nie smakujesz mi!
Bez sensu jak zwykle. Ale przynajmniej mi ulżyło:>
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
A ona biegła przed siebie, a każda płytka chodnikowa naznaczona była iksem, a dotknij mnie, a zdepcz mnie, bo tego potrzebuję i tego chcę, a każda szpara między nimi wykrzywiała się i stawała się niepotrzebną przerwą, a ona omijała wszystkie żeby czasami się w nich nie odbić, na spodzie i na wierzchu, a ona tego nie chciała, i one zresztą też. Chciała być taka ponad nimi, a tak naprawdę każdej dotykała ręką, nawet obiema, które sunęły się za nią po ziemi, potykała się o nie czasami wyzywając je i kopiąc, a one bezmyślne, głupie rączki plątały się i plątały, zupełnie bezwładnie i zupełnie bezsensu. Po pewnym czasie i nóżki zwariowały, zaczęły marudzić i narzekać, a ona cierpliwości nie ma, a one latają, omijają ją, wyprzedzają i oszukują. E,e,e, stójcie, stoimy mówię kurwa chyba, ale one wiedzą już co jest grane, że ona straciła głowę i nogę, nawet dwie, rączki też już całkiem ocipiały, uciekamy, uciekamy, biegniemy, biegniemy nawet po tych czarnych szparach, a one cieszą się, zdepcz mnie, stań na mnie, bo tego potrzebuję i tego chcę. Kurwa, gdzie leziecie durne kulasy, nie, nie, nie, już wiem, nie, nie tam, tam to na pewno nie pójdziecie, powstrzymam was moimi wielkimi łapskami, jak tylko mi się uda wyrwę was, zapakuję w folię i rzucę komuś pod drzwi jak gazetę, stójcie, stójcie, no i chuj, nie staną.
Bo on był dla niej zły, chociaż ona była królową małych dziwek, ale był zły, dlatego ona uciekała, chociaż w miejscu stała. Zaczarował jej nóżki i rączki, żeby nie upadła za daleko od niego, czyli od siebie, bo byli jedną wspólna, tętniąc tkanką, rozkładająca się, genetycznie modyfikowaną i z rakiem tkanką. Ona była jego tresowaną małpką, a on jej czarował, mówił takie zaklęcia, że rozpinała bluzkę i ściągała spodnie, bum cyk, cyk, tralalala, to było chore, to było złe, ale kochali się, pan szatan ich spiknął osobiście. Bo to był szatański spisek, bo byli tacy dograni, tacy jakby od siebie odlani, ona miała skrzydła a on miał powidła i kawałek szarego mydła, to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil page
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…