Wróć do katalogu

NARODZINY PANA KRATKA

Narodziny Pana Kratka – Jestem – stwierdził Pan Kratek. I był. – Kim jesteś? – zapytał mocno zaskoczony autor. – Nie wiem. To wszystko stało się tak szybko. Przed chwilą mnie jeszcze nie było. – Rozumiem

pankratek1, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Narodziny Pana Kratka

– Jestem – stwierdził Pan Kratek. I był. – Kim jesteś? – zapytał mocno zaskoczony autor. – Nie wiem. To wszystko stało się tak szybko. Przed chwilą mnie jeszcze nie było. – Rozumiem – powiedział autor, choć, prawdę mówiąc, nie rozumiał. Ale który autor zechce się do tego przyznać. Szczególnie wobec stworzonej przez siebie postaci. – Postaci? Ale co to za postać? – Skąd ja mam wiedzieć? – bezradność autora była w pełni uzasadniona. Pan Kratek pojawił się bowiem w jego głowie nagle, niespodziewanie i absolutnie bez powodu. Bez kształtu, życiorysu, cech charakterystycznych, poglądów, doświadczeń, wiedzy, przyzwyczajeń, bez wieku zawodu, rodziny, pracy, czyli absolutnie bez sensu. – I co ja teraz zrobię? – zapytał Pan Kratek. – A czy ja wiem? Rób, co chcesz - stwierdził autor. – Na szczęście mam cię z głowy. – I twoja głowa w tym, żeby ze mną coś zrobić. – Daj mi święty spokój. Przecież jesteś do niczego. Poroniony pomysł i tyle. – Ale jestem – Pan Kratek nie dawał za wygraną. – Rób co chcesz. – Nic nie chcę. – To nie rób nic. – Nie potrafię. – To rób, co potrafisz. – Nic nie potrafię. – O Boże! Co za upierdliwa postać! Jaki idiota cię wymyślił? – Nie wiem. – Pan Kratek wolał dyplomatycznie skłamać, niż zrobić przykrość swemu autorowi. – A co wiesz? – Wiem, że nic nie wiem. – To się dowiedz. – Czego? – Nie, ja oszaleję. Przecież tak do niczego nie dojdziemy. Zapadła cisza. Ale sytuacja nadal była napięta. Nawet milcząc Pan Kratek był. A będąc, jak by nie było, stawał się problemem, który jakoś trzeba było rozwiązać. – I co ja z nim teraz zrobię? – pomyślał autor. – Widzisz, zaczynasz myśleć pozytywnie – ucieszył się Pan Kratek. – Siedź cicho. Pan Kratek siadł cicho. – Wreszcie mam co robić – optymizm Pana Kratka wyraźnie rósł. – Nie, ja nie wytrzymam. Dzielić pokój z idiotą?! To ponad moje siły – autor wydawał się załamany. – Zabiję go. – pomyślał. – Ale jak? Jak zabić twór własnych myśli? Samobójstwo! Samobójstwo z powodu kretyna? Toż to kretyński pomysł! Pan Kratek zdyscyplinowanie siedział i milczał. Wyglądało na to, że był zadowolony. W przeciwieństwie do autora. – Idź do diabła. Pan Kratek posłusznie wstał i ruszył do wyjścia. – Jakie to proste – ucieszył się autor. - Że też wcześniej na to nie wpadłem! - Nie wierzył w diabła. Liczył więc na to, że wysłany do diabła, a więc do nikąd, Pan Kratek nigdy z nikąd nie wróci. Nie doceniał Pana Kratka. – A gdzie mogę go zastać? – głos Pana Kratka odebrał mu nie tylko dobry humor, ale również nadzieję, że zdoła się go kiedykolwiek pozbyć. – Na ogół bywa w piekle – stwierdził z przekąsem. – A piekło? – Piekło jest w nas! – A diabeł? – Diabeł tkwi w szczegółach!!! – Aha. Nie rozumiem. – To proste. Gdybyś zadowolił się ogółem i poszedł do diabła, tak jak ci kazałem, nie zobaczyłbym cię już nigdy na oczy. Niestety, tobie potrzebne były szczegóły: a gdzie, a jak, a co, a….. No i wszystko diabli wzięli. – Nie wszystko. – Masz rację. Nie wszystko. Ty na całe nieszczęście zostałeś. Złego licho nie bierze. – To ja jestem zły? – Nie tyle zły, co niewydarzony. Ot, zwyczajny głupi pomysł, jakich miewamy tysiące. – Czy to moja wina? – A moja? – Przecież o nic cię nie winię. – Pan Kratek powiedział to tak zwyczajnie, prosto, bez jakiejkolwiek pretensji w głosie, że autorowi nagle zrobiło się głupio. – Nie. Choć właściwie mógłbyś – zreflektował się. – Tak, miałbyś pełne prawo. Przepraszam. – Nie ma za co. Nie gniewam się. Przecież to ty mnie stworzyłeś. Dzięki tobie, jak by nie było, jestem. Oczywiście mogę żałować, że nie zrodziłem się w głowie Szekspira, Czechowa, Woody Allena, Paulo Coehlo, czy chociażby Doroty Masłowskiej... – Ciesz się, że nie wylądowałeś w piwnicznej izbie, czy w jakieś nowelce, jako kamizelka albo nasza szkapa. – Masz rację. To pocieszające. – Dla ciebie. – A dla ciebie nie? – Nie jestem pewien. – Czemu? – Bo nie bardzo wiem, co z tobą zrobić. Chociaż... – No? – Właściwie, jak się temu bliżej przyjrzeć... W końcu znane są w literaturze różne beznadziejne przypadki: pomyleńcy walczący z wiatrakami, garbaci psychole na królewskim tronie, krwiożercze babska, narąbani od rana…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych