Najistotniejsza...
nie wiem jak to opisać.. takie cos.. ale chyba ciekawe..
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kolejne samotne święta. Nieznośne samotne Boże Narodzenie. Zostałem odrzucony już dawno. Znienawidzony przez społeczeństwo. Miałem wrogów – byli gotowi mnie zabić, miałem przyjaciół nie byli lepsi od moich przeciwników. Kiedyś byłem pewien o słuszności moich czynów, z czasem zacząłem wątpić… Zabiłem… zamordowałem niewinnych ludzi. Gdyby nie ja ich rodziny cieszyłby się nim, oni cieszyliby się życiem, każdym dniem, który byłby im dany. Żałowałem tego, w jaki sposób postępowałem.. Chciałem się zmienić, ale nie wiedziałem, czy dam radę. Potrzebowałem jakiegoś oparcie, kogoś, kto powiedziałby mi, że jeszcze jestem wart zachodu. Osoba, od której mógłbym usłyszeć jedno słowo, które byłoby warte tysiąc innych, może ładniejszych, ale o ile mniej znaczących. Chciałbym słyszeć od niej zdanie, które pomagałby mi przetrwać.. Mimo przeciwności losu i złośliwości innych ludzi. Rozejrzałem się po ponurym pokoju, który był teraz moim domem. Byłem szczurem i zasługiwałem na taką norę – wiedziałem o tym, jednak nie mogłem znieść widoku obdrapanych ścian, zacieków na suficie. Nawet ja nie mogłem się przystosować do takich warunków – na pewno nie na dłużej. Wstałem z kanapy i podszedłem do okna. Na dworze padał śnieg. Białe, mieniące się w blasku księżyca płatki opadały powoli na ziemię. Kilka latarni oświetlało to jedna z najsmutniejszych ulic w Waszyngtonie. Na chodnikach zaczęły powstawać zaspy. Za kilka godzin ludzie nie będą w stanie po nich przejść.. a drogi.. drogi też zniknął pod białym puchem… Nie miałem wyjścia, musiałem podjąć szybką i męską decyzję. Tutaj nikt oprócz mnie nie miał nic do powiedzenia. Jeszcze raz omiotłem wzrokiem ten paskudny pokój. Na kanapie leżała kurtka. Założyłem ją, sprawdziłem czy mam kluczyki i wyszedłem z mieszkania trzaskając za sobą drzwiami. Było ślisko. Śnieg był coraz gęstszy, bardziej uporczywy. Nikt mnie nie mijał. Jechałem najbardziej ruchliwą ulicą, a nie widziałem żadnego innego samochodu. Wiedziałem dokładnie gdzie chcę dojechać…, do kogo chcę dotrzeć. Bałem się tylko, że nie będzie chciała rozmawiać, że mnie wyrzuci.. Nie byłbym zaskoczony, zrozumiałbym ją. Od dawna ją rozumiałem. Była silna. Miała swoje zasady, priorytety – postępowała według nich, nigdy nikt tego nie zmienił i wiedziałem, że nie zmieni. Zaparkowałem przed jej domem. Nie wiedziałem czy mam do niej iść, czy znowu być tchórzem i odjechać. Wrócić do mojej nory i zostać tam aż do śmierci. Zgnić tam. Jak więzień, albo jak wyrzutek.. Nie chciałem być ani jednym ani drugim.. Spojrzałem w stronę okien jej mieszkania. W jednym z nich było zapalone światło – nie spała. Wysiadłem z samochodu i zacząłem iść w kierunku budynku. Kiedy dotarłem do drzwi, a moja dłoń spoczywała na klamce pewna myśl wpadła mi do głowy – „A jeśli nie była sama??” Taka kobieta jak ona nie mogła być przecież sama. Nie mogła czekać na mnie. Powiedziała mi kiedyś, że będzie, ale ile można? Przecież była kobietą. Miała swoje potrzeby, tak jak każda inna. Nie mogła żyć nadzieją, że kiedyś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Karla
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…