Nudni
Fragment opowiadania Nudni. Ona i on - niekoniecznie nudni.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nudni
- Mówiłem, że to nie jest kobieta dla ciebie – powiedział mój młodszy brat. W jego oczach zobaczyłem szczerą troskę. Wkurzyłem się. Mówił. Mówił. Tak, mówił. No i co z tego?
- To nie jest kobieta dla ciebie – powiedział Farciarz, mój młodszy brat. Zdziwiłem się. Wydawało mi się, że ją polubił. A potem zirytowałem. Co może wiedzieć na ten temat niespełna trzydziestoletni gówniarz? - Wcześniej twierdziłeś, że Maria bardzo do mnie pasuje – rzuciłem cierpko. – I? Pamiętasz jak to się skończyło? - Maria nie potrafiłaby złamać ci serca – odparł. - Żadna kobieta nie jest w stanie „złamać mi serca” – prychnąłem. Nigdy więcej, dodałem w myślach. Farciarz wzruszył ramionami. Niezbyt interesowały go kłótnie, a zwłaszcza te ze mną. Nie dlatego, że byliśmy braćmi. Miał u mnie dług wdzięczności. Pięć lat łożyłem na jego studia, dodatkowe lekcje, płaciłem za bilety, dokładałem do mieszkania. Gdyby nie ja nie byłby dziś tym, kim jest. Byłby nieszczęśliwy i przegrany. Prawdopodobnie martwił się o mnie, ale cóż mógł zrobić? Nie cierpię kiedy ktokolwiek wtrąca się w moje życie prywatne. Ani obcy, ani rodzina. Skoro do tej pory sam nie wiedziałem, co jest dla mnie najlepsze, skąd – u licha – mogą to wiedzieć inni? Przecież nie siedzą w mojej skórze, nie podglądają w sypialni, restauracji, na spacerze. Nie mają o niczym pojęcia. Nie widzieli jej oczu, wpatrzonych we mnie. Lśniących jak dwa lustra, z których bez większego trudu mogłem wyczytać dwie rzeczy. Miłość. I podziw.
Tak, kochała mnie. Jestem pewien. Wtedy jeszcze mnie kochała.
Pobraliśmy się po zaledwie półrocznym okresie narzeczeństwa. Dokładnie rok wcześniej pierwszy raz podaliśmy sobie dłonie. Chciałem tego ślubu. Chyba bardziej, niż ona. Oczywiście ona też go chciała, ale równie dobrze obyłaby się bez tej sztywnej ceremonii. Przynajmniej jeszcze jakiś czas. Ale, sam nie wiem, chyba chciałem coś udowodnić. Sobie, swojej matce… że ja też potrafię ułożyć sobie życie. Normalnie. Bez afer, awantur, przekrętów. Wydawało mi się, że spotkałem właściwą kobietę.
Chciała pracować. Zgodziłem się, chociaż wolałbym, żeby siedziała w domu, jeździła na zakupy, do fryzjera, a wieczorami zajmowała się tylko mną. Ale żyjemy w XXI wieku. Mamy równouprawnienie.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GosiaKarwowska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…