Wróć do katalogu

..nie ma NAS...

podobno trafia do ludzi wiec moze warto spróbować.

Karla, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Było już tak dobrze. Słońce na dworze, kwitnące kwiaty, błękit nieba, śpiew ptaków – ogólna radość w powietrzu udzielała się nawet mnie. Myślałam. O tobie… O mnie.. O nas, albo raczej o braku NAS. Mimo to cieszyłam się. To były dobre dni. To co pochmurne i niechciane pozostało z tyłu. Ze smutnej i zrezygnowanej pesymistki stałam się wieczną optymistką. Zaczęło zależeć mi na życiu, na ludziach dookoła. Powoli zaczęłam w nich wierzyć. Pozwalać na zbliżanie się do mnie. Stopniowo, nie za dużo krok po kroku. Każdy z nich drobny i doskonale wyważony. Z rezerwą, aby w razie potrzeby zareagować. Postawić mur, schować się za nim, odciąć się od świata i powrócić do dawnych rozmyślań. Do ciemnych myśli, obaw, wiecznego zamartwiania się i niewiary we własne siły. Tak bardzo tego nie chciałam, tego błam się najgorzej. Tego mogłabym nie przetrwać… Przyszedł list. Od ciebie, z naszym zdjęciem. Miałam cię o nie prosić, ale dostałam je zanim zdążyłam to zrobić. Zbieg okoliczności, telepatia.. nazywaj to jak chcesz, ja chyba nie potrafię znaleźć na to dobrego słowa… Była to najlepsza rzecz jaką mogłam otrzymać. Dla innych zwykłe zdjęcie, dla mnie pamiątka z cudownej przeszłości. I wtedy to wszystko powoli zaczęło wracać… Nasze wspólne wieczory. W liście dołączonym do zdjęcia było napisane… „pamiętam nasze konwersację…”, a ja chyba wolałabym o niektórych zapomnieć, a raczej cofnąć czas i wymazać je z rejestru. Boje się.. naprawdę, chyba tak jak nigdy w życiu.. Śmieszne. Dla niektórych na pewno, większość potrafi się otworzyć nie ja. A tamtej nocy to zrobiłam. Powiedziałam ci wiele. Teraz wydaje mi się, że było to za dużo. Nikt nigdy nie dostał się tak blisko mnie w tak krótkim czasie. Zapomniałam o wszystkim a mur, który budowałam w celach ochronnych upadł i odsłonił mnie przed tobą całkowicie. Wtedy to było dobre. Odpowiadało mi to, czułam się naturalnie. Teraz… teraz czuje się zagrożona. Nie wiem czym i dlaczego. Nie dostaje sygnałów że powinnam się obawiać. Jednak w życiu spotkało mnie tak wiele nieprzyjemności. Tyle razy osoby, które były blisko mnie robiło coś co powodowało, że traciłam do nich zaufanie, a w raz z nim część siebie. Żadna z nich do mnie nie wróciła, a tej pustki po nich nie da się zapełnić. Ona boli. Podczas bezsennych, długich nocy. Na niebie gwiazdy i pełny księżyc, wtedy ja leżę na łóżku i zastanawiam się nad sobą i swoim życiem. Wszystkie wspomnienia wracają. Najczęściej te nieprzyjemne – bo ich jest najwięcej. Czuje ból, głęboko w mojej duszy – wtedy wiem, że ją mam. Nie jestem tylko tworem bez uczuć – a tak może się wydawać. Maska. Moja druga twarz, noszę ją na co dzień. Twarda, zawsze poważna, uśmiech na mojej twarzy gości rzadko, jednak kiedy byłam obok ciebie był na niej przez cały czas. Brakuje mi ciebie. Czasami zagłuszam to pragnienie.. innym razem nie potrafię. W mojej głowie pojawiają się myśli… Takie, które potępiasz. Mam ochotę zrobić coś czego nie powinnam… Wiem, że jest to egoistyczne podejście, ale inaczej nie potrafię. Każdy z nas jest samolubny. Najpierw będzie ratował siebie później innych. Altruizm to tylko pozory do zjednywania sobie przyjaciół. Dlatego mam ich tak niewielu. Boje się ludzi, nie lubię się przed nimi otwierać… Zrobiłam to tylko przed tobą i nadal nie wiem czy nie było to błędem. Wiedziałam, że wyjedziesz pomimo to pozwoliłam ci na tą bliskość. Zgadzałam się na rozmowę… a z każdym kieliszkiem wódki było mi łatwiej mówić. Opowiadać o moim życiu, uczuciach, miłostkach, romansach i nieudanych związkach. Stolik oświetlony jedynie światłem z korytarza, serwetka zalana alkoholem i sokiem… dym z papierosów unoszący się w powietrzu. Nasz śmiech przerywający nocą ciszę. To wszystko było tak dawno a czuje się jakby to wydarzyło się wczoraj. Na początku nie chciałam mówić, ale zachęta z twojej strony zrobiła swoje. Teraz wiesz o mnie już praktycznie wszystko, a ja czuje się jak bezbronny niechciany płód, mała istotka, która dopiero, co zaczęła się rozwijać, a zaraz może…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych