Wróć do katalogu

Niektórzy

Niektórzy, udają ludzi, ale nie mogą nimi być, są zbyt idealni jak na człowieka. A więc kim są? Czy ktokolwiek zdoła odpowiedzieć?

ankis, opublikowano , 19 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ZANIM PRZECZYTASZ, PRZECZYTAJ PS NA KOŃCU

Niektórzy

Niektórzy, udają ludzi, ale nie mogą nimi być, są zbyt idealni jak na człowieka. A więc kim są? Czy ktokolwiek zdoła odpowiedzieć? I czemu, gdy odchodzą, wszystko zapominamy?

Nadine wyróżniało wszystko, od nietypowego imienia do niespotykanej urody. Miała już prawie 15 lat i chodziła do liceum Morphies na ulicy tej samej nazwy, gdzie również mieszkała od urodzenia. Była godzina 6:30 i Nadine siedziała przy swojej toaletce rozczesując powoli i bardzo dokładnie swoje długie i czarne jak smoła włosy. Lubiła być dokładna we wszystkim, co robiła. Zaczęła nakładać błyszczyk na usta. Z natury miały one odcień mocnej czerwieni, więc nie musiała nakładać ton szminki jak inne dziewczyny. Nie musiała również malować rzęs, gdyż były one z koloru podobne jak włosy i, chociaż długością włosom nie dorównywały, to jak na rzęsy były bardzo długie. Nagle, wpatrzona w lustro… Nie, nie nagle. Widziała, jak powoli od wielu minut zaczyna się na lustrze majaczyć kształt, który nie mógł się odbijać. Był to zarys ludzkiej głowy. Wcale nie Nadine. Z początku się tym nie przejmowała, aż zaczęły się pojawiać rysy twarzy, oczy, łagodny uśmiech, kształtny nos. Twarz jej z początku kogoś przypominała, ale potem Nadine oblało takie przerażenie, że nie zwracała na to uwagi. Mówiono o tym starym domu, że mieszkają w nim duchy… Że pojawiają się tylko w lustrach.. -Pokaż się!- Krzyknęła Nadine z przekonaniem, cofając się od lustra. Lekko zakręciło jej się w głowie. Zachwiała się i upadła, jakby ją coś powaliło. Łagodna twarz kobiety w lustrze uśmiechnęła się. -My się nie pokazujemy, Nadi.- Wypłynął kojący, jedwabisty głos, trudno było ustalić, z jakiej części pomieszczenia. –Jesteśmy po to, by pomagać.. Odkupić winy.. -Co?- Nadine usiłowała coś poskładać w kupę. „Istota z lustra duchem nie jest na pewno, sama mówi, że chce pomagać… Nie może być duchem.. Chyba że? Powszechnie wiadomo, że duchy to ludzie, którzy mają jeszcze coś do zrobienia na Ziemi.. Odkupić winy…” -Nie jestem duchem, Nadine- przeszył ją dreszcz, choć to był nadal ten ciepły, łagodny głos. –Zastanów się.. Czy nigdy nie spotkałaś istoty podobnej do mnie? Owszem.. Spotkała. Rena nazwała swoim Aniołem Stróżem. Wcale nie był Aniołem, nie był duchem, był po prostu jakąś istotą, która NIE SZCZĘDZIŁA JEJ POMOCY. Nikt prócz niej nie widział Rena. I jakoś nie chciała, by widzieli. Może to był odruch egoizm, że pomagał by też innym, a przecież był tylko jej. Może ukłucie wyrzutów sumienia, że jeszcze się mu nie odwdzięczyła. Może chciała go chronić przed innymi. Jakikolwiek miała powód, nie chciała, by Ren ujrzał innych. W innym świetle, ją… Ren był przy tym, gdy przestała brać narkotyki, właściwie po to przybył, aby ją z tego uwolnić. Nie był duchem, ni aniołem, był istniejącą istotą, ale nie był człowiekiem. Ani zwierzęciem. Był... Czymś, czego Nadine nie umiała nazwać. To Ren pomógł jej pogodzić się ze śmiercią babci. Ren był jej podporą w trudnych chwilach i pomocnikiem, który nigdy nic nie oczekiwał za pomoc. Był powiernikiem… Poza tym, aż do tej chwili nie pamiętała go. Aż do czasu, gdy ujrzała kobietę w lustrze, jej życie toczyło się bez pamięci O NIM. -Kim jesteś?- Spytała swoim szeptem, jednak tak było cicho, że szept uniósł się ładnie i głośno po łazience. -Nazywaj nie Patrycją- oświadczyła kobieta z lustra; jej białe zęby poruszały się zgodnie z zasadą wymowy języka.

CZĘŚĆ 2

W ciągu miesiąca Patrycja zajęła miejsce Rena. W sercu Nadine nie zrobiło to większej różnicy, przy niej czuła się nawet.. Bardziej otwarta. Patrycja pomagała jej we wszystkim. Zastępowała siostrę, której Nadine nie miała, zastępowała rodziców, którzy nigdy się nią nie zajmowali. Pomagała objaśniać zadania domowe, tłumaczyć historię, ćwiczyć pamięć, siała w niej dobre aspekty życia i optymizm. Nadine, jak zawsze, wracała ze szkoły w towarzystwie Karoline. -Hej, laseczki!- Podbiegła do nich grupa starszych chłopaków. Karoline stanęła jak wryta. Nikt jej nigdy tak nie nazwał. -Czego chcecie?- warknęła Nadine, następując Karoline na nogę, by jej uświadomić, jakie głupstwo zrobiła. Ale Nadine natychmiast zrozumiała. Ten, który ją zaczepił, to był chłopak, który zawsze się jej podobał. -No co ty, Kara!- Szepnęła z przerażeniem. -Tak, chłopcy?- Odezwała się wywyższającym tonem, czyniącym ją starszą. Nadi nie mogła w to uwierzyć. -Piwka?- Chłopak przed Karą podetknął jej pod nos jadącą butelkę. -Kari, nie!- Przestrzegła ją szeptem Karoline. Ale Karoline nie słuchała. Gdy chciała, potrafiła udawać kogoś, kto nie jest sobą, aby zaimponować. Wytrąciła z rąk chłopaka butelkę i sączyła jej zawartość w rekordowym czasie. Nadi zamarła. -A, macie jessszcze?!- Krzyknęła, wyginając się dziwacznie Kara. Ta Kara, którą Nadine znała od tylu lat. Nadi chciała wziąć ją za rękę i odciągnąć, ale ona ją odtrąciła. -Jo, patrzcie, panowie, stawia się!- Krzyknął któryś z tyłu. –No, Greive, pokaż, jakie to panienki mają atuty! Chłopak z samego końca grupy rzucił się do przodu, na nią. Chwycił ją za rękę. Próbowała się wyrwać, ale chłopak był zbyt szybki. Rozerwał jej sweter. Nadine wrzasnęła. Nagle chłopak jakoś się zawahał, Nad wykorzystała tą chwilę. Uciekła z płaczem. * -To byłaś ty, prawda?- Spytała cicho, wpatrując się w ciemność łazienki z nie zapalonym światłem. –Ty sprawiłaś, że się zawahał. -Nie mogłam ci inaczej pomóc- odezwała się mgiełka, która mimo braku światła odbijała się w lustrze. –Wyzwoliłam w nim ludzkie uczucia. Następnego dnia Nadine znów spotkała Karę. Myślała, że chłopki jej coś zrobili, bo przecież z nimi została. Ona, bez zadowolenia, po prostu rozglądała się. -A gdzie chłopcy?- Spytała z oznaką zawiedzenia. -Wariatko! Poszłaś z nimi!- Wrzasnęła Nadine. –Harvey i Greive są wyrzuceni ze szkoły, a ty..? Rozpaczasz za nimi? Zdrajczynio! Widziałaś, co mi zrobili?! -Sama przyznasz, że byli.. Przystojni!- Naburmuszyła się Kora. -Co oni ci zrobili?- Wyszeptała Nadine. –Umiałabym ci przebaczyć.. Ale ty, głupia, widzisz tylko zalety fizyczne! Zanim się obejrzysz, będziesz sama! Bez nikogo! Nikt nie będzie cię potrzebował, bo kto potrzebuje powierzchownej osoby!

CZĘŚĆ 3

Kłótnia z Karoline dała jej do myślenia. -Jak to możliwe, że się tak zmieniła?- Spytała Patrycję. -Ona jest nadal tą samą osobą. Zmienił ją tylko wpływ tamtego chłopaka. –Stwierdziła mgiełka. –Przez złe towarzystwo może się zatracić. Zły dotyk boli przez całe życie. -Pati… Ja naprawdę chcę dobrze dla Karoline… -Więc działaj. Stanie z boku i krzyczenie nie załatwi sprawy. Musisz z nią szczerze porozmawiać i opisać z boku, jak to wygląda. To jest okropne. Nadine. -Dzięki..- Nadine wstała ochoczo. –Dziękuję, mój Aniele Stróżu… * Nadine złapała Karoline następnego dnia w szkole. Kara była smutna. -Chłopacy powiedzieli, że jestem dla nich za brzydka- stwierdziła z żalem. –Chyba miałaś rację.. Najlepszym pokazaniem, że to błąd, jest zostawienie na pastwę losu. Ale wtedy nie można już go naprawić. A więc… „Śmiało, Nadine. Idź naprawiaj świat. Masz w sobie tyle radosnej, opiekuńczej energii. Chciałabyś być lekarką? Ratować cudze życia…” Mgiełka zamarła, słysząc, co sama powiedziała.

CZĘŚĆ 4

-Ani mi się śni!- Wrzasnęła Nadine. -A więc dobrze!- Karoline obróciła się zamaszyście. Po tej kłótni Nadine długo siedziała w łazience. Zwykle była w domu sama; rodzice wracali tylko na noc, a była jedynaczką. Czasem więc dokuczała jej samotność, którą zwalczała Kara.. Lub Parycja. -Bledniesz, moja mała- odezwał się znany jej uszom głosik. -To przez Karę. Zmusza mnie, abym napisała coś na gazetkę. Dzisiaj nasza klasa miała umieścić wpisy w gazetce… Ja po prostu nie chcę- zaczęła się wyżalać. –Nie może tego zrozumieć? Jako koleżanka, niech mnie zostawi! -Jesteś pewna, że to ONA postępuje źle?- Spytał ostrożnie głos Anielicy. Nadine załapała nacisk na słowo Ona. -Jasne. Ja postępuje źle, bo tego nie robię.- Naburmuszyła się. –Przecież to ona mnie do czegoś zmusza! -Ona się o ciebie martwi, Nadine!- Mgiełka po raz pierwszy podniosła głos. –Nie rozumiesz? Troszczy się o ciebie! Zmieniłaś się! Zawsze lubiłaś coroczne wpisy do gazetki! Zmieniłaś się i ona to zauważa! Chce, byś była jak dawniej! -I dlatego jest samolubna! -Nie! Ona wie, że tamta ty byłaś lepsza! Mniej cię lubiła, ale bardziej byłaś sobą i bardziej siebie akceptowałaś! Ona rezygnuje z siebie.. Dla ciebie! Po tej rozmowie Nadine napisała jednak ten wierszyk. Były to rymowane przeprosiny dla „osoby, która tak jakby rozumie, co czuję…” -To do mnie czy do ciebie?- Zastanowiła się anielica, patrząc, jak Karoline i Nadine podają sobie ręce. Czasem trzeba ustąpić Człowiek jest istotą popełniającą błędy i często dopiero cudze opinie pozwalają je zauważyć. I poprawić.

CZĘŚĆ 5

-Idziesz na dyskotekę?- Spytała Karoline. Nadine westchnęła. Tyle razy jej odmawiała. Nie lubiła dyskotek. Nie lubiła hałasu, zbytniego ruchu- pomijając fakt, że codziennie, o 7, biegała- nie lubiła ciasnoty i nie lubiła… Muzyki. To dziwiło większość osób z jej otoczenia. -Już mówiłam, nie cierpię dyskotek- mruknęła. -No ale idziesz!- Uparła się Karoline. -Nie!- Nadine stanęła. –Nie potrafisz tego zrozumieć?! NIE! Nie jestem taka jak ty! Nienawidzę dyskotek!- Wykrzyczała jej w twarz. –Jeśli mnie lubisz, to daj mi wybór! Nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych