Wróć do katalogu

Mur

(..) Jego uśmiech na twarzy i zapach, jego spojrzenie. Zostaliśmy sami na sali, światła oświecały tylko nas i patrzyliśmy tak na siebie z delikatnym uśmiechem. (..)

prmdk87, opublikowano , 48 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Julia: Jak miałam się zachować? Film był naprawdę straszny! Bałam się, a on siedział obok. Taki przystojny i wpatrzony w ekran monitora. Co to w ogóle był za film? Nie pamiętam tytułu. Jakiś horror. Wymyśliliśmy imprezę przy herbacie. Fajnie się zapowiadało. No więc przy kolejnej przerażającej scenie tak tylko złapałam go za ramię. Ale tak delikatnie. Nie mogło go zaboleć. A on tak spojrzał, że się bardziej przeraziłam tego wzroku niż tej straszliwej sceny filmowej. Popatrzył i co zrobił?

Paweł: Objąłem ją! I po co? Teraz sobie pomyśli, że mi się podoba. A tak nie jest! Wcale tak nie jest! Tylko, że tak popatrzyła na mnie, tym swoim słodkim spojrzeniem. Złapała tak delikatnie, a jednak mocno, za ramię, że po prostu musiałem to zrobić. Posiedli nas specjalnie obok siebie. Czy oni widzą, że coś nas do siebie ciągnie? Ale zaraz, to nic takiego, po prostu ciekawość. Ciekaw jestem, jaka jest, co lubi, po za tym podoba mi się jej zapach. Waniliowy. Lubię ten zapach. Dodaje kobiecie dodatkowej słodyczy. Jak to jest, że zapach tak może działać na mężczyznę? No i tak siedzieliśmy. Widziałem, że była zmieszana, ale chyba poczuła się bezpieczniej. Tylko jak nagle oświecili światło.

Julia: Widziałam ich miny. Z jednej strony zaskoczenie, a z drugiej wiedzieliśmy, że tak będzie. Ach te moje przyjaciółki, znają mnie lepiej niż ja sama. Tylko, co to się nagle porobiło. Wstał i poszedł do toalety, speszony. Asia kiwnęła głową, że mam iść za nim, ale wiedziałam, że to by pogorszyło sprawę. Właściwe nic się nie wydarzyło. Można by powiedzieć, że to było przyjacielskie objęcie. Ale dla Pawła to chyba było coś więcej i nie wiem czy w pozytywnym znaczeniu.

Paweł: Zawstydziłem się! Oni tak patrzyli, musiałem wyjść. W toalecie pragnąłem by ten czas bycia tutaj trwał jak najdłużej. Nie chciałem tam wracać. Co mam zrobić? Usiąść obok niej? Znów ją objąć? Kim my jesteśmy dla siebie? Przyjaciele też się obejmują. Więc może przyjaciółmi? Tak, tak się zachowam. Będę ją traktować jak przyjaciółkę. Tylko jak tam wróciłem i zobaczyłem jej spojrzenie, równie przerażone, co moje, to pomyślałem, że nie mogę jej tego zrobić. Nie mogę dać jej nadziei. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Znów ten wzrok. Znów zbudował mur. Nie przebije się. Właściwie to, czy ja chcę w ogóle tego? Nie rozumiem go. Wiem, że tamto objęcie było niczym ważnym, ale nie musi teraz mnie traktować jak obcą. Przecież nic się nie stało. Dzisiaj nawet nie chciał usiąść obok mnie. Poczułam się jak mała dziewczynka. Tato kup mi lizaka! I przeczące kiwnięcie głową ojca. I znowu wszyscy to widzieli. Oni są jak widownia w teatrze, na spektaklu „Dziwni ludzie i ich dziwne zachowania”.

Paweł: Musiałem to zrobić. Musiałem jej pokazać, że nie będę robić wszystkiego, co zapragnie, że nie będę ciągle przy niej. Musiałem to pokazać jej i wszystkim dookoła. Widziałem to zmieszanie. Pewnie wszyscy pomyśleli pokłócili się. Ale to nie to. Po prostu nie chciałem tam usiąść. Znowu bym widział te oczy, te spojrzenie, znowu bym czuł ten zapach. Lepiej jak będę daleko. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł: Co ja wyprawiam?! Ta dziewczyna doprowadzi mnie do szału! To jest moja grupa, a ona się rządzi. Nie ma żadnych przywilejów. Ludzie widzą takie rzeczy i są później negatywnie nastawieni. Czy ona tego nie rozumie? Kiedyś zapytali się: Czy Julia jest twoim zastępcą? Nie mogłem odpowiedzieć inaczej.

Julia: Nie. No po prostu powiedział nie. Z tym jego akcentem na "i" i przedłużeniem "eee". Musiał to zaakcentować, żebym zrozumiała, że nie mam żadnych względów. Ale ja ich wcale nie chce! Po prostu chcę się udzielać. Nie mogę wyrazić swojego zdania? Załatwić coś? Pomóc? Jeszcze nie dawno mu to nie przeszkadzało. No tak, ale teraz ktoś zauważył, że ważniejsze zadania ja dostaje i wszyscy stwierdzili: Halo, coś jest nie tak! Sama się na zastępcę mianowała? Tylko, że ja tego nie potrzebuje.

Paweł: A najgorsze jest to, że ona naprawdę mi pomaga. I tak właściwie to mogłem powiedzieć coś innego. Zastępca – nawet takiego stanowiska nie ma. Widać, że była zła. I jeszcze muszę do niej zadzwonić, zapytać się o tą prezentacje. Mam nadzieje, że odbierze telefon.

Julia: Mógł napisać na gadu. Nie musiał dzwonić. I jeszcze taki milutki był. Czasami mam wrażenie, że on chce mnie wykorzystać, żeby samemu nic nie robić. Najlepsze jest stanowisko – ja tu rządzę, a wy róbcie, co karzę. I oczywiście moja dobroć. Tylko usłyszałam te proszę Julio i już się zgodziłam na wszystko. Kiedyś mnie to naprawdę zgubi. I oczywiście mam przyjść do niego, przynieść mu tę prezentację i nanieść ewentualne poprawki.

Paweł: Może przyjdę. No, co to za odpowiedź? Kim ja jestem? Przecież grzecznie poprosiłem. No, ale czego ja się spodziewam. Najpierw ją uraziłem, a potem proszę o pomoc. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: I znowu był miły. "Fajnie, że przyszłaś. Naprawdę przyda mi się pomoc". Powinnam się go zapytać, dlaczego nie mógł tego powiedzieć przy wszystkich? Wystarczyło powiedzieć Julia nie jest zastępcą, ale mi bardzo pomaga, za co jestem jej wdzięczny. Ale tak to bym ja mogła powiedzieć, bo nie chciałabym urazić drugiej osoby. Dodałabym jeszcze Od was też jest mile widziana pomoc we wszystkim, którą oczywiście również docenię. I wybrnęłabym z sytuacji. Ale to jest facet, on nie myśli tak szybko. W końcu krótsza jest odpowiedź: "Nie".

Paweł: Cały pokój jest wypełniony tym zapachem. Nie zasnę dzisiaj. Mam nadzieję, że nie przesadziłem z tym byciem miłym. Żeby sobie nie pomyślała, że jestem miły, kiedy czegoś potrzebuje od niej. Bo tak nie jest. Po prostu czasem muszę być oschły, żeby nasze wzajemne stosunki się nie posuwały na przód, tylko były tam gdzie są. Ale ten zapach! Naprawdę nie zasnę. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Co ja mam ubrać? Spódniczka? Nie, byłam w niej tydzień temu. Założę te dopasowane spodnie i kozaczki. A bluzka? Już mnie chyba we wszystkich widział. Musiałabym sobie coś kupić nowego. Ale nie mam czasu dzisiaj, pożyczę coś od siostry. Właściwie to, czym ja się tak martwię? Pewnie i tak nie zauważy, że mam coś nowego na sobie. Znowu czuje to w brzuchu. Nazywamy to z koleżankami „wewnętrzne halo”. To jest taki znak, że się coś wydarzy dzisiaj. Coś stresującego, niedobrego. Coś, co może spowodować zakłopotanie. Ja to się chyba nawet domyślam, co to może być dzisiaj.

Paweł: Byłem dla niej miły, a dzisiaj znowu mam pokazać, że nic z tego nie będzie? Jestem okropny. Może sama już rozumie. Dobrze by było. Wtedy nie musiałbym się przejmować, że ją zranię. Od tamtego czasu się nie odzywa, nie pisze na gadu. Może nie chce. Zaraz, po co ja się w ogóle nad tym zastanawiam?! Wcale za nią nie tęsknie! Poza tym wiem, że będzie dzisiaj, i ona też wie, że ja będę, więc, po co mieliśmy się kontaktować. Sam sobie mieszam w głowie. - - - - - - - Paweł: No po prostu nie wierzę! Jak ona tak mogła?! Olała mnie! I dla kogo? Dla jakiegoś plastikowego faceta z przeszłości. Chyba ważniejsza jest teraźniejszość, prawda? Pewnie to ktoś ważny był dla niej. Ale mogła wieczór podzielić na nas dwóch. Przecież dużo nie wymagałem, chwili rozmowy, taniec. A ona cały czas z nim.

Julia: "Dasz mi też chociaż jeden taniec? Czy cały wieczór poświęcisz koledze?" I o co chodzi tym facetom? To był mój dobry znajomy. Nie spodziewałam się go tam, dawno się nie widzieliśmy i musieliśmy sobie porozmawiać, co się zmieniło, a co nie. Powspominać trochę. Przynajmniej miałam zapewniony miły wieczór. I on super tańczy. Wyrobił się chłopak. Chociaż się wszystkie dziewczyny za nim oglądały. Ale on tańczył ze mną. I zauważył, że mam ładną bluzkę. Takim chłopakiem powinnam się zainteresować. A nie tym Pawłem. Co on był …

Paweł: … zazdrosny? Ja? Nie możliwe! Po prostu nie może być. Przecież ja do tej dziewczyny nic nie mam. Więc dlaczego to czułem? Złość, smutek, żal. Trafił swój na swego. Raz ja z jakąś panienką, raz ona z jakimś kolesiem. Tylko, dlaczego po całym zamieszaniu potrafimy spojrzeć na siebie i porozumiewawczo wyrazić to, co czujemy. Jeżeli w ogóle coś czujemy. Zatańczyła w końcu ze mną. Z litości? Chyba nie. Chyba ją zaskoczyło to, co powiedziałem. Właściwie to mnie to też zdziwiło. Powiedziałem to, co mi ślina na język przyniosła. Potem tego żałowałem, ale przynajmniej była chwilkę przy mnie.

Julia: Ten jeden taniec z Pawłem był lepszy niż 20 innych z kolegą z przeszłości. Czułam prawdziwą bliskość, pociąganie. Jego uśmiech na twarzy i zapach, jego spojrzenie spowodowało, że na chwilę wszyscy znikli. Zostaliśmy sami na sali, światła oświecały tylko nas i patrzyliśmy tak na siebie z delikatnym uśmiechem. Niezapomniane przeżycie. I akurat z nim. A co z moim „wewnętrznym halo”? Zaraz potem znikło. To było to. To, czego się bałam cały dzień. Jego spojrzenia. Było smutne. Uśmiechał się, ale oczy miał smutne. Chyba mu przykro było, że tak zajęłam się kolegą i go zostawiłam. Teraz już mur między nami się tylko poszerzył. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł: No to pojechałem do tego Zabrza, posłuchać tych moich ulubienic jak śpiewają. I muszę przyznać, że są niesamowite. Widać, a raczej słychać, że to kochają. Ciekawe hobby – karaoke. Potrafią się tym bawić, ale też potrafią zaśpiewać piękną piosenkę. I oczywiście jak każde kobiety kochają piosenki o miłości. Julia też zaśpiewała właśnie taką.

Julia: Czułam jego spojrzenie. Był skoncentrowany na każdym wyśpiewanym przez mnie słowie. Starałam się, żeby piosenka wyszła mi jak najlepiej i chyba się to udało, bo przyjaciółki powiedziały, że jeszcze w taki sposób tej piosenki nie śpiewałam. "My heart will go on" Celine Dion. Tak jakbym naprawdę czuła, że moje serce odejdzie, że pozwolę mu na to. Kiedy usiadłam, powiedział, że zaśpiewałam to lepiej od Celine. Nie przesadzajmy, ale faktycznie nieźle mi to wyszło dzisiaj.

Paweł: Ciekawie, kim jest dla niej moje serce? Mam nadzieję, że nie ten plastikowy koleś. Może ja? Wtedy bardzo prawdopodobne było by, że odejdzie. Bo ja już taki jestem. Przychodzę i odchodzę. Wiem, że jestem draniem, ale nie potrafię żyć za długo w jednym związku. Dziwne jest to, że w mojej karierze związanej z szybkim łamaniem serc kobietom, pierwszy raz mam wyrzuty sumienia. Nie chce zranić Julii. Może zaczynam wreszcie dorastać? ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Nie rozumiem tego zachowania. Dlaczego nie pozwala mi się do siebie zbliżyć? Znów przyjął taktykę traktuje was wszystkie trzy jednakowo. Oczywiście Wiola dojrzała jakieś znaki, że jednak wcale nie jest tak jednakowo, ale ja tego nie widzę. I myślę, że nawet, jeśli była jakaś różnica w tym jak się z każdą z nas pożegnał, to tylko przypadkowa, a niezrobiona specjalnie. Czym te trzy pożegnania mogły się różnić? Tym, że ze mną było czulej? Nie wiem, czy tak było naprawdę, czy po prostu chciałam, żeby tak było.

Paweł: Mam nadzieję, że tego nie zauważyły. Starałem się być równy dla nich trzech. Później trochę wyróżniałem Julię, ale dzisiaj chyba pokazałem, że wszystko wróciło do normy. Chociaż może zbyt czule dałem jej tego buziaka w policzek. Ale znowu ten zapach spowodował, że nie mogłem się oderwać. On działa na mnie jak afrodyzjak. Powinni zabronić produkowania perfum w tym zapachu. Ale oni wiedzą, co działa na facetów. Informują o tym kobiety, a te wykorzystują to sprytnie by zawładnąć naszymi głowami. To jest nie sprawiedliwe. Przyjdzie ci taka wyperfumowana, zaczaruje cię, a jak budzisz się rano to nie wiesz gdzie masz uciekać od tego zapachu. Mężczyźni są przynajmniej szczerzy pod tym względem, nie ukrywają się za pięknym zapachem wody toaletowej. No może tylko czasami. Ale to na specjalne okazję. No może trochę częściej. Ale nie słodkim zapachem waniliowym, który zwala z nóg drugą osobę! ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Czasami myślę, że za dużo sobie wyobrażam. Przez to pożegnanie wczoraj nie mogłam zasnąć. Cały czas o tym myślałam, że może Wiola ma racje, że może mimo wszystko mnie traktuje specjalnie, że powinnam to zauważyć i coś z tym zrobić. Może sama powinnam go traktować wyjątkowo. Może gdyby zauważył, że nie jest mi obojętny, to by sam zaczął działać. Może powinnam go przekonać, że nie chcę wielkich obietnic i zobowiązań na całe życie, że po prostu potrzebuję obecności drugiej osoby. Zapomniałam już jak to jest być szczęśliwym. Jak to jest iść drogą i cieszyć się z kolorów liści, patrzeć jak korony drzew tańczą, zbierać kasztany i cieszyć się z bliskości, z miłości którą się darzy drugiego człowieka. Zapomniałam o radości, jaką kiedyś dawał mi człowiek, łapiąc mnie pod ławką za rękę, gdy mówił, że tęskni za moją złością, za krzykiem. Tak, widocznie za tym też można tęsknić. Zapomniałam jak to jest, gdy ktoś mówi Kocham Cię... Kilka razy już to przeżyłam. Właściwie to tylko dwa razy. Jedna miłość spełniona, a druga trochę mniej. Ta pierwsza była prawdziwa. Każde słowo wypowiedziane przez niego było ważne, każdy gest został zapamiętany. W szafie mam schowane pamiątki, do których czasami wracam, żeby przypomnieć sobie, że zawsze są chwile smutku i radości. Tamta miłość była pełna radości. Pełna szczerych słów, wypowiadanych dosyć często. Ta druga miłość była troszkę inna. Właściwie występowała tylko z jednej strony, z mojej. Nie wiem, co on czuł, ale zranił mnie bardzo. Przeżyłam przy nim wiele pięknych, ale dziwnych chwil. Nigdy nie było nic jasne, wszystko było pod wielkim znakiem zapytania. Aż wreszcie znalazł inną, zakochał się, a mi złamał serce. Dlatego teraz jestem taka ostrożna. Nie chcę zauważać znaków, szczegółów, gestów wysyłanych od Pawła. Nie chcę sama działać, tylko czekam na jego ruch. A on nic nie robi. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł: Znów to robiła, znów się uśmiechała, zaczepiała mnie, flirtowała ze mną. Odwzajemniałem to, nie powiem, podobało mi się. Lubię się z nią droczyć. Ona się tak słodko złości. Ale potrafi też odpowiedzieć tak, żebym musiał się wysilić nad wymyśleniem kolejnego zdania. Intryguje mnie ta dziewczyna. Dlaczego jest samotna? Czy z wyboru? Kobiety zazwyczaj pragną wielkiej miłości, przygody. Pewnie też tego pragnie, tylko zawsze trafi na takich facetów jak ja, którzy tylko by się bawili, a na poważny związek przyjdzie czas. Kiedy? Po 40-stce? Możliwe. Lepiej się nad tym nie zastanawiać, tylko żyć swoim tempem. Jeśli będzie się miało coś wydarzyć, to się wydarzy. Nie przeżyłem jeszcze wielkiej miłości. Były związki krótsze, dłuższe. Ale raczej za tym nie tęsknie. Chyba ostatni raz myślałem, że jestem zakochany w podstawówce. Czyli to była bardzo młodzieńcza miłość. Dziewczyna ta podobała się chyba wszystkich chłopakom w klasie, co też skutecznie wykorzystywała. Zrobilibyśmy wtedy chyba dla niej wszystko. Ja w szczególności. Wiedziała o tym, co do niej czuje. Przynosiłem jej kwiaty, wysyłałem liściki. Chodziliśmy na spacery. Pewnego dnia nie przyszła do szkoły. Dowiedzieliśmy się, że musiała wyjechać z mamą. Jakieś problemy rodzinne. Już nigdy więcej jej nie widzieliśmy. Wtedy przysiągłem sobie, że będę kochać ją do końca życia. Oczywiście to było głupie młodzieńcze postanowienie, które poszło w niepamięć, gdy tylko poznałem prawdziwe życie licealisty. W liceum robiło się różne rzeczy. Dojrzewanie. Bunt. Każdy z nas chciał wykorzystać ten czas w pełni, więc nie zatrzymywaliśmy się przy jednej dziewczynie na dłużej. Chyba mi tak zostało do teraz. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Ciekawe, kim jest ta dziewczyna dla niego? Widać po niej, że jest w nim zakochana. Chyba od dawna. Nie jestem zazdrosna, po prostu zastanawiam się czy ona jest dla niego ważna. Może przez nią nie chce zbliżyć się do mnie. Kiedy wygłupiał się ze mną, kiedy się śmialiśmy, widziałam kontem oka, że ona patrzy na nas ze złością i smutkiem. A potem wyszli i długo rozmawiali.

Paweł: To jest właśnie przykład, że jestem draniem. Rozkochałem w sobie dziewczynę, po czym zostawiłem samą. I teraz przychodzi na imprezy i prosi, żebym do niej wrócił. Właściwie nie byliśmy nigdy razem, no, ale coś nas łączyło. Dla mnie to było nie wiele, ale dla niej dużo. Oczywiście zauważyła, że co raz bardziej zbliżam się do kogoś innego. Teraz masz kolejną ofiarę, której chcesz złamać serce? Tak jak to ze mną zrobiłeś! Nie widzisz, że ja ciągle szukam kontaktu z tobą? Jeżeli nie wrócisz, to powiem tej dziewczynie, jaki jesteś naprawdę. Co potrafisz zrobić z życiem drugiego człowieka. Mieszasz tylko w głowach. Mam nadzieje, że tym razem to ona złamie ci serce i poznasz jak to jest.

Julia: Chyba się nią za bardzo nie przejął, miał przez chwilę mały zawias, ale potem objął mnie i powiedział na ucho cieszę się, że jesteś. I bawiliśmy się dalej. Teraz nie potrafię myśleć o niczym innym. Ciągle mam przed oczami ten wzrok i słyszę te słowa. Naprawdę się cieszył? Czy po prostu z ramion jednej kobiety przeszedł do drugiej? Myślę, że on chyba lubi takie życie. Pomiędzy kobietami. No, bo właściwie to, dlaczego jest sam? Nie spotkał tej jedynej? Nie ma czasu na miłość? Czy może nie chce miłości? Kiedyś myślałam, że miłość sama przychodzi. Ale może jest jakiś kruczek na nią, by nie wpaść w jej sidła. Musiałabym iść na lekcje do Pawła, niech mnie nauczy jak się nie zakochiwać. Wtedy nikt by mi serca nie złamał. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł: Ile to już czasu trwa? Długo. Takie krótkie chwile, prawie nic nieznaczące. W grupie się wszyscy śmieją, że my żyjemy jak stare małżeństwo. Chociaż nie jesteśmy razem i nic nas nie łączy, to jednak też mam czasami takie wrażenie, jakbyśmy za niedługo mieli „złote gody”. Ona potrafi mnie uciszyć, uspokoić. Kiedy trzeba pomoże, załatwi sprawę. Jest jak anioł, który czuwa nad moimi, czasem nieprzemyślanymi, zachowaniami. Jak ja sobie radziłem, gdy jej nie znałem? Dzisiaj też: problem z wyjazdem, samochód się zepsuł, a za dwie godziny mamy być na miejscu i promować uczelnię. Do Pana Michała nie mogłem się dodzwonić, telefon mi padł. Koszmar. I nagle, jakby wszystko było w porządku, jej uśmiech i słowa Uspokój się Pawełku.

Julia: Ach on to jest nerwus. A przecież w taki sposób to się nic nie załatwi. Trzeba spokojnie podejść do sprawy. Wiem, że jak słyszy o Panu Michale to już mu się ciśnienie dźwiga, ale to w niczym nie pomoże, no chyba, że dostanie zawału i do Katowic zawiezie nas karetka. Więc powiedziałam Uspokój się Pawełku. Mamy jeszcze czas. Chodźmy do środka, sprawdźmy czy nie mamy pociągu. Potem poprosimy o zwrot pieniędzy od firmy transportowej. W końcu to ich wina. Zdążymy na pewno. Tylko się uspokój. Wszyscy się śmiali, że ja to naprawdę jestem taka dobra dusza i że Paweł by beze mnie zginął. Pojechaliśmy tym pociągiem, przynajmniej śmiesznie było. Napiszemy podanie o zwrot kosztów. Powinno nie być problemu. Tylko, po co te wszystkie nerwy. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: No to podsumowanie dzisiejszego dnia: deszcz, zimno, mokro w butach. I Paweł, który akurat wybrał dzisiejszy dzień do odepchnięcia mnie. Nie mógł poczekać do jutra? Byłam taka zła, że zaczęłam płakać. Po prostu – z niemocy. Znów musiał wyrzucić z siebie jakiś głupi komentarz. Nie przeżyłbym gdyby was było dwie. Może jutro bym się z tego śmiała, ale dzisiaj, musiałam odbić piłeczkę.

Paweł: Może nie być z nas ani jednej! No przecież żartowałem. Wie przecież, że to już historia jest, że to stwierdzenie jest już sławne, przynajmniej w naszej grupie. Zawsze śmiała się z tego. Może dzisiaj było już za dużo. Ale nie musiała rzucać takim fochem.

Julia: No i co z tego?! Stało się. Foch to foch. Pewnie do jutra mi przejdzie. Ale dzisiaj nie lubię go. Mogliby sobie znaleźć inny powód do żartów. Dlaczego zawsze wszystkim najłatwiej jest się śmiać ze mnie? Czy ja taka komediowa jestem? A zawsze myślałam, że jestem nudna. Odkąd pamiętam byłam kozłem ofiarnym. Czasami to było śmieszne. A kiedyś mi nawet kolega powiedział My ci w ten sposób okazujemy, że cię lubimy. Może coś w tym jest. Przynajmniej wszyscy szybko zapamiętują moje imię. I potem tworzą się historie, które w pewnych gronach znajomych zawsze będą się za mną ciągnąć. W tej grupie jestem krzykliwym głośnikiem, który w każdej chwili może „wyjść z siebie i stanąć obok”. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Paweł: Mam ją przeprosić? Naprawdę mam wyrzuty sumienia. Nie odezwała się od tamtego czasu. Obraziła się? Czy już zapomniała? Mogłem sam się odezwać, przynajmniej dzisiaj nie zastanawiałbym się jak się mam zachować. - - - - - - - Julia: Przeprosił mnie. Niesamowite. Ja już prawie o tym zapomniałam. Właściwie to sama chciałam go przeprosić, za to, że tak zareagowałam gwałtownie. Chciałam wytłumaczyć, że miałam zły dzień, i że to był bardzo nie odpowiedni moment na żarty. Ale on tak wyskoczył Przepraszam, że cię wtedy uraziłem. I co?

Paweł: Chyba ją zamurowało. Nie spodziewała się tego. Zaskoczyłeś mnie, właściwie to już o tym zapomniałam. Poza tym, na ciebie Pawełku nie można się gniewać. I znów wysłała mi ten słodki uśmiech, i to spojrzenie, które wołało Co ja mam z tobą zrobić?! Sam się nad tym zastanawiam. Co ja mam z sobą zrobić? Może ktoś powinien powiedzieć Julii prawdę. Jak to ze mną jest. Może ktoś powinien jej wytłumaczyć, że ja potrafię tylko krzywdzić.

Julia: Jak on to robi? Przez całe szkolenie nie potrafiłam oderwać od niego oczu. Aż wreszcie Asia musiała mnie szturchnąć. Hej, nie patrz tak na niego, bo znowu go wystraszysz. Ma rację. Teraz powinnam się zastanowić nad tym, czego właściwie chcę. Czy potrafię jeszcze zaczarować mężczyznę, by oddał mi się w pełni? Czy potrafię zrobić tak, by nie widział świata poza mną? Jak ja to robiłam kiedyś? Może wtedy faceci byli bardziej ulegli. A może dalej mam w sobie „stop” przed płcią przeciwną. Chyba, że założę, że to będzie taki test. Dla mnie i dla niego. Sprawdzę, czy potrafię jeszcze przyciągnąć mężczyznę. A jeśli mi się to uda, to zobaczymy jak długo wytrzymamy ze sobą. Możliwe, że znowu wyobrażam sobie, że Paweł to moja wielka miłość, a po pewnym czasie zmienię zdanie. Tylko jak tego nie sprawdzę, to się nie dowiem. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Właściwie to od tamtego dnia niewiele się zmieniło w moim zachowaniu. No może tylko to, że staram się jak najmniej fochać. I koncentruje swoją uwagę na Pawle. Oczywiście nie narzucam mu się. Ale przynajmniej w jego obecności nie staram się podrywać innych, co wcześniej mi się często zdarzało. Paweł chyba dostrzegł, że coś się zmieniło. Teraz zobaczymy czy moje wysyłane znaki zostaną przez niego przyjęte. - - - - - - - Paweł: Co się ze mną dzieje? Przestaję dostrzegać inne dziewczyny. Nawet w nocy już mnie nawiedza. Tak, miałem sen. Z nią. Siedziałem na kanapie. Obok była Asia. Mówiła mi coś o guzikach. Liczyła je. I nagle podeszła Julia i powiedziała Daj ten zielony. Spojrzałem na nią, a ona mnie pocałowała. Tak po prostu. I zadzwonił budzik. Jak zwykle przy takich snach. Trochę sen bez sensu. O co chodzi z tymi guzikami? Ale ten senny pocałunek sprawił, że chciałbym sprawdzić, czy w rzeczywistości też jest tak wspaniały. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Julia: Właściwie to jak to się stało, że w ogóle trafiłam do niego?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych