Nędznicy
Oto, co dzieje się w miejscach typu cmentarz. Traumatyczne przeżycie Daniela, które nie sposób wytłumaczyć. Sami oceńcie ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szedłem pewnego razu na cmentarz. Minął już tydzień od Święta Zmarłych, więc ziały tam pustki. Nie było kompletnie nikogo. Gdy zmierzałem w ustalonym wcześniej kierunku, było dość jasno, jednak z czasem się ściemniało, toteż jak już dotarłem na miejsce, ledwo dostrzegałem własne stopy. Przemierzałem sam główną aleję miejsca wiecznego spoczynku tysięcy ludzi. Po bokach rosły krzewy, będące granicami świata żywych i umarłych. Z oddali dochodziło złowieszcze pohukiwanie sów. Czarne jak smoła gałęzie drzew wisiały nade mną, niczym szpony wygłodniałych drapieżników. Słyszałem niepokojące dźwięki wydawane przez rozmaite owady. Czułem na sobie krwiożerczy wzrok nietoperzy. Nie widziałem ich, lecz wiedziałem, że jeśli bym spojrzał w górę i ujrzał te czerwone, lśniące ślepia, swym wrzaskiem postawiłbym wszystkich umarłych na nogi. Zatrzymałem się i westchnąłem. Powietrze było przesiąknięte wonią wydzielaną przez palące się znicze. Wiał straszny wiatr. Otuliłem się kurtką mocniej. Nie przeszedłem nawet paru kroków, kiedy usłyszałem czyjeś kroki i stanąłem jak wryty. Ktoś skradał się w moim kierunku. Czułem krew pulsującą mi w żyłach. Coś puszystego otarło się o moje nogi. Instynktownie odskoczyłem w tył. Nie mogłem się pozbyć obawy, że to może być jakiś gigantyczny, zmutowany pająk. Błyskawicznie sięgnąłem po latarkę i ją zapaliłem. Rozejrzałem się dookoła. Usłyszałem, jak kroki oddalały się w stronę krzewów, gdzie od razu zaświeciłem. Wpatrywała się we mnie para zielonych oczu czarnego jak noc… kocura. Z uczuciem ulgi mruknąłem coś i machnąłem ręką na kota, który zaczął miauczeć jak jakiś opętany. Jakby coś chciał mi zakomunikować. Po chwili zastanowienia wyłączyłem latarkę. ,,Istnieją takie miejsca, które trzeba i można oglądać jedynie w ciemnościach.’’ Cmentarz jest jednym z nich. Kiedy znalazłem się około dziesięciu metrów od niewielkiego placyku z ogromnym, gotyckim, spowitym tajemnicą pomnikiem anioła po środku, spostrzegłem, że przy umiejscowionej tuż przy nim sadzawce ktoś klęczy, opierając się o jej brzegi, wysadzane marmurowymi kafelkami. Przystanąłem, żeby obcy nie zorientował się, że go obserwuję. Dostrzegłem przy nim czarną świeczkę, która paląc się, wydzielała dziwnie gęste obłoki dymu. Bezszelestnie wycofałem się dalej w mrok i obserwowałem. Starałem się wytężyć słuch, gdyż samotna postać z pewnością coś mówiła. Zaklęcie ? Nie, zdecydowanie rozmawia. Po chwili usłyszałem płynny, kobiecy głos, Gładki i aksamitny, jakiego w życiu moje uszy nie miały zaszczytu poznać. Rozejrzałem się dookoła, po czym spokojnie stwierdziłem, że nikogo oprócz nas tu nie ma. Po chwili jednak ocknąłem się. Dochodzące nie wiadomo skąd głosy ? Trzeba by było być naprawdę stukniętym, żeby uznać takie zjawisko za normalne. -Oj, przestań mnie już pocieszać. Co się stało, to się nie odstanie. Wolałbym już się wyżyć na twoim pomniku, niż pójść za twoją radą i tłumić w sobie to wszystko – warknął obcy. Powietrze nad nim niebezpiecznie zadrżało. Wiatr nie wiał już od dobrej godziny, lecz zanim ucichł, zdążył zgasić wszystkie znicze, ułatwiając mi ukrycie. -,,Nikt się tak nie lituje nad kłamczuchem, jak ktoś podobny do niego.’’ – odpowiedział po chwili ciszy melodyjny, kobiecy głos. -Nie potrzebuję litości. Potrzebuję Amandy ! – rozpaczał. -Pamiętaj. To nie twoja wina. -A właśnie, że moja – nagle temperatura podniosła się o jakieś 10 stopni. Powoli rozpiąłem kurtkę. Zamilkli. Powietrze na chwilę przestało wibrować. -Mogłem poczekać. Gdybym powiedział jej to po wyjeździe Franciszka… -,,Od czekania dusza rdzewieje.’’ -…to zostałaby ze mną – dokończył poirytowany faktem, że mu przerwała. -Czemuś taki pewien ? – zapytał cicho śpiewny głos – Za bardzo się katujesz. Już samo życie jest dla każdego Tomasem de Torquemadą, ty sobie jeszcze dokładasz. Nie zadręczaj się tak, gdyż marny…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Koturna_56
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…