Mysterious crimes, cz. III
Po bardzo długim czasie skończyłam pisać trzecią część. Miało się tu wyjaśnić zachowanie Alison jednak zmieniłam plany. Przyjemnego czytania!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział III
Wielkie krople szybko spływały po szybie. Ciszę na korytarzu szkolnym nie zagłuszało nic oprócz bębnienia deszczu o parapet. Padało już trzeci dzień z rzędu i nic nie wskazywało na to by wkrótce miało przestać. Ciemne chmury rozpościerały się na całym niebie, nie było widać ani nawet kawałka błękitu. Szkoła Blackhill stała na wzgórzu, więc nie groziło jej zalanie, jednak pobliskie tereny zamieniły się w błotne jezioro. Nikt nie wyściubiał nosa z budynku oprócz kucharek, które musiały odbierać dostawy żywności. Agnes siedziała na jednym z parapetów i nieprzytomnym wzrokiem wpatrywała się w przestrzeń. Wydawała się nie słyszeć dźwięków muzyki i okrzyków radości od czasu do czasu dobiegających z głównego salonu. Od dwóch miesięcy trwały rozgrywki w piłce nożnej. Ich szkolna drużyna wygrała jak dotąd wszystkie mecze, więc uczniowie postanowili to uczcić. Szczęście było tym większe, że taka impreza mogła przywrócić wszystkim dobre nastroje, które do tej pory były tak samo szare jak pogoda. W tym roku ich drużyna była wyjątkowo silna. Każdy spodziewał się co najmniej dojścia do półfinału, a niektórzy spodziewali się nawet wygranej. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero śmiech dwóch dziewczyn, które wracały na imprezę. -Hej! Czemu nie idziesz do salonu jak wszyscy? – zapytała Emily. Jej intensywnie zielone oczy z zainteresowaniem przyglądały się Agnes, a krótkie, ciemno brązowe, prawie czarne, włosy kołysały się w rytm jej kroków. -Nie mam ochoty tam iść. -Czemu? Żadnej imprezy nigdy nie opuściłaś – Em, jak to miała w zwyczaju kiedy się nad czymś zastanawiała, poruszała kilka razy nozdrzami swojego małego, lekko zadartego nosa. -Mam do przemyślenia kilka spraw, a teraz wszyscy się dobrze bawią i nikt mi nie przeszkadza. -To my też ci nie będziemy przeszkadzać. Nie zwalniając kroku ona i jej towarzyszka skręciły w lewo w korytarz prowadzący do salonu w dalszym ciągu śmiejąc się. Agnes powoli zsunęła się z parapetu i wolnym krokiem ruszyła w kierunku zachodniego skrzydła, gdzie znajdowały się pokoje dziewcząt. Nie mogła przestać rozmyślać o Alison. Mimo, że znały się już ponad dwa miesiące, Alice wciąż pozostawała dla niej zagadką. Nie wiele o sobie mówiła, a pytania na jej temat zbywała niewiele znaczącymi odpowiedziami. Agnes wydawało się, że „nowa” skrzętnie próbuje ukryć coś przed innymi, a tajemnicę zna tylko Sandra jako jej przyjaciółka, z którą nigdy się nie rozstaje. Z nikim nie podzieliła się swoimi podejrzeniami. Sama nie wiedziała do końca dlaczego. Być może bała się krytyki. Drzwi do pokoju jej i Ruth były lekko uchylone. Agnes powoli weszła do środka. Jej współlokatorka leżała na łóżku i przy zaświeconej jednej lampce nocnej czytała książkę. -Myślałam, że świętujesz razem z innymi. Ruth zniechęcona i lekko poirytowana energicznie zamknęła książkę i popatrzyła na przyjaciółkę. -Sandra znowu się do mnie przyczepiła. -O co znowu? -„O! Ruth! Ubrałaś bluzkę z dekoltem! – Ruth zaczęła przedrzeźniać Sandrę mówiąc przesadnie piskliwym głosem, robiąc przy tym zeza i zamaszyście poprawiać włosy - Cóż za odwaga! Nie poznaję cię! Ty przecież taka szara myszka jesteś...”. A Alison jej powiedziała, żeby się ode mnie odczepiła, bo jak nie to Nick „przypadkowo” się dowie jaka jest dla mnie „miła”. Agnes nic nie odpowiedziała tylko pokiwała głową. Nie chciała tego mówić głośno, ale bała się, że prędzej czy później Alice wciągnie Ruth w coś, z czego potem ciężko będzie się wyplątać. Znowu pokiwała głową, a potem, nie wiedząc co z sobą zrobić, usiadła na łóżku i zaczęła oglądać swoje dłonie. -Nauczyciele planują wycieczkę. Tylko jeszcze tego nie ogłosili. – Ruth zaczęła rozmowę. Siedziała teraz ze skrzyżowanymi nogami i delikatnie kiwała się w przód i w tył. – Nick mi mówił, że słyszał jak jego wychowawczyni gadała z naszą. Czyli chyba nasze dwie klasy pojadą, nie? Jak myślisz? -Myślę, że jutro się wszystkiego dokładnie dowiemy. A teraz idę spać. Nie mam zamiaru zasypiać na lekcjach. Tobie też proponuję się położyć. Dobranoc.
*
Dni powoli mijały, a każdy z nich był podobny do poprzedniego. Do tego jeszcze ta ponura pogoda przygnębiała wszystkich uczniów. W ten sposób minął tydzień i wreszcie nadszedł, długo wyczekiwany przez wszystkich, wyjazd do Dover. Kiedy każdy j znalazł już sobie miejsca do siedzenia, pociąg ruszył. Po pewnym czasie większość uczniów chodziła do innych przedziałów i biegała po korytarzach co bardzo denerwowało nauczycieli, jednak nie powstrzymywali nikogo, wiedząc, że uspokojenie ich mija się z celem. Ruth siedziała w przedziale z Agnes i dwoma dziewczynami ze starszej klasy. Jedna z nich, Kate, była drobną dziewczyną o jasno brązowych włosach sięgających trochę za ramiona i zaokrągloną grzywką. Z jej niebieskich oczu można było wyczytać, że jest osobą spokojną, dobrze ułożoną, cieszącą się życiem mimo tylu nieszczęść jakie ją w życiu spotkały. Jej matka zmarła kilka miesięcy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Rachel Dark
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…