Nieznajomy(?)
Nareszcie udał mi się horror mam nadzieje, że wam się spodoba... Na razie rozdział pierwszy, ale będzie więcej... Wszystkie moje teksty znajdziecie na http://xthost.info/samur/
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Horror bez nazwy...
ROZDZIAŁ I
Caroline jechała czarną toyotą przy akompaniamencie swojej ulubionej stacji radiowej. Z głośników sączyła się szybka muzyka, połączenie ciężkich brzmień gitary elektrycznej, miarowego rytmu perkusji i wokalisty. Jego gardłowy głos śpiewał:
Fear of the dark, fear of the dark I have a constant fear that someones always near Fear of the dark, fear of the dark I have a phobia that someone’s allways there
Za oknami przesuwał się księżyc, rzucając nikły blask na karoserie. Przed oczami migały jej domy mieszkalne, a najczęściej małe ich zbiorowiska tworzące przydrożne miasteczka. Tylko w niektórych z nich światło nadal się paliło, co świadczyło o tym, że raczej mało jest nocnych marków w stanie Missouri.
Jechała właśnie do St. Louis. Powodem tak późnego wyjazdu była jej wrodzona pedantyczność. Lubiła, a wręcz musiała wszystko sama urządzić, przygotować, dlatego też jak zawsze chciała być wcześnie.
Wszystko miało dla niej swoje miejsce, a ponieważ była dyrektorką renomowanej firmy szkoleniowej jeszcze bardziej poczuwała się do swoich obowiązków. Nie zauważyła nawet chwili, kiedy jej życie opierało się wyłącznie na pracy. Dzięki niej nie odczuwała samotności, bo po prostu nie miała na to czasu. Samemu sobie za każdym takim kolejnym wyjazdem przypisywała nienawiść do korków samochodowych. Myślała wtedy:
Jeśli wyjadę odpowiednio wcześniej ominę korki. Nie będzie mnie bolała głowa, ani nie stracę tyle cennego czasu.
Tak było za każdym razem i nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby wyjechać chociaż godzinę, czy dwie później niż zamierzała. Teraz siedziała na fotelu kierowcy skupiając całą swoją uwagę na drodze. Było pusto i tylko raz na kilkadziesiąt minut wyprzedzał ją jakiś samochód. Jechała osiemdziesiąt kilometrów na godzinę, chociaż ograniczenie było do stu dwudziestu i panował praktycznie zerowy ruch na drodze. Nie spieszyło jej się, ponieważ wyjechała piętnaście minut wcześniej, niż zamierzała i tak było zawsze. Była to część jej niezwykle dokładnego planu dnia. Po kolejnym kwadransie, kiedy w radiu rozmawiali z jakimś słuchaczem (a jednak nie wszyscy śpią - pomyślała) nie widziała już nic prócz drogi. Zabudowania ustąpiły miejsca równinie, która gdzieś z przodu kończyła się lasem. Jak sądziła do ST. Louis pozostało jej pół godziny drogi, może trochę więcej. Parę minut później po obu stronach drogi widziała już tylko drzewa. Najpierw rosły bardzo rzadko, ale im dalej zagłębiała się w ten naturalny tunel było ich coraz więcej. Stopniowo nawet nikłe księżycowe światło znikło, nie mogąc przedrzeć się przez plątaninę gałęzi. Właśnie wtedy ujrzała światła szybko zbliżającego się pojazdu, którego kierowca najwidoczniej nic sobie nie robił ze znaku ostrzegawczego przed leśną zwierzyną. Przyszło jej na myśl, że na pewno nie jest to ekolog i mimowolnie się uśmiechnęła. Jechał naprawdę szybko, jak sądziła co najmniej sto dwadzieścia i to ją zaniepokoiło. W jej głowie zaczęły się obrazy kraks, wypadków tworząc niezwykłe surrealistyczne puzzle. Widziała bardzo dobrze co najczęściej było ich przyczyną. W końcu nie raz zajmowała się szkoleniem ubezpieczycieli, więc jej obowiązkiem było uświadamianie przyszłym agentom co i jak.
Szybkość - Brawura - Alkohol - Nierozwaga
Ten łańcuszek ją przestraszył i mimowolnie zdjęła nogę z gazu. Nic takiego się nie stało i po chwili widziała już tylko już tylko dwa jasne punkty daleko przed nią. Ale wiedziała jedno. Tak jak z jakimś numerem cyrkowym raz się uda, a raz nie. Nawet najlepsi kierowcy, którzy nie przestrzegają przepisów i jadą z nadmierną szybkością pewni swojego bezpieczeństwa igrają z losem, a ten tego nie dopuszcza. Zaczęła się jakaś audycja radiowa, której częścią jak pamiętała był black i death metal oraz jakieś nagrane już wcześniej wywiady. Teraz właśnie ibył czas wywiadu, którego nie chciała słuchać po raz setny, więc wyłączyła radio. Błoga cisza zmącona pohukiwanem sowy i krakaniem jakiś ptaków wypełniła wnętrze jej auta. Była to przyjemna odmiana dla jej uszu. Nagle jej światła wyłoniły z ciemności kształt…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil samur
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…