Na początku bądz człowiekiem
Historia jednego człowieka. Jego problemów i radości
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Najlepszej przyjaciółce, która natchnęła mnie akwarelą Mostu Karola. Pracę poświęcam... *** Dziwny ten świat... Czesław Niemen
Dawno to było... Dawniej niż sięga Twoja pamięć. Wszystko inne pamiętam jak przez mgłę, wszystko oprócz tego jednego. Te wspomnienia są ostrzejsze niż brzytwa, są nie ścieralne gumką czasu, bo żyją we mnie. Wszystko się zmieniło... Nic już nie jest takie jak było dawniej... Pamięcią sięgam tam gdzie, dzisiejszy człowiek niczego nie zdoła pojąć. A mimo tego opowiem Ci tę historię, człowieka wielkiego i niezwykłego. Nie da się opowiedzieć jego historii, nie wspominając mojej... I skoro jego dzieje, są w gruncie rzeczy spowiedzią, to moje też. Lata temu nasze drogi związał mocny węzeł przyjaźni. A dziś...
W oddali zachód słońca zahaczał o Hradczany. Złoto oblało Most Karola i odbiło się w Wełtawie. Mewy, które zdawały się nie zauważać zbliżającej się nocy, wydawały z siebie coraz to głośniejsze skrzeki. Kawiarnie, po obu stronach rzeki, niemalże natychmiast zabłysły miękkim światłem świec oraz lampionów i zaroiły się od ludzi. Wokoło usłyszeć można było każdy język. Co i nóż to z innej strony, padało grzeczne „Merci Madamme” ,”Thanks” i nawet, można by się mocniej wsłuchać, usłyszeć język polski nie koniecznie już tak grzeczny. Cały most szumiał. Gromady turystów robiły zdjęcia, przepięknym widokom Pragi. Tłum przemieszczał się od rzeźby do rzeźby. Niejedne, choć zrobione z brązu, połyskiwały blaskiem złota, przetarte od dotykania „na szczęście”.
Wszystko było piękne i zapięte na ostatni guzik. On też tak myślał, gdy przybył tu po raz pierwszy. Był młody, przystojny, dobrze ubrany i z manierami. Co wieczór siadał w małej kawiarence „Fin de sciecle”, aby popatrzeć najpierw na zachód słońca, później na roześmiane twarze młodych dam... Zawsze karmił gołębie, dawał im co miał przy sobie. Zazwyczaj był to zwykły chleb, ale nierzadko kupował trochę pszenicy, tylko po to, by zobaczyć ich zachowanie z bliska. Doprawdy interesujące zwierzęta, te gołębie. Obrane na symbol pokoju. Obserwacje doprowadziły go do zaskakujących wniosków. Nikt bardziej się nie pomylił, niż ten, który zaczął nazywać owe zwierzęta „pokojowymi”. Powinny zostać obrane za symbol morderców, lub bezmyślności. Zdarzało się, że gdy zimą przesiadywał w swej ulubionej kawiarence, obserwował ich zachowanie na dachu kamienicy, pamiętającej jeszcze czasy Husa. Nierzadko „najbardziej pokojowe” zwierzątko na świecie, z własnego kaprysu potrafiło uśmiercić towarzysza. Szczegółów, o dziwo, nigdy nie opowiadał, przynajmniej jeżeli chodziło o sprawy, które nie przedstawiały większej wagi. Ekscentryczny jegomość zawsze podobnie ubrany: kapelusz, czarny płaszcz, laska w dłoni i fajka w ustach. Ci, którzy znali go dobrze, twierdzili, że kolor koszuli, dobiera pod kolor chmur, no chyba, że są czarne, wtedy zawsze zakłada polo. Wtedy, nie znałem go dobrze i nie mogłem tego wiedzieć. Do pracy nie chodził. Miał służącego i sprzątaczkę. Żył z tego, co zostawili mu rodzice przed śmiercią. Umarli młodo, w czasie drugiej wojny światowej, kiedy on jeszcze studiował. Ukończył uniwersytet Karola tuż przed końcem wojny. Chciał wracać do kraju, ale nie mógł z obawy przed represjami... Tylko czasem składał cichą wizytę na cmentarzu w Krakowie. Kamienicę przejął po dawnych właścicielach. Ci uciekli na zachód również z obawy przed represjami. Po wojnie jego dobytek nie ucierpiał bardzo. Nadal mógł spacerować ulubionymi ścieżkami, przesiadywać w ulubionej kawiarence. Rzadko widywano go gdzieś poza granicami kraju. Jeżeli nawet, ktoś już miał takie szczęście, nigdy nie powiedział mu tam „dzień dobry” po raz drugi. Nagle, z dnia na dzień, wszystko się zmieniło. Zaczął zauważać innych ludzi, śmiać się, pomagać. Żył, trudno powiedzieć skromnie, ale żył po to, by inni mieli lepiej. Wspierał przyczółek dla ubogich, baaa, żeby tylko jeden. Nie wiadomo co uczyniło w nim taką zmianę. Nikt nie wiedział, choć wielu zachodziło w głowę dlaczego tak się stało. Nikt od tego czasu nie wyszedł od niego z pustymi rękoma. Nie masz gdzie zanocować? Nie masz czego zjeść? Słyszałeś zawsze jedną radę: „Idź do Leszczyńskiego”. Zawsze. Nie zależnie kim byłeś, jak byłeś ubrany, w co wierzyłeś, dlaczego przyszedłeś ... Zawsze padało jedno nazwisko. Nigdy o nic nie pytał, a i tak wielu rozpoczynało rozmowę. Rozmawiali o wszystkim. Nie wstydzili się żadnych tematów. Zawsze byli wysłuchani, nigdy nie zostali wyśmiani.
Tak zacząłem i ja. Zanim go poznałem nie różniłem się od tych, którym wojna zabrała wszystko, łącznie z rodzicami i zmusiła do złego. Miałem kłopoty z prawem, a on przygarnął mnie, dał ubranie i zaczął uczyć. Przy nim zmieniłem się. Otworzyłem się na świat, zacząłem pracować i naprawdę żyć.
W tym czasie, mój dobrodziej zerwał większość…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Woo-Cash
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…