zaraz po opuszczeniu mojej posesji ujrzałem nasza sąsiadkę, panią Bąk. Nie przepadałem za nią, no ale kultura wymaga ode mnie powiedzenie „dzień dobry” więc to zrobiłem. Ona z szerokim uśmiechem odpowiedziała „pochwalony!”. Chyba zamiast dzień dobry zacznę do niej mówić „pokój!”. Idąc dalej przez osiedle spotkałem jeszcze kilku znajomych ( pana Żuka, panią Kraśnicką, pana Majewskiego i jeszcze co najmniej tuzin innych państwa) i za każdym razem musiałem powtarzać ten rytuał z „dzień dobry”. No cóż... wszyscy się tu znają. Jesteśmy jak jedna wielka rodzina. I jak w rodzinie... nie wszyscy się lubią. W końcu „przeprawiłem” się do babci. Przed domem ujrzałem coś niecodziennego. Stał tam Lexus na angielskich tablicach. No w sumie fakt, że autko to przyjechało z Anglii potwierdziło mi umieszczenie kierownicy po prawej stronie. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że oni przyjechali aż z Anglii? Jak zwykle dowiaduje się ostatni. Skierowałem swe kroki wprost to drzwi. Nie chciało mi się czekać przy bramce aż ktoś przyjdzie mi otworzy, więc przeskoczyłem furtkę i pobiegłem do drzwi. Nacisnąłem klamkę i... jak zwykle otwarte! A jak bym był szalonym mordercą albo akwizytorem? Ale moja babcia właśnie taka jest. Zapomniałaby własnej głowy (już wiem po kim to mam). Czeka mnie pracowity dzień – pomyślałem i nacisnąłem klamkę... Już na korytarzu na szyję rzuciła mi się jakaś kompletnie nieznajoma kobieta. Nie mam nic przeciwko takim akcją, kiedy jest to młoda dziewczyna a nie jakaś stara baba. Jak się okazało to właśnie koleżanka babci, która pamięta mnie jak byłem taki (w sumie ma dobra pamięć, bo ja sam tego nie pamiętam) i koniecznie chciała mnie uściskać. Zostałem zaproszony do pokoju i zmuszony do tego żebym usiadł. Nienawidzę takich uroczystości, więc chciałem się jak najszybciej stamtąd wydostać ponosząc przy tym jak najmniejsze obrażenia (czytaj: słuchając jak najmniej głupich uwag na temat tego jak wyrosłem itp.). Po chwili pojawiła się jej córka, z którą to właśnie miałem wyjść. Uznałem, że lepsza okazja się nie trafi i szybko wyszedłem. Znajoma mojej babci (Jak każda matka w takiej sytuacji) poczuła nagły obowiązek wygłoszenia strasznie oklepanego zdania: - Powierzam ją twojej opiece. Tylko wróćcie przed dziesiątą! - Mamo! Jestem już prawie dorosła... Świetnie mówiła po polsku. I miała rację... Okazało się, że ma na imię Justine (na chrzcie dostała imię Justyna, ale oczywiście musiała przedstawiać się „dżastin”). Jak na obcokrajowca zaskakująco szybko opanowała wymawianie mojego imienia. Powiedziała „cysiek” już po dwunastej próbie (zwykły człowiek potrzebuję dwudziestu prób i dlatego uwielbiam to imię). Powiedziała żebym pokazał jej miasto. Używanie tego zwrotu powinno być zabronione. Bo mogę po prostu powiedzieć „patrz!” i tyle. No, ale nie powiedziałem tego. Mimo wszystko ten…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jegomosc
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…