Wróć do katalogu

Na koniec świata cz.II

Ciąg dalszy ;)

M..., opublikowano , 21 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROSZĘ ZOSTAŃ!

Kiedy się obudziłam było ciemno. Jedyne, co słyszałam to ciche chrapanie, spojrzałam bok, no tak, cały Krzysztof. Spał w najlepsze. Moje środki nasenne działały równie dobrze na niego. Czułam się okropnie, strasznie bolała mnie głowa i nie czułam nóg. No tak, sama doprowadziłam się do takiego stanu, więc pretensje mogę mieć tylko do siebie. Z trudem sięgnęłam po torbę z laptopem. Bo cóż innego miałam robić. Spać mi się nie chciało to może przynajmniej odpisze na maile i przy okazji dowiem się czegoś ciekawego o moim nowym znajomym. Ciekawość zwyciężyła, pierwsze, co wpisałam w Google to Robert R. Wyskoczyło tysiące odpowiedzi, najbardziej wiarygodnym źródłem informacji – tak mi się przynajmniej wydawało- była encyklopedia.

„Robert Rakiśtam – piosenkarz, gitarzysta, zasłynął ze swojej pierwszej płyty zatytułowanej „Dreams”, nieprzeciętnego głosu oraz z wielu skandali z uczestnictwem jego oraz równie pięknych i młodych gwiazd. Jak donoszą gazety młody gwiazdor nie stronił od alkoholu i narkotyków. Niejeden koncert został odwołany przez jego problemy, w styczniu brał udział w wypadku, w którym zginęła jego siostra- przyjaciółka jak sam o niej mówił. Być może z powodu wypadku w lutym oznajmił, że skończył ze swoimi nałogami i ma zamiar skupić się na promocji swojej drugiej płyty. W sierpniu bieżącego roku oznajmił, że kończy karierę muzyczną, z powodów osobistych. Natychmiast prasę obiegły plotki o śmiertelnej chorobie piosenkarza, jednak on wszystkiemu zaprzecza – chce zacząć prowadzić normalne życie – mówi, aktualne miejsce pobytu piosenkarza jest nieznane, jego menadżer utrzymuje, że wypoczywa i nabiera sił w jakimś amerykańskim kurorcie, bliższe fakty są nam nieznane. Cała sytuacja jest dość tajemnicza, czyżby piosenkarz jednak blefował i zamierzał wrócić na scenę znienacka – to bardzo prawdopodobne – mówi znajomy dziennikarz muzyczny – sławy zrobią wszystko, żeby tylko o nich mówiono – dodaje.”

Narkotyki, alkohol, uosobienie rockmana, chociaż patrząc na niego nie powiedziałabym, że jest do tego zdolny. Sprawiał świetne pierwsze wrażenie. Tylko, że z tego, co widzę to tylko pozory. Byłam wściekła na siebie, że uwierzyłam w te gadki o życiu, nie miałam pojęcia, kim tak naprawdę jest ten chłopak i teraz po przeczytaniu tego artykułu i obejrzeniu kilku jakże ciekawych zdjęć nie miałam ochoty dowiadywać się, kim jest. Wydawał się fascynujący, tajemniczy, a tak naprawdę to prosta, głupia gwiazdka – pomyślałam. – Alkohol, narkotyki, wypadek, w którym zabił siostrę – Boże, nienawidzę go. Jeszcze niedawno o mały włos sama uniknęłam śmierci z powodu alkoholu, jakiś idiota zabił mojego kuzyna, który był najcudowniejszym człowiekiem pod słońcem, jedynym takim przyjacielem. Zabrał mi go, zabrał mi zdrowie, to przez alkohol i głupotę leżałam teraz tutaj. Nienawidzę takich ludzi, nie chcę się zadawać z nikim takim. Choćby nie wiem jak dobre wrażenie sprawiał, nie był wcale dobrym człowiekiem.

Rozbiła mnie ta informacja, musze przyznać sama przed sobą, że spodziewałam się czegoś innego – chociaż – pomyślałam – czego ja chciałam- anioła? Głupia jestem i tyle. W każdym razie, nie miałam ochoty sprawdzać poczty i pisać optymistycznych maili. To oni wszyscy powinni mnie pocieszać i uspakajać a nie ja ich. Byłam sama, no może nie do końca. Gdy przyjechałam tutaj pierwszy raz, zaprzyjaźniłam się z Krzysztofem. Kiedy go poznałam pomyślałam, że jest za młody na rehabilitanta. Jak się później okazało ma 29 lat, chociaż wyglądał na mojego rówieśnika. Dobrze nam się współpracowało, widać było, że zajmuje się tym od jakiegoś czasu. Bardzo zależało mu na moim zdrowiu. Wspólnie cieszyliśmy się z postępów. I tak już zostało. Jakimś cudem się zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi, co było fajne, ponieważ miałam spędzić tutaj większą część tego roku. W przeciwieństwie do poprzedniej wizyty, kiedy byłam tutaj tylko we wakacje. - Nie śpisz już? – Spytał zaspanym głosem - Obudziłam cię? Przepraszam - Nie, nie szkodzi, to ja przepraszam, ale jakoś mi się przysnęło, masz wygodne łóżko – przyznał, zaśmiałam się – Nie ma sprawy, zawsze do usług - Jak się czujesz? - Jak zawsze, kiedy zrobię coś tak głupiego- odparłam - Nie zadręczaj się tym, stało się, przetrwamy to jakoś – chwycił mnie za rękę - Czy mógłbyś mnie nie pocieszać? – Spytałam, ze łzami w oczach, dobrze, że było ciemno i nie widział mojej twarzy – Nie wiem czy to przetrwam i ile jeszcze dam rade znieść – głos mi drżał - Hej maleńka, nie łam się, przecież jest lepiej, zresztą sama wiesz jak było jeszcze rok temu- No rzeczywiście w zeszłym roku nie śmiałam marzyć o tym, że będę w stanie samodzielnie chodzić, a teraz popełniam takie głupstwa. Otarłam łzy. - Nie płacz proszę cię – powiedział – Ten twój spacer, to rzeczywiście było niezbyt mądre, ale warto było czyż nie? – Powiedział to tak optymistycznie, że jeszcze bardziej zachciało mi się płakać - Nie- odpowiedziałam i przytuliłam się do niego. Objął mnie ramieniem – Nie? – Spytał – No tak, mówiłem, ci, że nie warto wierzyć we wszystko, co tam piszą – wskazał na komputer - Mi wystarczą narkotyki – powiedziałam przez łzy, w zasadzie to było głupie, dlaczego ja płakałam? Chyba po postu za dużo tego na mnie spadło, miałam dość tych ciągłych ćwiczeń, rehabilitacji i kolesia, który wydawał się być w porządku, a jednak nie był – Alkohol i to, że zabił siostrę w wypadku – dokończyłam - No tak, rzeczywiście coś słyszałem, ale przecież to było dawno – zaczął go usprawiedliwiać- Może się zmienił - Może tak, a może nie – odparłam – Nie chcę wiedzieć, to, że koleś jest sławny nie oznacza, że będę się przed nim płaszczyć - Masz rację, ale może jednak jest coś wart, może warto go poznać – nie przestawał mnie przekonywać - Możesz przestać? – Odparłam – Dlaczego tobie tak na tym zależy? Może ja nie mam ochoty go poznawać? Może mi wystarczy to, czego się dowiedziałam, zresztą teraz mam ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś sławny rozpuszczony dzieciak. - No rzeczywiście, leżenie jest bardzo wyczerpującym zajęciem – dogryzł mi - Nie mam zamiaru leżeć - Nie? - Oczywiście, że nie - Przecież nienawidzisz wózka – stwierdził fakt, chociaż i tak wszystko we mnie się zagotowało - Aha i sądzisz, że będę spędzała całe dni leżąc w łóżku i wpatrując się w sufit? Wybacz, ale mam ciekawsze zajęcia - No na przykład, jakie? – Wygrał, nie odpowiedziałam tylko przymknęłam oczy byłam wściekła – Posłuchaj, nie będę cię do niczego zmuszał, bo ty by minęło się z celem, zrozum, że nie możesz siedzieć tutaj ciągle sama, potrzebujesz towarzystwa - Mam ciebie – odparłam - A ja mam pracę, którą bardzo lubię oraz masę obowiązków wiążących się z tą pracą. Wiesz, że chciałbym dotrzymywać ci towarzystwa, ale wiesz też, że nie mogę, a tak się składa, że jest tutaj ktoś, kto może, więc dlaczego nie skorzystać? - Idź już sobie – powiedziałam szeptem, nie ruszył się z miejsca – Idź- powtórzyłam, ale tym razem głośniej i wyraźniej. Nic nie odpowiedział, tylko wstał i wyszedł. A ja rozryczałam się jak głupia, długo nie mogłam się uspokoić. Nie chciałam się z nim kłócić, tak łatwo było kogoś zranić, przecież dobrze wiedziałam, że Krzysztof chce tylko mojego dobra, dlaczego tak trudno było mi to zaakceptować? Kiedy uspokoiłam się na tyle, żeby móc myśleć trzeźwo, opisałam wszystko pięknie w moim pamiętniku. Prowadziłam go, od kiedy byłam w stanie coś napisać po dziecięciu miesiącach spania. Opisywałam w nim wszystko to, co się wydarzyło, wszystkie moje odczucia, starałam się jak najlepiej opisać emocje, chociaż to było trudne. Chciałam coś po sobie zostawić. Teraz znacznie bardziej ceniłam życie niż przed wypadkiem. Stało się ono wartością najwyższą. Ten pamiętnik miał być takim małym śladem, który po sobie zostawię. Może sama do niego wrócę, nie wiem. Nie znam swojej przyszłości, nikt nie zna. Nie wiemy, co czeka nas za rogiem, co będziemy robić jutro. Oczywiście możemy sobie wszystko ładnie zaplanować, ale czy ktoś tam u góry – bo niewątpliwie jednak ktoś tam jest – kto steruje tym wszystkim weźmie nasze plany pod uwagę? Czy wszystko pójdzie po naszej myśli? – Nie wiem, nikt tego nie wie. Życie jest nieprzewidywalne, jest trudne, a my musimy być odważni, musimy stawić temu czoło i zagrać w tą niebezpieczną grę na śmierć i życie. Już raz o mały włos nie przegrałam, teraz sądzę, że to było ostrzeżenie, więcej nie mam zamiaru popełniać błędów. Moje rozmyślania przerwało mi pukanie do drzwi – Wejdź- krzyknęłam. Byłam pewna, że to Krzysztof przyniósł mi śniadanie, zawsze to robił, kiedy z jakiegoś powodu nie mogłam zejść do stołówki. Jednak się pomyliłam, zamiast mojego przyjaciela zobaczyłam znajomą pielęgniarkę – znałam wszystkie pielęgniarki w tym ośrodku, nie było ich tutaj dużo. Przypomniałam sobie o tym jak głupio postąpiłam w nocy i zrobiło mi się przykro – A Krzysztof? – Spytałam - Wyszedł gdzieś, poprosił, żebym dostarczyła ci to – powiedziała kładąc tace z jedzeniem na stoliku koło łóżka - Ach dzięki - Mogę jeszcze w czymś pomóc- spytała z uśmiechem, który teraz strasznie mnie drażnił - Nie dziękuję – odparłam z ogromna nadzieję, że wyjdzie. Zrobiła wedle mojego pomyślanego życzenia. Nie miałam ochoty na jedzenie, ale zmusiłam się. Coś musiałam przełknąć. Po szybkim śniadaniu za bardzo nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Więc postanowiłam się zdrzemnąć nie miałam zamiaru na razie opuszczać łóżka. Nie miałam ochoty na żadne towarzystwo, ani rozmowy, byłam za bardzo przybita i zła na siebie. Wyłączyłam telefon i zamknęłam oczy.

- Pobudka – obudził mnie znajomy głos – Ile można spać dziewczyno? - Krzysztof, wróciłeś – ucieszyłam się szczerze - Oczywiście, zawsze do ciebie wracam, jeśli jeszcze nie zauważyłaś – powiedział z uśmiechem - Oczywiście, oczywiście, tylko bałam się, że tym razem nie wrócisz. Przepraszam, za to. - Oj daj spokój, wkurzyłaś się, zresztą każdy pewno by się zdenerwował. Rozumiem to. Ale jak mogłaś pomyśleć, że nie wrócę maleńka? - Nie zbyt fair cię potraktowałam, myślałam, że się wkurzyłeś na amen, a jeszcze Anka powiedziała, że gdzieś pojechałeś - No tak, musiałem coś załatwić i nie martw się już tym. Nie ma, o czym mówić, ale proszę cię, następnym razem nie reaguj tak gwałtownie. - Następnym razem? – Spytałam – To jeszcze nie masz dość przekonywania mnie do zaprzyjaźnienia się z jakimś bucem? - A tak się składa, że dałem temu bucowi twojego maila. Taka moja mała zemsta. - Żartujesz sobie ze mnie? - Gdzieżbym śmiał – odpowiedział i chyba naprawdę nie żartował, przynajmniej nic na to nie wskazywało. - Jak mogłeś mi to zrobić?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych