NSZ. Jak narodowcy zostali Żołnierzami Wyklętymi?
Narodowe Siły Zbrojne kryją wiele zdumiewających tajemnic. Kto słyszał o endekach ratujących Żydów? A to tylko jeden z wielu ciekawych wątków.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
“Hardy ich kark, tchórzliwy świat zamknąć chce w zwojach niepamięci. Choć tyle już minęło lat, nadal żołnierze to wyklęci.
Nie zamknie ust cmentarny dół, niepamięć ran też nie zabliźni, bo dzięki nim jeszcze się tlą resztki honoru mej Ojczyzny”
Tadeusz Sikora - “Żołnierzom NSZ” (fragment tekstu piosenki)
Zaczynając od początku
Przedwojenny obóz narodowy był zjawiskiem szerokim i wewnętrznie zróżnicowanym. Świadczy o tym mnogość i różnorodność działających wówczas ugrupowań nacjonalistycznych. Robert Larkowski, autor artykułu “Organizacje narodowe w Polsce międzywojennej”[1], podjął próbę opisania tego zagadnienia przez pryzmat dziejów i postulatów kilku najważniejszych stowarzyszeń. Według tego autora, pierwszym ugrupowaniem nacjonalistycznym, jakie pojawiło się w II Rzeczypospolitej, był Związek Ludowo-Narodowy. Organizacja, opozycyjna względem Józefa Piłsudskiego, osiągnęła duży sukces w pierwszych wyborach parlamentarnych, uzyskując 1/3 mandatów w Sejmie. ZLN był partią umiarkowaną, uznającą zasady demokracji liberalnej, ale domagającą się ograniczenia praw mniejszości narodowych i działaczy lewicowych. W 1922 r. powstała Młodzież Wszechpolska, stowarzyszenie bardziej radykalne, krytykujące “marazm i zbytnie skostnienie struktur Związku Ludowo-Narodowego”[2]. Cztery lata później narodził się Obóz Wielkiej Polski, który w szczytowym momencie swojego rozwoju liczył od 250 do 300 tysięcy członków. Ugrupowanie miało charakter katolicki, konserwatywny, wolnorynkowy i antykomunistyczny. Jego działacze nosili berety, granatowe spodnie oraz piaskowe koszule.
Dwa ONR-y
Robert Larkowski dużo uwagi poświęca Obozowi Narodowo-Radykalnemu, a właściwie dwóm ONR-om, których drogi ostatecznie rozeszły się w roku 1935. Jakie były przyczyny rozłamu? Pierwsza: nieporozumienia dotyczące tego, w jakim kierunku powinno podążać stowarzyszenie po formalnej delegalizacji i czasowym pobycie liderów w Berezie Kartuskiej. Druga: konflikty między ONR-owcami wynikające z ogromnej różnicy zdań. Umiarkowani członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego (tacy jak Henryk Rossman, Jan Mosdorf, Tadeusz Gluziński, Tadeusz Todtleben czy Edward Kemnitz - proszę zwrócić uwagę na niepolskie brzmienie niektórych nazwisk) utworzyli pozytywistyczny ONR-ABC. Ugrupowanie było nastawione na pracę organiczną i działalność propagandową. Oprócz nacjonalizmu głosiło konieczność modernizacji kraju, ale bez przesadnej urbanizacji. W kwestiach ekonomicznych opowiadało się za łagodnym interwencjonizmem państwowym. Skrajni członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego (m.in. Bolesław Piasecki, Witold Staniszkis, Stanisław Cimoszyński, bracia Reuttowie) powołali do życia ONR-Falangę[3]. Usprawiedliwiali przemoc, rewolucję, totalitaryzm i unifikację kultury. Żądali wywłaszczeń, parcelacji latyfundiów i likwidacji bezrobocia. Gospodarka miała być centralnie planowana[4].
Narodowe Siły Zbrojne
W czasie II wojny światowej działało na ziemiach polskich wiele organizacji wojskowych wywodzących się z największych przedwojennych obozów politycznych. Armia Krajowa była dzieckiem sanacji. Bataliony Chłopskie zostały założone przez ludowców, a Armia Ludowa - przez komunistów. Narodowcy również mieli swoją reprezentację wojskową. Zbyszek Koryewo, twórca tekstu “Wyklęci Żołnierze”[5], pisze, że pierwszą nacjonalistyczną formacją militarną, powołaną do obrony okupowanego kraju, był Związek Jaszczurczy. Organizacja przez pewien czas szukała porozumienia z AK. Do współpracy jednak nie doszło ze względu na zbyt dużą różnicę poglądów. Członkowie ZJ byli zdroworozsądkowcami. Nie podobały im się “silne naciski aliantów, zmierzających do jak największej aktywności bojowej podziemnych armii w Polsce, bez względu na cenę krwi oraz sens polityczny takich zmagań”[6]. Kilka lat później Związek Jaszczurczy przekształcił się w Narodowe Siły Zbrojne. Żołnierze NSZ nie zgadzali się na jakąkolwiek współpracę z ZSRR, ponieważ uważali, że jest on wrogiem Polski, groźniejszym nawet od Niemiec. Narodowym Siłom Zbrojnym udało się dokonać wielu bohaterskich czynów. Przykładowo, Brygada Świętokrzyska NSZ wyzwoliła żeński obóz koncentracyjny w czeskim Holiszowie[7].
NSZ - NOW - NZW
Ważną datą w historii Narodowych Sił Zbrojnych był rok 1944, kiedy to doszło do istotnych zmian organizacyjnych w obrębie ich struktury. Omówieniem tego tematu zajął się Rafał Drabik w publikacji “Obóz narodowy po 1944 roku”[8]. Według autora, w analizowanym okresie część NSZ połączyła się z Armią Krajową. Pozostała część, wywodząca się ze Związku Jaszczurczego, zachowała jednak niezależność. To właśnie ona, znana jako NSZ-ZJ, powołała do życia wspomnianą wcześniej Brygadę Świętokrzyską (partyzantkę o charakterze antyniemieckim, antysowieckim i antykomunistycznym). Kolejne zmiany organizacyjne w Narodowych Siłach Zbrojnych nastąpiły po upadku powstania warszawskiego. W listopadzie 1944 r. większość oddziałów nacjonalistycznych została podporządkowana nowopowstałemu Narodowemu Zjednoczeniu Wojskowemu. Formacja, o której mowa, składała się nie tylko z NSZ-owców, ale również z żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej i członków konspiracyjnych ugrupowań poakowskich (np. WiN-u). Nic więc dziwnego, że “w różnych częściach kraju funkcjonowały odmienne nazwy, stąd w jednym Okręgu będzie to NZW, w drugim NOW, a w trzecim NSZ”[9]. Partyzantka narodowa działała jeszcze kilkanaście lat po zakończeniu wojny. Ostatniego “leśnego” aresztowano w Sylwestra 1961 r[10].
Historia “Bartka”
Jednym z najsłynniejszych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych był Henryk Flame “Bartek”. Burzliwe życie tego patrioty opisał Tomasz Greniuch w artykule zatytułowanym nazwiskiem i pseudonimem bohatera[11]. Flame urodził się w roku 1918. Jako osiemnastolatek wstąpił do Podoficerskiej Szkoły Lotniczej w Grudziądzu. Po jej ukończeniu został przydzielony do 123 eskadry 2 Pułku Lotniczego w Rakowicach. Podczas kampanii wrześniowej walczył jako pilot w obronie Warszawy. Gdy Polska została zaatakowana przez Związek Sowiecki, 123 eskadra otrzymała rozkaz wycofania się w stronę Rumunii. Niestety, samolot Flamego był już wówczas uszkodzony, a Armia Czerwona odcięła żołnierzowi drogę w wyznaczonym kierunku. Flame przedostał się na terytorium Węgier. Tam trafił do obozu dla internowanych, jednak zdołał z niego uciec. Zadenuncjowany, wpadł ponownie w ręce Niemców i został umieszczony w obozie jenieckim na ziemiach austriackich. Odzyskawszy wolność, wrócił do Polski i związał się z ruchem oporu (AK). Na przełomie lat 1943/1944 został dowódcą partyzanckim. W październiku 1944 r. przyłączył swój oddział do NSZ. Po wojnie nie złożył broni, decydując się na walkę z komunistami. Zginął w 1947 r., skrytobójczo zamordowany przez milicjanta. Niepotrzebnie skorzystał z oszukańczej “amnestii”.
