Wróć do katalogu

Moja przygoda z rowerem...

Jak z 40'to letniego "kanapowca", stałem się amatorem - kolarzem.

MorisMorisopublikowano 10 marca 20088 min czytania 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jeszcze niedawno… Prawie 40 lat na karku, spora nadwaga. A kiedyś tyle sportu uprawiałem…, szkoda, że to nie wróci. Po co teraz sport, w tym wieku? Mam Canal+, tam można oglądać sporo fajnych transmisji. Uwielbiam waleczną ligę angielską. Do tego zasłużone piwko, po całym dniu pracy. Żona naciąga mnie na spacer z psem. Bez sensu. Pogoda taka sobie. Do lasu trzeba jechać samochodem z 10 minut. A zaraz gra Liverpool. Pojechała sama. No nie do końca, wzięła psa. Waga jest zepsuta. Oszukuje na moją korzyść ze 2-3 kg. Fajnie, wychodzi, że nie ważę 100 kg. Rano, wychodząc do pracy, najgorsze jest wiązanie butów. Ale mam szafkę, na której opieram buta. Wygodniej. Mój pokój w pracy jest na 2 piętrze. Ale zadyszka. Kupiłem garnitur i pasek. Stary pasek jest za krótki. Teraz się dopinam. A kiedyś biegałem 1500 metrów w czasie 4,09 min. To były czasy. Oglądałem w TV wypowiedź Kalisza z SLD. Ale on jest gruby, straszne. A ma w miarę młodą i atrakcyjną żonę. Jak on to zrobił? Pewnie miłość, ale nie wyglądają razem ciekawie. Moja żona też jest szczupła. Jak stanie za mną to jej w ogóle nie widać. I dobrze, bo przecież mężczyzna jest głową rodziny. Nie czułem się najlepiej. Zrobiłem badania i wyszło, że mam 4’ro krotnie przekroczoną normę trójglicerydów. To taki syf, tłuszcze we krwi. Lekarz straszy jakimś udarem albo zawałem. Gada tak, bo za to ma płacone. Ale może faktycznie trochę ograniczę przysłowiowe golonki? Byłem u szwagra na kolacji. Normalnie: wódeczka, frytki, kurczaki itp. Też to lubię. Na drugi dzień do obiadu jeszcze byłem wypchany. Ale poleżałem trochę, poczytałem gazetki a zaraz obiad. Dzisiaj moje ulubione kotlety schabowe z kością. Uwielbiam. Są takie soczyste przy kości. Niedziela niedzielą, ale chyba przesadzam. Nie ruszyłem tyłka z kanapy i wypiłem kilka piwek. Ale był fajny mecz w TV. Liverpool wygrał. Chłopaki biegali cały mecz jak szaleni. Ale mają kondycje. Pewnie na prochach. Dzwonił drugi szwagier. Kolega namówił go na jazdy na rowerze. Normalny rower górski. Zrobił dzisiaj 80 km. Ale ma parę w nogach. Mówi, że jest super zabawa. Startują w jakiś amatorskich zawodach. Ciekawe czy dojedzie. Podziwiam ich, że chcą jeździć. Kiedyś to tak, ale teraz? W pracy nie wesoła informacja. Zmarł nasz kolega, miał 35 lat. Szkoda gościa. Podobno stres i tryb życia. Szwagier nie tylko dojechał na metę tego amatorskiego maratonu MTB, ale nawet odstawił sporo gości. Pieje z zachwytu. Fajnie. Podziwiam. Nie gadałem z nim długo. Mamy gości. Zwykły grill, ale narobiłem różnych karczków, boczków i szaszłyków. Nie mogę już za dużo pić alkoholu w niedzielę. Potem w pracy dochodzę do siebie do wtorku. Wiek robi swoje, ale przecież to dopiero połowa życia za mną. Tak statystycznie. W tym roku kolejny maraton, w którym startował mój szwagier. Pojechałem z ciekawości i dopingowałem ostro. Jego i znajomych. Ale mi imponują. W tym wieku a zasuwają jak młode chłopaki. Rewelacja. Potem wszyscy przyszli do mnie. Zrobiłem grilla. Jutro wezmę stary rower i przejadę się kawałek. Nie jeździłem z 10 lat. Wróciłem z roweru. Krótko było, jakieś 45 minut. To jest bez sensu, w ogóle nie mam kondycji. To dziwne, ale zdychałem jadąc pod byle wzniesienie, a droga wyglądała na prostą i poziomą. Pewnie mam za grube opony. Większe opory toczenia i wydawało się, że nie mam siły. To na pewno złudzenie. Za tydzień spróbuję jeszcze raz. Minęły 4 lata jazdy na rowerze. Szwagra, nie moje. 40’tka stuknęła - niestety moja. Podobno ludzie w tym wieku szukają „drugiej młodości”. Postanowiłem, że będę jeździł na rowerze. Kupiłem nowy rower, ciuchy, kask. Zaczynam od tego sezonu. Ale w kwietniu, jak zrobi się fajna pogoda. Zmieniam tryb życia – takie tam postanowienie.

W tym roku… Kwiecień – maj. Przejechałem sporo kilometrów. Super zabawa. Jeżdżę 2-4 razy w tygodniu po 1,5-2 godziny. Rewelacja. Czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze. Ograniczyłem alkohol i tłuste żarcie. Idę na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych