Na Głodzie
takie tam, o czym myśli kobieta przed owulacją:P
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pragnienie. Wszechogarniające, odczuwalne każdą komórką ciała. Natłok myśli. Sen. Sen który nie przynosi ukojenia. Czuję że On jest blisko, czuję jak podnoszą się delikatne włoski na karku kiedy na mnie patrzy, kiedy się zbliża. Wiem, że zaraz mnie dotknie, na samą myśl o tym oddech przyspiesza, nie potrafię myśleć o niczym innym, na niczym innym się skupić, w jakikolwiek sposób odwrócić uwagę od Jego obecności. Wiem, że wyciąga rękę i zaraz poczuję jego dotyk, czekam na to, cała jestem tym kawałkiem skóry, nie istnieje nie innego nic innego się nie liczy i… budzę się. Rozgrzana, roztrzęsiona z przemożoną świadomością jego obecności dopóki resztki snu mnie nie opuszczą i nie wrócę do rzeczywistości. Jak można kogoś pragnąć tak bardzo? Jest tuż obok a jednocześnie tak daleko. Dzieli nas jedna cienka ścianka, jedna cienka ścianka i jakieś nędzne resztki mojej dumy. A kto by przypuszczał. Zaczęło się tak niewinnie. Niewinne spotkanie u wspólnych znajomych, gadka szmatka, niesamowite El Tango De Roxanne, które już zawsze będzie mi się z Nim kojarzyć. No dobrze może i nie tak niewinnie, bo trochę o Nim słyszałam. Słyszałam wystarczająco dużo żeby się mocno zainteresować i przeanalizować możliwe scenariusze. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym jednego z nich nie postarała się wprowadzić w życie. A w końcu czy to wiele potrzeba? Kilka spojrzeń, kilka „przypadkowych” dotknięć, zresztą każdy zna tą grę i każdy zdaje sobie sprawę z jej przebiegu. Pozory, pozory, pozory po co? I tak wszyscy zainteresowani wiedza do czego to prowadzi. Ale cóż daje to możliwość wycofania się z jakimś dziwnie pojętym honorem, gdyby ten ktoś nie zareagował tak jak tego oczekujemy. A może to coś więcej, może potrzeba tych kilku godzin żeby się do siebie zbliżyć, żeby zbudować wzajemne napięcie, żeby zgłodnieć na tyle by zaspokojenie tego głodu było satysfakcjonujące. „Rzecz w tym by gonić króliczka a nie złapać go” jak mówi mój mądry kolega. Zresztą co tu dużo mówić…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil koralik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…