Historia dwóch prawników
Do znanych przedstawicieli Narodowych Sił Zbrojnych należeli także Lech Neyman i Stanisław Kasznica. Ich życiorysy przedstawił Rafał Sierchuła w tekście “Poznańscy prawnicy”[12]. Obaj żyli w tych samych latach (1908-1948) i ukończyli studia prawnicze na tym samym uniwersytecie. Wspólnie działali w różnych organizacjach, m.in. Młodzieży Wszechpolskiej. Kiedy wybuchła wojna, zostali zmobilizowani do obrony Ojczyzny. Neyman poniósł ciężkie rany. Do końca życia zmagał się z kalectwem: niedowładem stopy i niedosłuchem ucha. Kasznica miał więcej szczęścia. Zachował dobre zdrowie i doczekał się Krzyża Srebrnego Orderu Virtuti Militari 5 Klasy. Każdy z interesujących nas prawników udzielał się w Organizacji Polskiej, Związku Jaszczurczym i Służbie Cywilnej Narodu. Stanisław Kasznica współpracował ponadto z konspiracyjnym ugrupowaniem “Nie” prowadzonym przez gen. Augusta Emila Fieldorfa “Nila”[13]. Neyman i Kasznica mieli poglądy zdecydowanie antyniemieckie. Ten pierwszy krzewił nawet ideę przywrócenia Polsce Ziem Zachodnich. Obaj byli też antykomunistami. I właśnie za tę działalność zostali aresztowani przez MBP, poddani torturom, skazani na śmierć oraz straceni w więzieniu mokotowskim. Dwóch prawników pochowano w jednej jamie grobowej. Ich szczątki odnaleziono w 2012 r.
Kampania nienawiści
Powojenne losy żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych toczyły się podobnie jak losy żołnierzy Armii Krajowej. NSZ-owcy, tak jak ich rodacy z AK, doświadczali okrutnych prześladowań. Byli również fałszywie oskarżani o różne niegodziwości, w tym o kolaborację z hitlerowcami i współudział w Holocauście. Sęk w tym, że o ile AK-owcy zostali ostatecznie zrehabilitowani, o tyle Narodowe Siły Zbrojne wciąż czekają na sprawiedliwość. Problemami związanymi z wizerunkiem NSZ zajął się Marek Jan Chodakiewicz w artykule “Rocznica powstania Narodowych Sił Zbrojnych” (tekst został napisany w roku 1997. Ja jednak skorzystałam z jego przedruku opublikowanego trzynaście lat później. Fakt, że do takiego przedruku doszło, świadczy o tym, iż materiał nadal jest aktualny)[14]. Zdaniem autora, od czasów PRL nagminnie ukazują się publikacje, które sugerują, że żołnierze NSZ mordowali Żydów ocalałych z zagłady. Przed 1989 r. tego typu treści pojawiały się nie tylko w periodykach wydawanych przez władze komunistyczne, ale również w książkach i czasopismach podziemnych oraz emigracyjnych. Widać jednak pewien postęp. Część autorów oczerniających NSZ odwołała już swoje tezy. Przykład? Prof. Krystyna Kersten, która w 1993 r. zaprzeczyła swoim słowom sprzed ośmiu lat. Powołała się na brak dowodów.
Sprawiedliwi “antysemici”
Chodakiewicz potwierdza, że wśród osób, do których strzelali Żołnierze Wyklęci, trafiały się jednostki żydowskiego pochodzenia[15]. Były one jednak karane za współpracę z okupantami, a nie za narodowość (“Podziemie niepodległościowe likwidowało bowiem ludzi uznanych za bandytów, szpiegów czy ‘rewolucjonistów’ nie oglądając się na pochodzenie etniczne skazanych”[16]). Twórca tekstu wspomina o przypadkach pomagania Żydom przez Narodowe Siły Zbrojne. Weźmy na przykład Feliksa Pisarewskiego-Parry, który “został odbity przez NSZ z transportu na Pawiak. Później służył jako oficer w jednej z komend NSZ”[17]. Innym przykładem może być Eljahu (Aleksander) Szandcer. Był to “uciekinier z getta, którego przygarnęli partyzanci NSZ”[18]. Chodakiewicz wymienia nazwiska powstańców warszawskich, którzy mieli żydowskie korzenie, a jednak walczyli w szeregach interesującej nas formacji (Żmidygier-Konopka, Natanson). Przypomina też, że prof. Wiesław Chrzanowski powiedział w jednym z wywiadów, iż znał NSZ-owca, który dał schronienie żydowskiej rodzinie. Sami Żydzi potrafili docenić heroizm członków NSZ. Julian Tuwim napisał kiedyś poruszający list do Józefa (Jacka) Różańskiego. “Poeta prosił o darowanie życia jednemu z żołnierzy NSZ, który bezinteresownie pomagał w czasie wojny jego matce“[19].
Cena odwagi
Marek Jan Chodakiewicz poświęca dużo uwagi martyrologii polskich narodowców. I to martyrologii, którą komuniści za wszelką cenę próbowali zatuszować. Cenzura PRL nie zdołała jednak wymazać prawdy z ludzkiej pamięci. Według Chodakiewicza, wielu autorom udało się opisać bohaterstwo i męczeństwo nacjonalistów, ale “bez wspominania [ich - przyp. NJN] przynależności organizacyjnej”[20]. W 1964 r. ukazał się “Pamiętnik lekarzy”, w którym dr Władysław Fejkiel przywołał historię dra Jana Mosdorfa, więźnia KL Auschwitz, straconego przez SS-manów za pomaganie Żydom i udział w lagrowej konspiracji. Publikacja nie zawierała wzmianki o fakcie, że był to ten sam Jan Mosdorf, który przed wojną współdecydował o losach ONR-ABC. Innym ONR-owcem, którego historię opisano, ale bez napomknięcia o nacjonalistycznej przeszłości, był mec. Tadeusz Fabiani. Leon Wanat, twórca książki “Za murami Pawiaka”, napisał o nim tylko tyle, że był działaczem młodzieżowym rozstrzelanym w Palmirach w czerwcu 1940 r. Chodakiewicz informuje, że “narodowcy ponieśli z rąk niemieckiego okupanta procentowo największe straty ze wszystkich polskich stronnictw”[21]. Należy tutaj dodać, że liczebność Narodowych Sił Zbrojnych była 15-krotnie większa niż liczebność Armii Ludowej. Ofiara krwi robi więc wrażenie.
Endecja a Żydzi
O Narodowych Siłach Zbrojnych napisano wiele krytycznych słów. Pewnie dlatego, że formacja ta wywodziła się z przedwojennego obozu narodowego. Faktem jest, że ówcześni narodowcy nie pałali do Żydów miłością. Publicyści endeccy często ukazywali tę mniejszość jako zagrożenie. Ale czy faktycznie chodziło im o Żydów jako Żydów? Czy kierowali się wrogością do konkretnego narodu, czy raczej przeświadczeniem, że w Polsce to Polacy powinni mieć monopol na władzę polityczną i ekonomiczną? Czy endecy zachowywaliby się inaczej, gdyby wpływową mniejszością w Polsce byli Arabowie, Latynosi lub Wietnamczycy? Zapewne nie. Pisaliby wówczas nieprzychylne artykuły o Arabach, Latynosach bądź Wietnamczykach. Żydami mogliby się nawet nie interesować, wszak nie byli programowymi antysemitami. Możliwe, że w przypadku niektórych endeków nacjonalistyczne poglądy szły w parze z autentyczną niechęcią do narodu żydowskiego. Ale czy to, że się kogoś nie lubi, automatycznie oznacza, iż życzy mu się śmierci? Oczywiście, że nie. Potwierdzają to historie narodowców, którzy uchodzili za antysemitów, a jednak pomagali Żydom, gdy znaleźli się oni w śmiertelnym niebezpieczeństwie (rozprawiałam o tym w poprzednich akapitach). Są takie sytuacje, kiedy naprawdę nie ma czasu na uprzedzenia[22].
Antysemityzm w II RP
Nie próbuję nikogo przekonać, że w II Rzeczypospolitej relacje polsko-żydowskie zawsze układały się wzorowo. Nie zaprzeczam, że istniały wówczas pewne formy dyskryminacji mniejszości żydowskiej (getta ławkowe, numerus clausus, numerus nullus). Nie spieram się z faktem, że w okresie międzywojennym zdarzały się różnorakie wystąpienia antyżydowskie. Jestem również skłonna uwierzyć w tezę, że prości ludzie dokuczali czasem Żydom jako odmieńcom (społeczności ludzkie, zwłaszcza tradycyjne i homogeniczne, bywają nietolerancyjne wobec osób, które w jakiś sposób się wyróżniają. Ofiarami szykan wcale nie muszą być przedstawiciele mniejszości narodowych lub religijnych). Nigdy jednak nie uwierzę w to, że przedwojenna Polska była krajem, w którym Żydów represjonowano, pozbawiano elementarnych praw, spychano na margines, traktowano w poniżający sposób i wykluczano z ludzkiej wspólnoty. Jeśli ktoś tak twierdzi, to jest perfidnym oszczercą albo ignorantem, któremu II Rzeczpospolita pomyliła się z III Rzeszą. Gdyby Polacy powszechnie nienawidzili Żydów, Skamandryci nigdy nie zrobiliby kariery. Tymczasem stali się oni szalenie popularną grupą poetycką. Wielu Żydów było lekarzami i prawnikami. A Polacy korzystali z ich usług i żadnego Holocaustu nie planowali. Powinno to być dla wszystkich jasne.
Krecia robota
Jak już wspomniałam, żołnierze NSZ i AK stali się po wojnie ofiarami haniebnej kampanii zniesławień. W filmie “Generał Nil” Ryszarda Bugajskiego[23] znajdziemy scenę, w której ubecy torturują pewnego człowieka, żeby zmusić go do opowiadania kłamstw podczas rozprawy sądowej przeciwko Augustowi Emilowi Fieldorfowi. Niestety, widmo tamtej epoki wydaje się ciągle powracać. Polscy bohaterowie narodowi nadal bywają oczerniani. Sęk w tym, że teraz oszczerstwa obiegają świat, choćby za sprawą niemieckiego serialu “Nasze matki, nasi ojcowie”. Na Zachodzie często używa się krzywdzących określeń typu “polskie obozy zagłady” czy “nazistowska Polska”. Aby poznać skalę tego problemu, wystarczy zajrzeć do polskojęzycznej Wikipedii[24]. Krecią robotę wykonują również niektórzy polscy artyści i intelektualiści (np. twórcy filmów “Ida”, “Pokłosie” i “W ciemności“. A także dr Alina Cała, która kilka lat temu stwierdziła, że “Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów“[25]). Wrabianie Polaków w Holocaust zaczęło się w okresie stalinizmu. Zmarły niedawno Władysław Bartoszewski uważał, że pogrom kielecki z 1946 r. był zbrodnią UB popełnioną na potrzeby zachodniej opinii publicznej[26]. Chodziło w nim o przekonanie cudzoziemców, że Polacy to dzicz niezasługująca na wolność.
Czas na egzorcyzmy!
Co tu dużo mówić. Musimy - bardziej niż kiedykolwiek wcześniej - bronić honoru tych, którzy walczyli, cierpieli i umierali za naszą Ojczyznę. Jesteśmy im to winni. Musimy też zabiegać o własne dobre imię, bo przecież większość z nas nie identyfikuje się z poglądami i barbarzyństwami Adolfa Hitlera. A właśnie taką łatkę próbują nam przypiąć niektóre osoby publiczne. Duchy ubeków wychodzą dzisiaj z grobów i uprawiają szatańskie harce. Poczytajmy, co o AK-owcach wypisują zagraniczni autorzy, a poczujemy obecność Józefa “Akowera“ Czaplickiego[27]. Obejrzyjmy fragment oscarowej “Idy”, a zobaczymy twarz Heleny Wolińskiej[28]. Możemy jednak te demony wypędzić. Wystarczy, że opowiemy światu, jak naprawdę wyglądała nasza przeszłość. A kysz, mary nieczyste! A kysz! Tu jest Polska, a nie Matrix - pora zniszczyć symulakry!
Natalia Julia Nowak, 12.04. - 06.05. 2015 r.
PS 1. Wracając jeszcze do Narodowych Sił Zbrojnych… O formacji wojskowej, będącej tematem niniejszego artykułu, pisze się, że traktowała Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jako głównego wroga Polski. Niewykluczone, że tak było w istocie. Przyjrzyjmy się jednak deklaracji ideowej NSZ z lutego 1943 r. Można ją znaleźć na oficjalnej stronie Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ.com.pl). Oto dwa zdania z tego dokumentu: “NSZ - zbrojne ramię Narodu Polskiego, realizując wolę jego olbrzymiej większości, stawiają za swój pierwszy cel, zdobycie granic zachodnich na Odrze i Nissie Łużyckiej, jako naszych granic historycznych, jedynie i trwale zabezpieczających byt i rozwój Polski. Do tego celu NSZ dążyć będą bezpośrednio i natychmiast po złamaniu się Niemiec i po wypędzeniu okupantów z Kraju”. Zacytowane słowa sugerują, że Narodowe Siły Zbrojne były przede wszystkim organizacją antyniemiecką. W deklaracji nie ma wzmianek o walce ze Związkiem Sowieckim. Są jednak napomknięcia o zwalczaniu komunizmu, anarchii i terroru politycznego.
PS 2. Wszystkim, którzy lubią tzw. piosenki zaangażowane, polecam dwie płyty poświęcone Narodowym Siłom Zbrojnym. Pierwsza z nich to krążek “Biało-czerwona krew. W hołdzie Narodowym Siłom Zbrojnym” grupy Leszek Bubel Band (2008). Druga to składanka “Twardzi jak stal. Muzyczny hołd dla Narodowych Sił Zbrojnych” (2009). Odnośniki do innych utworów dotyczących NSZ można znaleźć w elektronicznej publikacji “Piosenki o Narodowych Siłach Zbrojnych”. Zamieścił ją Darek Matecki w serwisie Prawicowy Internet (PrawicowyInternet.pl). Jeśli chodzi o płyty “Biało-czerwona krew” i “Twardzi jak stal”, słuchałam ich jeszcze w liceum (obecnie jestem na piątym roku studiów. “Piątym” - tzn. drugim drugiego stopnia). Było to bardzo hipsterskie z mojej strony. Interesowałam się Żołnierzami Wyklętymi zanim stało się to modne!
PS 3. Miłośników krótkich form audiowizualnych namawiam do obejrzenia filmiku “NSZ 1942-2012”…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Natalia Julia Nowak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…