Wróć do katalogu

Na Zawsze Razem.

Kulisy tajemniczego zniknięcia nastolatka...w nawiedzonym domu.

Xena, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wspomnienia. Niczym bumerang wracające do swojego pana. Uparte, czasem nawet bolesne. Zwłaszcza, gdy mają twarz kogoś bliskiego, kogo się bardzo kochało. A potem straciło.

Ciemnowłosa Alice próbowała zapomnieć i ułożyć swoje życie na nowo. Każdego dnia wierzyła, że zdoła tego dokonać. Do momentu, gdy wracając ze szkoły, przechodziła przez gęsty park, by potem zatrzymać się przed wysokim, szarym, dziewiętnastowiecznym budynkiem, od dawna nie zamieszkałym przez nikogo. Miejsca pełnego tajemnic i jej własnych wspomnień. Właśnie tam widziała po raz ostatni Tylera żywego. W pamiętną noc, podczas której po prostu zniknął. Przez kolejne miesiące próbowała zrozumieć, co naprawdę stało się w tamtym domu. Pamiętała jedynie, jak siedziała z nim na podłodze zatopiona w jego czułych pocałunkach. Wydawało im się wtedy , jakby oboje słyszeli płacz dziecka. Zaniepokojony chłopak postanowił wejść po schodach, by sprawdzić, skąd dochodził płacz. Od tego momentu, już więcej go nie widziała. Dwa lata później, po jego zaginięciu, zaczęło dziać się coś dziwnego. Ilekroć wracała właśnie tą drogą, wydawało jej się, że słyszała jego głos. Który zawsze sprowadzał ją pod ten właśnie dom. Jednak nigdy nie odważyła się tam wejść. W tym budynku było coś złego i czuła to od samego początku, jak tylko pierwszy raz jej noga przekroczyła próg. Tyler wiele razy śmiał się z jej obaw i zapewniał ją, że nic nie mogło grozić u jego boku. Po tamtej nocy już nie była tego taka pewna. Jeśli rzeczywiście miał rację, to co naprawdę stało się wtedy z młodym Tylerem Morganem. Uniosła głowę do góry i zamknęła oczy, znów słysząc jego szept „ Potrzebuję cię, Alice”, skutecznie poruszający jej serce. Znów kusił, przyciągał jak magnez. Odrzuciła rower i podbiegła do drzwi. Wszystko w niej krzyczało, by tego nie robiła, jednak było tam coś, co ją uwodziło. „Muszę poznać prawdę” przeszło jej przez myśl, a potem nacisnęła klamkę. W jednej chwili, gdy przekroczyła próg domu, poczuła znajomy zapach. Charakterystyczną nutkę męskiej woni. Zamknęła oczy i nabrała głęboko powietrza. Jej zmysły szalały, podsuwając w głowie obrazy uśmiechniętego bruneta o wyrazistych niebieskich oczach i kilkudniowym zaroście na twarzy, dodającej mu męskości. Widziała w nich siebie, jak podchodziła do niego i tuliła się do jego silnego, szczupłego ciała. Spoglądając na niego, wyciągała rękę w kierunku jego kruczoczarnych kosmyków, jak zawsze uniesionych do góry. Trwało to chwilę, zanim uświadomiła sobie, że pochodziły one z tamtej nocy, podczas której zamierzała mu się oddać. „Tyler” szepnęła cicho, a wtedy drzwi za jej plecami zamknęły się z hukiem. Przerażona odwróciła się, jednak za sobą nie widziała nikogo. Poczuła jak strach skropił jej ciało zimnym potem. To był wyraźny sygnał do ucieczki. Podeszła do drzwi i sięgnęła do klamki, która nie zamierzała nawet drgnąć pod naporem jej rąk. Została uwięziona w tym domu. Być może na zawsze „Nie bój się, kochanie” słyszała męski szept, wyraźnie dochodzący z piętra. Spojrzała w tamtą stronę, czując, jak żołądek kurczył się z przerażenia. Zbliżyła się do schodów i spojrzała w górę. Cichy głos wołał jej imię, kusząc obietnicami. Wahała się. Nie była już taka pewna, czy nadal chce poznać tajemnicę tamtej nocy. Mimo to, zdecydowała się zaryzykować. Po dotarciu na miejsce, znalazła się w długim korytarzu, a po jego bokach dostrzegła osiem par drzwi. Nieświadomie podeszła do lewej ściany i ręką zaczęła badać jego fakturę. Dotyk chropowatej tapety sprawiał jej niezwykłą przyjemność. Nie wiedziała, co robiła. Nawet wtedy, gdy oparła się całkowicie o nią plecami i zaczęła się ocierać, z zamkniętymi oczami. Niczym kotka. Czuła się cudownie. Do momentu, gdy poczuła na sobie czyjeś dłonie. A przynajmniej, tak jej się wydawało. Otworzyła oczy i gwałtownie odsunęła się od ściany, z przerażeniem rozglądając się dookoła. Wyraźnie czuła obecność drugiej osoby. Zrobiła kilka kroków do przodu, chcąc jak najszybciej wrócić na parter, a potem opuścić ten nieszczęsny budynek. Jednak zatrzymała się, czując podmuch powietrza uderzający w jej sylwetkę. Niosący ze sobą ten znajomy, cudowny zapach. Złapała za kołnierz koszulki i uniosła wysoko w kierunku nosa, delektując się zebraną wonią, a w jej oczach pojawiły się łzy – Wiedziałem, że pewnego dnia do mnie wrócisz – usłyszała głos ukochanego. Tym razem, dużo wyraźniejszy. Odwróciła się i zobaczyła go stojącego przy dużym oknie. Bosego i ubranego jedynie w ciemno niebieskie spodnie. Wyglądał dokładnie tak, jak tamtej nocy, zanim zniknął. Nic się nie zmienił, co było trochę podejrzane po tak długim czasie. Uśmiechnął się do niej i wyciągnął przed siebie ręce. Kusiło ją, by biec do niego i wtulić się, z całą swoją tęsknotą. A mimo to, zawahała się. Zauważył to i opuścił ręce, robiąc smutną minę – Nie przyjdziesz się ze mną przywitać, kochanie? Nawet nie wiesz, jak mi ciebie brakowało – zbliżał się do niej, wciąż patrząc w jej oczy, sprawiając niemal fizyczny ból. Alice cofnęła się, mając wątpliwości, czy rzeczywiście miała do czynienia z jej ukochanym. Zbyt wiele rzeczy jej tam nie grało – Dlaczego wtedy zniknąłeś? Nie dałeś znaku życia. Nie masz pojęcia, jak się o ciebie bałam. Co się wtedy stało, Tyler? – zarzucała go pytaniami, a łzy płynęły już po jej policzkach, gdy nadal cofała się do tyłu. Nigdy nie przypuszczała, że dojdzie do sytuacji, w której będzie się go bała. Tak, jak teraz. Stojący przed nią chłopak przestał się zbliżać. Zamiast tego, wsparł ręce na biodrach, przewracając przy tym oczami – Kochanie. To nie takie proste. Nie zrozumiesz tego, jaki teraz jestem szczęśliwy, wolny – jego słowa brzmiały dziwnie, zwłaszcza, gdy na jego twarzy pojawił się dziwny uśmiech. Dziewczyna pokręciła z niedowierzaniem głową, po czym zerwała się do ucieczki. Zdążyła jedynie dotrzeć do pierwszego stopnia schodów, gdy poczuła silny ucisk na ramieniu i w jednej chwili znalazła się na ścianie, otoczona z obu stron jego ramionami – Jeszcze z tobą nie skończyłem, Alice – syknął, gdy próbowała się wyrwać, uderzając w jego ciało, które zdawało się być twarde i zimne,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych