Wróć do katalogu

Nic

Opowieść o niczym.

Marianopublikowano 3 maja 20234 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z wykształcenia jestem specjalistą od wysokiej próżni. Gdy mama dowiedziała się, że wybrałem tę specjalność, zaniepokoiła się, bo o czymś takim jeszcze nigdy nie słyszała. W tajemnicy przede mną zapytała więc zięcia, którego uważała za najświatlejszego w całej rodzinie: – Co to jest ta próżnia, którą Marian studiuje? – Próżnia? – zadumał się szwagier. – Jak by to mamie wytłumaczyć? Próżnia jest wtedy, jak nie ma nic. – To o niczym trzeba się aż pięć lat uczyć? – zdziwiła się mama. Nie pytała już dalej, ale chyba w tamtej chwili zwątpiła w zięciowską uczoność. Zapewne też zmartwiło ją, że ma takiego durnego syna, który marnuje pięć lat na naukę o niczym. O tamtej rozmowie dowiedziałem się wiele lat później, a przypomniałem ją sobie niedawno i przyszedł mi do głowy pomysł napisania czegoś o niczym. Skoro, można się o niczym uczyć, to można też o niczym pisać. Cóż to więc jest owo „nic”? Wikipedia mówi, że jest to „zaimek określający nieistnienie obiektu lub zdarzenia, również rzecz lub osobę bez wartości”. Już z tej krótkiej definicji wynika, że sprawa nie jest prosta, bo jak jedno słowo może oznaczać coś (choćby i bez wartości), oraz brak czegoś. Na początek rozważmy przykłady użycia tego słowa jako określenia „nieistnienia obiektu lub zdarzenia ” i nad skutkami tegoż. Przykład pierwszy: Stoi facet w pokoju i gapi się przez okno. – Co tam widzisz? – pyta go żona. – Nic – odpowiada zagadnięty i już awantura gotowa. Żona bowiem doskonale wie, że z okna widać ogród, w którym często opala się młoda sąsiadka. Mąż więc jest podglądaczem ukrywającym prawdę. A skoro skłamał przy takiej błahostce, to pewnie też okłamuje ją w innych sprawach. I tak dalej, i tak dalej. Byłoby lepiej dla męża, gdyby powiedział, że widział sąsiadkę wprowadzającą do domu zawianego małżonka. Też by skłamał, ale uniknąłby…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych