Wróć do katalogu

nad jeziora brzegiem

krótka historia miłości między topielicą i człowiekiem... Podana w formie quasi-legendy

mihaugal, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak kraj mazurów długi i szeroki wszyscy znali opowieści o dziwnych stworach, jakie czasem mieszkańcom i wędrowcom podle jezior się ukazywały. Jako siedzibę stworzenia owe wody wszelkie sobie obierały i stamtąd ludzi ponoć straszyły. Czasem też bywało, że nieostrożnego człeka ze sobą w toń jeziora pociągnąć mogły i życia go wówczas pozbawiały. Różnie miejscowi je nazywali, ale najczęściej - „utopce”, albo „topielice”. Jedni mówili, że widzieli je, jak zielone z toni się wyłaniały i krocząc po tafli jeziora w stronę brzegu zmierzały. Inni widzieli je, gdy tuż pod powierzchnią wody sunęły obok łodzi rybackiej i zdawało się, że czekały tylko, by któregoś z mniej ostrożnych rybaków pochwycić i na dno pociągnąć. Nieliczni powiadali, że byli świadkami, jak w kole gromadnie na wodzie tańczyły, pięknymi głosami śpiewając swoje smutne pieśni. Wszyscy zawsze jednak zgodni co do jednego byli – by tego dnia, gdy się taką topielicę ujrzało, po zachodzie słońca do wody w tym miejscu już się nie zbliżać. Dnia pewnego szedł skrajem lasu młodzieniec, któremu na imię było Drożko. Wracał właśnie z Jańsborka, do którego rodziciele na targ go wysłali, by pozamieniał skóry i miód na inne rzeczy, potrzebne im w gospodarstwie. Młodzieniec wesoło pogwizdywał, co chwilę poprawiając wielki tobołek, który targał na swych plecach. Popołudniowe słońce wolno zmierzało w dół, szykując się powoli do spoczynku. Ciepłe lipcowe powietrze pachniało leśnymi kwiatami i polną trawą. Na wietrze unosiły się motyle, które co chwilę podlatywały ku górze, to znów opadały na dół. Drożko stanął na skraju skarpy przy jeziorze. Przysłonił dłonią oczy przed jaskrawymi promieniami słońca. Niebieskozielone wody Śniardeł falowały spokojnie i kołysały łabędziami pływającymi przy brzegu. Młodzieniec przysiadł pod pniem młodej sosny, która samotnie rosła tuż obok skarpy. Wyjął zza pazuchy kromkę ciemnego chleba i zaczął się nią posilać. Okruchy rzucał na wodę łabędziom i śmiał się do nich i pozdrawiał machając do nich ręką. Dostrzegł w pewnym momencie ludzki kształt wyłaniający się z wody jeziora, daleko od brzegu. Trzeba wam wiedzieć, że wody Śniardeł płytkie są na całym prawie jeziorze, a człek, który w odpowiednim miejscu iść będzie – nawet połów koszuli nie zmoczy na drugi brzeg doszedłszy. Zapatrzył się Drożko w postać na jeziorze i ukrywszy tobołek w pobliskich zaroślach udał się w dół skarpy. Gdy był już przy brzegu, usłyszał od strony jeziora piękną pieśń. Głos, który ją wyśpiewywał brzmiał cudniej niż wszystkie najpiękniejsze śpiewy, jakie młodzieniec miał okazję do tej pory słyszeć. Zbliżył się Drożko do brzegu, uklęknął tuż przy wodzie i wsłuchał w piosenkę.

"Dzieci z mostu mnie w wodę wrzuciły. A ciebie?" - "I mnie także. Wiedz to ... Choć tak…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych