Niepewność (Rozdział 3)
Co dzieje się z człowiekiem, kiedy jeden gest zmienia zbyt wiele? Emily daje ponieść się pragnieniom, straci czy zyska?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Weszłam do pokoju nieco zdenerwowana tą całą sytuacją z mamą, a także wcześniejszą z Willem. Chłopak stał odwrócony przodem do okna i wpatrywał się w dal intensywnie nad czymś myśląc. Zlustrowałam go wzrokiem z góry do dołu i uśmiechnęłam się lekko, po czym zamknęłam drzwi. Chłopak odwrócił się szybko i uśmiechnął się. - Straszysz. – powiedział nieco zachrypniętym głosem, a ja postawiłam dwie szklanki na białym, drewnianym biurku. Wzruszyłam ramionami, po czym odkręciłam sok i nalałam go do szklanek. - Jakie masz plany na życie ? No wiesz, oprócz studiów. – zapytałam unosząc napój do ust i upijając małego łyka. Chłopak studiował to, co ja chciałam zacząć gdy tylko skończę liceum. Nie bez powodu szukałam szkoły z profilem psychologicznym, zawsze jest to jakieś przygotowanie do dalszej nauki. Nie za duże, ale jakieś. - Teraz praktyki, a potem nauka w jednej z szkół, lub własny gabinet. – uśmiechnął się. Jego tęczówki pojaśniały na chwilę, gdy patrzeliśmy na siebie. Uśmiechał się często, nie tak często jak ja. Kiwnęłam głową z uznaniem, po czym odstawiłam szklankę na biurko i sama na nim usiadłam. - Niedługo wracają moi rodzice… - dodał po chwili siadając na łóżku i wpatrując się w jeden punkt gdzieś w rogu pokoju. Stłumiłam w sobie ciche westchnienie i zacisnęłam wargi jakbym chciała powstrzymać wymykające się ‘nie’. Sympatia, którą poczułam do chłopaka, nie mogła równać się z żadną inną relacją. Nawet tą z Jackiem. - Pewnie się cieszysz. – powiedziałam i uśmiechnęłam się sztucznie, pokiwał potakująco głową, ale zawahał się przez chwilę. Wstał i podszedł do mnie kładąc mi dłonie na kolanach. Uśmiechnęłam się nieco skrępowana tą sytuacją. Po tym, co stało się w kuchni nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze zajdzie coś podobnego między nami. Podniósł jedną rękę na moim policzku gładząc go. Napawałam się chwilę tym przyjemnym dotykiem przymykając oczy. - Jeśli będziesz chciała, żebym przestał…Powiedz.- wyszeptał cicho i przejechał kciukiem po moich wargach. Przycisnął swoje usta do mojej skroni, potem przejechał na policzek i dotknął kącika ust. - Mam przestać ? – zapytał niepewnie. Pokiwałam przecząco głową, aż w końcu mnie pocałował. Moje usta zaczęły płonąć żywym ogniem. Dłonie Williama przeniosły się z mojej twarzy na biodra, a moje położyłam na szyi chłopaka przyciskając go mocniej do siebie. - Mam przestać ? – tym razem to ja zapytałam odsuwając się trochę i ciężko dysząc. W odpowiedzi poczułam tylko jak silne, męskie dłonie przyciskają mnie do siebie i po raz kolejny złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. Usłyszałam dzwonek do drzwi i odskoczyłam od Willa, który uśmiechnął się i przesunął się na bok żebym mogła pójść otworzyć. Poprawiłam włosy, które były w totalnym nieładzie i zeskoczyłam z biurka. Zbiegłam ze schodów potykając się i z siedem razy wypowiadając po drodze ‘cholera!’. Otworzyłam drzwi i westchnęłam. - No fajnie mnie przyjmujesz! – zaśmiał się Jack wchodząc do środka. Nie mogłam go wyprosić mimo, że chciałam wbiec z powrotem do pokoju i ponownie wpić się w wargi Williama. Przyjaciel spojrzał na mnie i wybuchł głośnym śmiechem, Will zszedł na dół i dopiero wtedy zobaczyłam, że ma rozmazaną na ustach moją czerwoną szminkę. Jack jeszcze bardziej się roześmiał. - Jack, to jest William, William to mój przyjaciel Jack. – przedstawiłam ich sobie, po czym poszliśmy do pokoju. Siedzieliśmy chwilę i rozmawialiśmy, po czym Will poszedł do pokoju. Jack przez chwilę patrzał na mnie zaciekawiony. - No co? – zapytałam kładąc się na łóżku i wpatrując w sufit. - Całowałaś się z nim ? – odpowiedział pytaniem Jack. - Nawet jeśli to…- zaśmiałam się i spojrzałam na chłopaka. Uśmiechał się i przytulił mnie lekko. - Nic, nic.
Po dwóch godzinach Jack wyszedł, a ja zeszłam na dół by zaparzyć sobie herbaty. Targały mną emocje. Pocałunki, rozmowy. Tego mi brakowało. Naprawdę. Uśmiechnęłam się przechodząc przez korytarz i widząc Williama w progu kuchni. Weszłam do niej i wstawiłam sobie wodę na herbatę. - O, dobrze, że jesteś. – w końcu się odezwał. To milczenie mnie przytłaczało. - Tak, czemu ? – zapytałam siadając na krześle i wkładając torebkę do filiżanki. - Chciałem…się pożegnać. – spojrzałam na niego zdziwiona, wiedziałam, że kiedyś będzie musiał wrócić do siebie. Jednak teraz zrobiło mi się strasznie smutno, mimo że spodziewałam się tego, że niedługo to wszystko się skończy. Jednak w mojej głowie pojawiła się jedna myśl : Czemu tak szybko ? - Ah…no cóż…szkoda, że tak szybko minął ten czas.- powiedziałam to gdyż tylko to mogło…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Emily
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…