Niegrzeczne licealistki
gdy nagle cały świat się burzy i zostajesz sam. Gdy ktoś robi Ci złudne nadzieję a potem Cię oczernia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{B} ZŁE LICEALISTKI - ale ja ci niczego nie obiecywałem.. .- powiedział Marcin i oparł się o kierownice. Milena zaniemówiła… nie wiedziała co ma zrobić. W jej oczach pojawiły się łzy. Chciała jednocześnie wyjść z samochodu ale z drugiej strony chciała
zostać przy tym, którego tak bardzo kochała… Targały ją dwie sprzeczności: pozostać i porozmawiać, być może uda się wyjaśnic całą sprawę i jeszcze
się wszystko ułoży czy odejść z uniesioną głową i honorem… Miła tylko sekundy na zastanowienie ale w ciągu tych prau sekund zdążyła przypomnieć
sobie wszystkie dyskoteki spędzone z tym wysportowanym chłopakiem. Chwile nim były radosne i czułe dlaczego miało by się to skończyć. Nie mogła
tego pojąć. Co zrobiła żle? Łudziła się że może jednak zmieni zdanie… może się opamięta, przecież czuł coś do niej, widziała to w jego oczach…Inaczej
nie przyjeżdżał by do niej i nie zawracał sobie nią głowy… Marcin włączył głośno muzykę. Coraz bardziej miała wrażenie, że nie potrzebnie tu siedzi, że ma jej już dość. Jej ciągłych smsów a tekze jej
towarzystwa… nie myliła się. – Koper chodz!- rozległ się głos Olka. Brzydki chłopak szedł z dwiema koleżankami do swego samochodu. Marcin wyszedł od razu. Milena poczuła się
jak by ktoś zadał jej mocnego kopniaka. Patrzała z niedowierzaniem na odchodzącego Marcina. Jak bardzo chciała uciec gdzies daleko, by nikt jej nie
widział i nie mogł odnaleźć... Nagle na horyzoncie pojawiła się Paulina z Rafałem. Szli osobno. Nie trzymali się za dłonie jak wtedy gdy opuszczali dyskotekę. Paulina miała poważną
minę. Oboje jednak staneli przy samochodzie Marcina. – Sama tak siedzisz a Koper w innym aucie, co jest z wiami?- zasmiał się chłopak. Milena spojrzała z żalem na drugi samochod. Marcin patrzył na nią. Siedział między dziewczynami na tylnim siedzeniu. Widział jej smutny wzrok ale nie
zareagował. – Rafał chodz tu!- Olek zawołał i jego. Rafał pośpiesznie popędził do kolegów. Znikł roznież w samochodzie. Paulina popatrzała na koleżankę. – Oni już
nie przyjdą. – powiedziała. – Wiem… To koniec…- szepnęła Milena. – iIdziemy stad… wygrali… zostawimy już ich w spokoju bo tylko o to im chodzi…- dodała Paulina – Rafał powiedział ze nie chce mieć dziewczyny i
nie ma sensu to, że się bawimy na dyskotekach i nie chce robic mi nadziejni.- wyżliła się patrząc na rozbawionego Rafała. – nie chcą robić nadziei, to po co przyjeżdżali i latali za nami?- - myślę ze tu chodziło o coś innego.- pwoeiedziała. – tej nocy co wpadliśmy z Rafałem do rowu, to on chciał się kochać. I tak też się stało… nastepnego
dnia przyjechał do ciebie Koper i pojechgaliscie na parking, pamiętasz jak opowiadałaś co Marcin mowił? Ze moesz go wykorzystac…- glos koleżanki
zaczał drżeć .- masz racje, mydlili nam tylko oczy a my w to wierzyłyśmy… głupie byłyśmy – powiedziałą Milena załamanym glosem. Paulina uśmiechnęła się do
koleżanki jednak jak spojrzała na Rafała uśmiech znikł jej z twarzy. Dziewczyny opuściły samochód. Milena widziała jak Marcin patrzy na nią i się
głupio uśmiecha. Upokorzone wróciły do dyskoteki. Nie miały już ochoty tańczyć. Nie miały ochoty na nic. Jednak by zmylić Rafała i Marcina zaczęły
szaleć na parkiecie.. Niebawem jednak nieopodal pojawił się Marcin i Rafał. Stali i przyglądali się koleżanką. Nie wytrzymały napięcia. – jedziemy do domu- zarządziła Milena. Jedna po drugiej wyszły z dyskoteki. Mielena wsiadła za kierownice swego czarnego bmw. – ghdzie mój browar?- spytała Paulina. – w schowku- Milena odruchowo spojrzała w boczne lusterko. Ujrzała Marcina, stał na schodach i wpatrywał się w ruszający pojazd. Droga była
prosta. Księżyc odbijał się od maski samochodu. Wnętrze wypełniały dźwięki jakiejś smętnej muzyki. Dziewczyny jechały i nie rozmawiały gdyż każda
myślała o tym jak mocno została zraniona przez chłopaka z dyskoteki. Paulina przyjechała do szkoły obłoconym samochodwem. Widziała jak każdy się patrzy w jej stronę i dziwi że dziewczyna która dbała o swojego
mercedesa nagle wjexdza takim umorusanym. Jeszcze bardziej zdziwiło ich ubranie blondyny. Już nie miała na sobie krotkich miniówek lecz zwykłe
spodnie przestała się chamsko odezwać tylko jak w letargu pobiegła na pierwsze piętro i usiadła na ławce. Tuż za nią przyjechała Milena. Usiadła obok
Pauliny. – co się stało z twoim autem- spytała. – brat jeździł po polu…- odparła i powrotem powróciła do swoich mysli. – napisałam do Rafała - powiedziała po chwili - a ja do Marcina. Napisał bym przestała już pisać i dała mu spokój bo nawet nie wiem co mju z banią robię.- uśmiechnęła się od niechcenia. – Rafał nic mi nie odpisywał ale ja dalej nalegałam w końcu wyłączył tel i do dzisiaj na wyłączony.- - patrzą się na nas wszyscy jakoś tak dziwnie.- powiedziała Paulina rozglądając się po korytarzu. – dlaczego nie możemy być szczęśliwe?- spytała Milena zapatrzona w podłogę. – jedyny chłopak jaki coś do mnie poczuł, bynajmniej ja tak myślałam.- - ja też… my widocznie musimy być same.- - z nim odeszło moje szczęście… żyłam z zadowoleniem czekając piątku i soboty by móc się z nim zobaczyć na dyskotece.a tu nagle słysze słowo
ŻEGNAJ… jak kubeł zimnej wody… ale przynajmniej przywróciło mnie to do rzeczywistości… teraz wiem ze nie mam szans na szczescie. - - wiesz co to nie miało sensu od początku… jak by chceli to by przyjedzali do nas ciągle a oni zawsze wykręcali się to pracą to bakiem czasu. Zawsze
tak było.- tak, ale my byłyśmy naiwne. Ciekawe z iloma się tak spotykali…- dziewczyny ujrzały nadchodzącą nauczycielkę. Nawet nie zauważyły jak minęły
lekcje. Przez 7 godz słyszały jedynie szemranie kolegów z klasy. Niektórzy probowali je sprowokowac. Jednak dziewczyny były odporne na zaczepki.
Nawet nie zwracały na to uwagi. Milena siedziała w swoim pokoju i pisała smsy do Marcina. Może w końcu podpisez, może zmieni zdanie,może będzie
znowu dorze ale Marcin nie miał już ochoty dalej kontynuować tej znajomości. Gorzkie i cierpkie słowa jakie jej pisł spowodowały że już nie
wytrzymała. Z jej oczu popłynęły łzy. Nie miała się do kogo zwrocić. Do Pauliny? heh, ona sama sobie nie dawała tez rady. Siedziała i próbowała się
dodzwonić do Rafała jednak ten wozłączał połączenia. W poniedziałek jednak wszystko wróciło do normy. Paulina ponownie ubrana w jakąś krótką
miniówke zaczęła dokuczać Marcie rzucając do Mileny zeszyt gdy ta próbowała spisać lekcje. – my tylko możemy spisywać- śmiała się blondyna – znudziło mi się to.-twierdział milena gdy zeszyt po kolejnym rzucie runął na ziemię i oderwał się od okładki. – masz mój – milena rzuciła czysty zeszyt
Marcie.- ja i tak nic nie notuje. – zaśmiała się. – hej laski- rozległ się głos Natalii. – widze zę już wam przeszdł stan nostalgii- zaśmiała się dziewczyna. - a ty czemu już 2 tydzien nie byłaś na ani jednej lekcji?- spyt zaciekawiona Milena. – bo i tak nie zdam to po co mam się starać.- - ale głupie podejście- skomentowała paulina. – może wpadne do was po szkole.- - a gdzie teraz idziesz- paulina popatrzała na blondyne która wygladała na niebo wziętą. – do Jarka! Mieszkam u niego , nie wiedziałyście?- - nic nie mówiłas - odezwała się Milena. – to już wiecie, ide za nim mnie zgarnie nauczucilka.- blondyna szybko pobiegła w strone schodów. - przynajmniej jej się układa. – pow z zazdrością Pulina. W sali Paulina siedziała przy oknie i tylko wpatrywała się w strone bramy prowadzącej do
liceum katolickiego. Widziała i śmiała się z młodzieży ubranej w jakieś mundurki. Dobrze, że mama mnie tam nie posłała, pomyślała. W pewnej chwili jej
wzrok przykół parkujący czarnny golfa, idenytvzny jak miał Rafał. Wytężyła wzrok. Drzwi otworzyły się. Zza kierownicy wysiadł Rfał! Wziął jakieś
pakunki i ruszył w stronę bramy. Paulina wstała i podeszła do nauczyciela. Pędem wyszła z sali. Milena spojrzała zaciekawiona w okno. Nie wiedziała o
co chodzi koleżance. Jednaj jak ujrzała ja przeskakującą przez płot i biegnącą na drugą stronę zauważyła samochod Rafała. Bacznie obserwowała jak
Paulina dobiega do zamyklajacej się bramy. Dziewczyna najwidoczniej krzyczała gdyż chłopak się odwrocił. Rafał na jej widok zaniemówił. Wiedział, że
musi iść i nie mozę z nią rozmawiać. Musiął wykonać prace a i tak już był spóźniony. Jednak Paulina krzyczała. Nie zwarzała i nie przejmowała się
mijającymi ją ludzmi. – Rafała musimy porozmawiać, nie możesz mnie tak zostawić. Proszę daj mi szanse wytłumaczyć!- Rafał jednak spojrzał na nią. Miał szczęście ze
trwały lekcje. Krzyknął coś ale dziewczyna nie zrozumiała. Odszedł. Nie zważał już na jej wołania. Paulina nie mogła uwierzyć własnym oczom. Puściła
kraty bramy i spojrzała w okno szkoły gdzie miła lekcje. Widziała Milenę. Tyle starań, tyle przepłakanych nocy a ona ponownie go ujrzała. Do szkoły
wróciła pod koniec lekcji. Nie spieszyła się gdyż niekt nie mógł widzieć łez w jej oczach. Nie chciała tego. – ma pani nieobecność na lekcji i jeszcze zaaranzuje rozmowe z wychowawca. Poprosze o obniżenie oceny z zachowania na koniec roku.- Paulina nie
przejęła się słowami nauczyciela. Spakowała zeszyt i wysżła z klasy. Milena odprowadziła ja wzrokiem. Zabrzmiał dzwięk…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil valeri@
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…