Wróć do katalogu

O banalnych westchnieniach

Krótki esej o recepcji pewnego znanego wiersza zapomnianego futurysty.

borsukoff, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W czasach, które śmiało można nazwać niepoetyckimi (jakakolwiek wieloznaczność tego terminu jest wskazana), w czasach pełnych reklamowych wierszowanek (bo przecież czipsy czy margaryna potrzebują rymu, by zaistnieć w telewizorze lub na posterze) zdarza się, że jakieś banalne zdarzenie może przypomnieć, że gdzieś tam bywały średniówki, neologizmy i zamierzone wieloznaczności. Dla jednych było to w którymś z podręczników do języka polskiego: Kochanowski, Rej, Słowacki, Mickiewicz, Szymborska… I wielu innych — mniej lub bardziej istotnych, zgodnych z duchem kolejnych reformatorów systemu edukacji.

Mają pewnie rację ci, którzy twórczość (bez względu na jej formę czy wartość) łączą z młodością czy nawet dzieciństwem. Dla wielu dzisiejszych są to wyłącznie fanaberie, a jako takie nie wnoszą nic istotnego do ich, być może nawet ocierającej się o szczęście, egzystencji. Może więc wypada, chociaż czasem, bywać konformistą. Może należy cenić tylko te wiersze, które napisali ludzie młodzi. Może trzeba odrzucić, jako niemające prawa bytu, późniejsze tomiki Miłosza. Może też odbiorca sztuki powinien być w określonym, czyli młodzieńczym, co najwyżej, wieku… Jeśli tak, to wyłączmy radioodbiorniki, z czasu antenowego rozmaitych telewizji wyrzućmy wszystko poza programami informacyjnymi, do kin wpuszczajmy tylko tych, którzy nie mogą oglądać wszystkich filmów, pozamykajmy muzea, z wyjątkiem tych martyrologicznych — tak bardzo kochamy się umartwiać i rozpamiętywać klęski cudze i własne.

Owym banalnym zdarzeniem, które przypomniało mi, że to właśnie dorosłość może popełniać błędy większe od tych młodzieńczych, jest historia setek tysięcy Polaków — chciwców i idiotów liczących raz to na szybki i łatwy zarobek, a innym razem na pomoc państwa, czyli innych (tych rozsądniejszych podatników). To dzięki takim chciwcom szemrane przedsięwzięcia (jak medialny od kilku czy kilkunastu dni Amber Gold) mają rację bytu. Czasowego. Ale znajdą się i następcy — i tych naiwnych, i tych przedsiębiorczych.

Czy dałoby się uniknąć podobnych zdarzeń, podobnych wypadków? Może należałoby wszystkich pełnoletnich i poczytalnych skierować na szkolenia ekonomiczno-gospodarcze — koszty z pewnością by się zwróciły. A może należałoby pójść jeszcze dalej, oduczyć wtórnego analfabetyzmu i wzorem Gombrowicza wsadzić takich dorosłych w szkolne ławy, by po raz kolejny nauczyli się tabliczki mnożenia i zapamiętali kilka wierszy… Utopia bywa taka zachęcająca…

A co, jeśli jest inne rozwiązanie. Może zwyczajny powrót do okresu adolescencji, choć na chwilę, mógłby pomóc. Ale wtedy należałoby odrzucić sztukę jako domenę dla niedojrzałych (czytaj niedostosowanych).…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych