Wróć do katalogu

Monolog złoczyńcy

Opowieść detektywistyczna. Edward - oryginalny detektyw wyjaśnia sprawę zaginionych furtek.

Koper, opublikowano , 12 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Edward szedł spiesznym krokiem w kierunku starego dworu. Można by powiedzieć, że prawie biegł… W zasadzie Edward biegł, choć wolał nazywać to „spiesznym krokiem” „Jeżeli biegniesz ludzie zwracają na ciebie uwagę, mawiał sobie często, jeżeli zaś idziesz śpiesznym krokiem myślą że jesteś biznesmenem”. Jego cel podróży nie miał jednak nic wspólnego z graniem na giełdzie ani tym bardziej hurtową sprzedażą telewizorów. Edward szedł spiesznym krokiem w nadziei, że zdąży ocalić furtkę zanim zostanie porwana przez nieznanych sprawców.

***

W tym samym czasie przed domem starego Andrzeja miała miejsce dziwna sytuacja. Polną drogą zajechał czerwony samochód marki „Żuk” po czym wysiadło z niego dwóch ludzi. Chwilę potem z samochodu wyskoczyły dwie niemal identyczne postacie, dobiegły one do furtki. Jedna z postaci przy furtce dała znak ręką i z samochodu wybiegł starszy pan z wąsami niczym Wałęsa oraz z dziwacznie potarganymi, siwymi włosami jak Albert Einstein; w ręku trzymał śrubokręt. Podbiegł do furtki: jedna śruba,druga, trzecia, czwarta. W ułamku sekundy Furtka znalazła się w samochodzie, a w chwilę po niej cała „ekipa”.

***

-Cholera, spóźniłem się. Powiedział sam do siebie Edward oglądając pozostałości po zuchwałym złodziejstwie. Na miejscu kradzieży znalazł ślady opon samochodowych, śruby którymi furtka była przymocowana do ogrodzenia oraz… porzuconą w połowie pełną butelkę z napisem „спиpт” Dokonał wstępnej analizy tego jakże ważnego dowodu, łyknął przezroczystą substancję po czym tonem znawcy powiedział sam do siebie: -Spirytus Ukraiński 98%, rocznik 2008, Edward golnął sobie raz jeszcze… -Wyprodukowana na Krymie. Dla pewności przebadał jescze butelkę do końca i skierował się do domu. Była to już niemal ostatnia furtka w tym mieście a on nadal nie znał motywu rabusia który kradł furtki, wiedział natomiast już, że rozwiązanie zagadki leży na wschodzie.

***

-Po analizie laboratoryjnej znaleźliśmy dwie osoby pasujące do odcisków palców na butelce. Jedna to Piotr Pogodno – złomiarz, notowany za rozkradanie płyt żelbetonowych ze starego PGRu. -Druga zaś osoba to Henryk Spiryciaż, emerytowany hydraulik. Notowany za spirytusociąg pod Bugiem Trzy lata temu zbudował rurociąg pod rzeką i transportował nim przemycany towar. Policja złapała go przez przypadek, mając we krwi 6,8 promila alkoholu wjechał cysterną w posterunek policji.

***

Była 8 rano. Edward wraz ze swym siostrzeńcem stali pod starą rozwalająca się kamienicą na Pradze. -Wujku ja do niego wejdę, pokaże odznakę i zakujemy go w kajdanki i… Edward nie pozwolił mu dokończyć i powiedział -Wy i te wasze policyjne sposoby, wszystkim dajecie uciec… Po tych słowach pochylił się i zamontował przy ziemi jakiś cieniutki drucik. -Wuj… -Cicho, zobaczysz w swoim czasie.

Chłopaki weszli na pierwsze piętro starej kamienicy po czym Edward uderzył w drzwi trzykrotnie tak, że aż posypała się z nich odłażąca zielona farba olejna. -Jesteś pewny, że to dob… Michałek nie zdążył skończyć, kiedy Edward wrzasnął -Policja! Otwierać! -Nie ma nikogo w domu. Odpowiedział stłumiony męski głos zza drzwi. -Może powinniśmy wezwać wsparcie? – zapytał Michałek -Co ty, Michale, wiesz o prawdziwej detektywistyce – odpowiedział Edward po czym brutalnie potraktował drzwi przy użyciu swojego buta -Tak to się robi! Wchodzimy!

Środek mieszkania wyglądał jak typowa pijacka Nora. Ciemno, brud i wszystko śmierdziało wódką, zaś większość wyposażenia stanowiły krzesła. Efektu dopełniały walające się śmieci i masa butelek.

-Gdzie ten, co go podobno nie ma? Michał sprawdź kuchnię, ja pójdę w prawo. Szybko! -Wujku! Jest! Edward pędem skierował się do kuchni gdzie zastał swojego siostrzeńca. -Gdzie on jest? -Wyskoczył przez okno Edward plasnął się otwartą dłonią w czoło. -Z kim ja pracuję! Biegniemy! Po tych słowach skierował się na klatkę schodową. W połowie drogi na dół usłyszeli gdzieś z zewnątrz wielkie „trach”. Wyszli z budynku i spokojnym krokiem podeszli do próbującego się wyswobodzić z wnyków człowieka w czarnym berecie z antenką, wielkim czerwonym nosem i pucułowatymi policzkami. -Co wiesz o furtkach?! -Nic nie wiem, nic nie widziałem! -To czemu uciekasz? -Jak policja to trzeba uciekać, taki odruch. -Wy i ta wasza policja… Co wy robicie z ludzi – Edward zwrócił się teraz do stojącego z tyłu Michała. -Jak ktoś kradnie trochę złomu to jeszcze nie przestępstwo a żadnych furtek nie ruszam, nie mieszam się w sprawy mafii… -Mafii? Gadaj no szybko! -Ja nic nie wiem – Pijak zasłonił się rękoma chcąc ochronić twarz przed zbliżającym się ciosem. -Wujku zobacz co znalazłem! Michał podszedł do wujka i pokazał mu znaną mu już butelkę z napisem „спиpт” -Skąd to masz?! Gadaj wszystko co wiesz!– Zwrócił się do powoli wyplątującego się z pułapki człowieka. -Nic nie wiem... - Edward się zamachnął -No dobrze, kupiłem całą skrzynkę na rynku od faceta z brodą. Słyszałem jak rozmawiali o jakiś furtkach dla bossa, że jak znowu złą przywiozą to im zrobi…no, ekhm, nigdy nie będą mieli już dzieci. -Nie można było tak od razu? Michał! Idziemy!

***

-Nie powinniśmy go zamknąć? -Po co, przecież widać, ze przestraszony jak mysz, a zresztą to nie on. W mieszkaniu śmierdziało wódką, a nie importem z Ukrainy. Wierz mi, twój wujek zna się na tym najlepiej ze wszystkich.

***

-Jesteś pewny, że to wypali? -Nie, ale można spróbować. -Wyglądam jak stróż w Boże ciało -To się nazywa kamuflaż synku… Edward i Michał stali przed wejściem na rynek. Edward ubrany normalnie, czyli w szarobrunatne cajgowe spodnie, szelki, bordowy sweter poplamiony sokiem z czarnej porzeczki oraz w wojskowe buty. Na głowie miał skórzaną matową pilotkę. Natomiast Michał ubrany był w garnitur, czerwony krawat oraz lakierki. Włosy miał postawione na tak zwaną brylantynę. Całości dopełniały czarne okulary skrywające jego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych