"Nowe życie"
Prosty konceptyzm. Historia osoby z przyszłością bez przyszłości.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Drzwi otworzyły się z lekkim skrzypieniem. Matka zobaczyła papiery gonione przez wiatr po podłodze. Otwarte okno, uschnięte kwiaty… Pierwsze, co spostrzegła to niebieskie zawiniątko leżące na biurku. Podeszła, otworzyła… Oczy napełniły się łzami - może tu znajdę odpowiedź? Pierwsza strona niczego nie zapowiadała.
Mam nadzieję, że nikt tego nie przeczyta. Kocham wszystko i wszystkich… platoniczną miłością… jestem zadowolona z życia…
04.czerwiec.2005r Dziś są moje urodziny-szesnaste. Dostałam ten zeszyt obłożony w niebieski aksamit, abym mogła tu zapisywać swoje przeżycia i jak to Zosia określiła- ważne wydarzenia. Podobno to cudo jest dziewczęce. Nie wiem. Nie umiem tego określić. Ale co ma się zmarnować. W sumie mogę go, co jakiś czas wypełniać. Chyba na początku trzeba się opisać. Dobra-zaczynam: jestem w miarę normalną dziewczyną. Długie włosy, wysoka, z wianuszkiem koleżanek i kolegów. Składam papiery do liceum. Zacznę nowe życie, wśród nowych, całkiem obcych ludzi. Mieszkam w Piasecznie. Od września będę chodzić do Warszawy. Duże zatłoczone miasto. Każdy gdzieś się śpieszy. Nikt nie widzi krzywdy ludzkiej. Pełno bezdomnych dzieci, starców. Co godzina wypadek. Śmierć. Idę tam bo muszę. Nie lubię tłoku. Moi rodzice tam pracują. Mam fajny dom- jako budynek. Starszych nigdy w nim nie ma. Żądza pieniądza. Nigdy nie będę taka jak oni. Chce mieć normalną rodzinę; mąż, dzieci. Oczywiście najpierw studia. O, ktoś dzwoni do drzwi. Kochana Zosią, która jest od zawsze w naszym domu pewnie zaraz otworzy.
11.czerwiec.2005r Co roku zapominają. Można się przyzwyczaić. Wtedy była u mnie Sylwia. Przyniosła torcik i paczuszkę. Dostałam fajne kolczyki. Takie srebrne serduszka. Pasują do moich kruczoczarnych włosów. Dziś jest dyskoteka. Nie chce mi się iść. Pełno ludzi, jakaś kiczowata muzyka. A co do muzyki… w rachubę wchodzi tylko ciężkie brzmienie. Metal, rock. W tym czuć: pasję, trud, szczęście, zmęczenie, miłość, przeżycia, strach. Ludzie się chyba mnie boją. Cały czas na czarno… ale nie to żebym należała do jakiejś sekty. Aż taka głupia to ja nie jestem. Po prostu lubię ten kolor. No i mój pokój… czerwone ściany, całe w skrawkach papierzysk, plakatów, koralików. Jedna ściana w graffiti (ładne, były chłopak się postarał) były-ale to brzmi. Jeszcze się nie mogę przyzwyczaić. Byliśmy ze sobą rok. Ale podobno nigdy nie powiedziałam mu że go kocham. Nie był pewny moich uczuć. Cały czas bał się, że mnie straci. Jedna kłótnia. Ostra wymiana zdań. Trzapnięcie drzwi. Zdrada, a zdrady nie umiałam wybaczyć. Poszedł do innej. Mówi się trudno, żyje się dalej.
18.czerwiec.2005r Ale było teraz zamieszanie w szkole! Wystawianie ocen i poprawki. Nie miałam nawet czasu żeby sobie tutaj pobazgrać. Polubiłam to. Byłam na tamtej dyskotece. Jakiś fajny chłopak zaczął rozmowę i na szczęście ,bo bym chyba umarła z nudów. Stara paczka poszła na piwko. Mnie to nie rajcuje. Po prostu niszczenie zdrowia i życia. O pierwszej w nocy byłam w domu. Marcin mnie odprowadził. Fajnie się z nim rozmawiałoJ mogłabym przyjść nawet rano, a rodzice by tego nie zauważyli. Nie wiem po co ja teraz jestem komuś w ogóle potrzebna. W niedzielę Zosia obudziła mnie dość wcześnie. Podobno w nocy czekała i się martwiła. Moja kochana Zosieńka. Nigdy już jej tego nie zrobię. Jest osobą zbyt cenną, żebym mogła ją stracić. Zaraz przyjedzie Marcin. Pojedziemy do wesołego miasteczka, a później połazimy po pobliskim parku. Ładnie jest tam o tej porze rokuJ w domu będę na 22.00 i ani minutki dłużej.
25.czerwiec.2005r Wczoraj było zakończenie roku szkolnego. Papiery złożyłam i mam nadzieję, że mnie przyjmą. Już pierwszego lipca będzie wszystko wiadomo. Jak się okazało Marcin wyjeżdża do Anglii na te dwa miesiące, do siostry, do pracy. Zostanę sama. Ale wróci, jestem tego pewna, chyba… ja też jadę na miesiąc nad nasze polskie morze, do Kołobrzegu, do Cioci. Ma małą działke, kwiaty, drzewa. Warunki trochę spartańskie, ale ja to lubię. Będę miała fajnych sąsiadów, też zawsze przyjeżdżają.
01.lipiec.2005r Byłam, weszłam do tego ogromnego budynku. Obleciał mnie lekki niepokój. Przecież byłam tam całkiem sama! Wchodząc po granitowych schodach. Słyszałam tylko bicie swojego serca i tupanie blaszek, które miałam przykręcone do glanów. Dziwne spojrzenia ludzi doprowadzały mnie do szału. Znalazłam w końcu tablicę ogłoszeń: 10 miejsce na 35 czyli nie jestem taka złaJ spostrzegłam jedną dziewczynę siedzącą pod ścianą- Anię jak się później okazało. Podeszłam, zaczęłyśmy rutynową rozmowę. Jest z Otwocka - czyli też odjezdna. Cicha, trochę przestraszona, ale miła. Będziemy razem siedzieć. FaaajnieJ Jutro wyjeżdżam, muszę się spakować. Jadę pociągiem… lubię ten stukot i obrazy przesuwające się za oknem…
03.sierpień.2005r Wróciłam wczoraj. Rodzice jak nigdy wyjechali po mnie na dworzec centralny swoim nowym autem. Prawdopodobnie ostatni raz nim jechałam. Już się przyzwyczaiłam
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil latnera89
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…