Wróć do katalogu

Nowa idea

Powstaje nowa sila w naszej polityce. Może warto będzie jej zaufać?

hanibal, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nad miastem zapadła noc. Księżyc skryty za chmurami nie mógł oświetlać zaułków, w których swoim ponurym trybem trwało nocne życie. Grupy żuli wysunęły się z piwnic, klatek, parków oraz śmietników w których w dzień chowali się przed pogardliwym wzrokiem normalnie pracujących mieszkańców miasta. W dzień wstydliwie ukryci, w nocy mogli rozpocząć krótkie panowanie. To był ich czas...

Zbychu zwany przez innych „Dyktą” mógł znowu zacząć dzielić i rządzić. Z dumą spoglądał na stojących przed nim kompanów od fioletowego płynu, rozkosznie ogrzewającego ich żołądki. To była jego armia. Tych kilku ponuro wyglądających osobników nie potrafiących sklecić gramatycznie zdania, ale jakże posłusznych jego woli. Czy można był się im dziwić? Przecież nim doszedł do obecnego stanu, był prezesem jednej z czołowych krajowych firm. Niestety nadto szczere podejście do ludzi oraz niespotykana wręcz uczciwość zepchnęły go na margines społeczny. Nie potrafił jak inni ani dawać łapówek, ani traktować zatrudnionych jak śmieci. Był zbyt uczciwy jak na warunki gospodarki rynkowej.

Dlatego po kilku latach znajdowania się na szczycie, został pozbawiony zaszczytów i przywilejów. Miał nawet szanse powrócić na należne mu miejsce. Nie chciał. Stwierdził, że nie będzie łamał swoich zasad, którym był wierny ani dopasowywał się do tego czego wymagał rynek oraz rządzący nimi ludzie. Postanowił pójść swoją droga i znalazł ukojenie wśród tych prostych pijaczków spod śmietnika. Stwierdził, że te zasady które kierowały ich drogami, mimo że prymitywne najbardziej odpowiadają jego oczekiwaniom. Dla nich najważniejszy był specyficznie rozumiany honor oraz lojalność wobec siebie. I to było dla niego także najważniejsze. Bardzo szybko wyrobił sobie szacunek oraz uznanie wśród tych ludzi.

Wiedzieli, że był kiedyś kimś w tamtym niezrozumiałym dla nich świecie, a teraz z wyboru postanowił zostać z nimi. Bardzo im to imponowało.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych