Wróć do katalogu

Nie poproszą o pomoc

Parę miesięcy temu poruszana w opowiadaniu tematyka była na topie. Całkiem możliwe, że dyskusja może ponownie wrócić.

Kemilkopublikowano 17 marca 20185 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedy człowiek jest na krańcu wytrzymałości, może decydować jedynie o tym, by podjąć walkę lub też uciec. Wybrałem tę drugą opcję i od trzech dni przedzierałem się do granicy Polski. Skąd i dlaczego wziąłem się na Białorusi, nie było w tej chwili istotne. Od upragnionej, wymarzonej Polski dzieliła mnie już niewielka odległość i tylko to się liczyło. Biegłem jak oszalały, nie zważając na nic. Czułem się niczym zwierzyna, która wywęszyła swoją szansę i podjęła próbę, jedyną możliwość, jaka zaistniała w jej życiu. Serce łomotało jak oszalałe, oddech od wielu godzin był płytki i nierówny, nie poddawałem się jednak i parłem do przodu. Niestety w końcu przychodzi ten moment, ta chwila, gdy zbliżamy się do ściany, ściany swoich możliwości i nie możemy jej pokonać. Właśnie to poczułem, przystanąłem, oparłem ręce o kolana i dyszałem ciężko, próbowałem na powrót wyrównać oddech. Niestety był on wciąż głośny i niemiarowy i to był jedyny dźwięk, jaki słyszałem. Ta cisza wokół zaniepokoiła mnie. Rozejrzałem się wokół. To, co ujrzałem, zapierało dech w piersiach, ja zaś poczułem, iż moja próba dobiegła końca. Ze wszystkich stron byłem otoczony przez dziką, nieokrzesaną hordę. Górowała nade mną niemal we wszystkim. Mimo iż część z nich była nienaturalnie pokrzywiona, czuć było w niej wielkość i dostojność. Mimo iż poszczególni członkowie tej dzikiej, nieokrzesanej hordy byli różni wiekiem, trzymali się razem i stanowili monolit. To właśnie ta dzika nieokrzesana horda, miała nade mną przewagę. Dla niej niestraszne były syberyjskie mrozy, nie bała się wielodniowych opadów deszczu. Ona była ponadto. Ja zaś poczułem się maleńki niczym źdźbło trawy, kołysane przez wiatr bez szans na zwycięstwo. Mimo wszystko przyjmowałem to ze stoickim spokojem i przyglądałem się poszczególnym jej członkom. Na jednych mogłem spojrzeć z góry, inni byli mojego wzrostu, by zaś w całości ujrzeć największych z nich, musiałem bardzo mocno zadrzeć głowę do góry. Wiedziałem, że nie mam szans, by się przedrzeć, nie chciałem jednak się poddać bez walki. - Dlaczego to robicie !? Co wam zrobiłem !? Krzyknąłem, jednak z drugiej strony usłyszałem jedynie monotonny szum. - Odezwijcie się chociaż, pozwólcie mi przejść. Niestety zapanowała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych