nie mam nic do powiedzenia?
taka tam wylewana frustracja
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Nie mam nic do powiedzenia Masz już dosyć pier**lenia Wśród wolnego zniewolenia Ludzi zwykłych do znudzenia"
Tak, właśnie, nie boję się ukryć, że nie mam nic do powiedzenia. Nie umiem powiedzieć niczego, co nie zostałoby już powiedziane po wielokroć, lecz jednak mówię. Nawet, jeśli nikt nie chce czytać, mówię. Odwieczną potrzebą każdej ludzkiej jednostki w społeczeństwie było zostanie zauważonym. A internet miał w tym pomóc. Czy mu się udało? Połowicznie. Każdy, kto chce pokazać się w internecie, ma taką możliwość. Mniej ambitnym wystarczy pokazanie się znajomym, zaprezentowanie z jak najlepszej strony, choćby za pomocą zdjęć na naszej klasie czy fotce.pl. Co bardziej ambitni zakładają myspace'a i przedstawiają swoje talenta. Nierzadko wyolbrzymiane. Co bardziej wyróżniający się zostają gwiazdami internetu, najczęściej za pomocą youtube'a. Do czego zmierzam? Poza kilkoma kiepskimi tekstami zerżniętymi od równolatków czy przeszłych pokoleń, czasami ładną buzią i odrobiną pomysłowości nie przedstawiają sobą niczego. Gdyby nie gigantyczna populacja kalek społecznych, niepełnosprawnych dzieci internetu nie potrafiących radzić sobie w życiu, ci ludzie nigdy nie zdobyliby popularności. Faceta śpiewającego "show me your genitals" na YT przez półtora roku zobaczyły 22 miliony ludzi. Dlaczego? Jego śpiew jest tragiczny. Chodzi o to, że w nieco wulgarny sposób symbolizuje to, czego porządają 14- i 15-latkowie (a w skutek działania internt=etu na dziewictwo młodych ludzi częściej starsi) - wyzwolenie seksualne. Oni wszyscy chcieliby być tacy, jak on na teledysku - wulgarni, chamscy i otoczeni pięknymi kobietami. Tylko, że w przeciwieństwie do pokoleń z przeszłości, do ludzi którzy mówili "I had a dream", ich marzenia się nie spełnią. Bo zamiast zrobić cokolwiek w stronę ich spełnienia, wolą siedzieć głęboko w kryptach podłączonych do netu i marzyć dalej. Nie jest to bieg ślepca ku przepaści - to przynajmniej dostarczyłoby ślepcowi ciekawych doznań i silnych emocji. Raczej jest to powolny marsz w stronę pustyni - coraz bardziej zapominający co to emocje ludzie podłączeni do ekranów niczym do kroplówek. Prawdziwe życie - ach, jak dobrze, że ten termin jeszcze nie umarł - wcale nie jest takie trudne. Ja,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Peace_Core
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…