O konserwatorach zabytków
opiska
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To jakaś igraszka losu, kpina z przepisów prawa, że w czasach kiedy budowano zabytki nie było przy tym ani jednego konserwatora. W efekcie zabytki są zbudowane bezładnie, każdy budował zabytki gdzie chciał i to w sposób zupełnie dowolny.
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że właściciele zabytków na dodatek bez szacunku dla zabytków te zabytki budowali. Co było pod spodem – używali jak im było wygodnie i po drodze. Gotyckie fundamenty z czasów pradziadka? — no to już je wyciągać i przerabiać. Portal renesansowy? Zabudować barokowym. Okno zamurować, dach przebudować, wieżę zburzyć i postawić na nowo pięć metrów dalej — oni to wszystko robili bez stosownych zezwoleń!
Nie może mi wyjść z głowy felieton wielce szacownego krakowskiego profesora architektury Aleksandra # Zina, który opisywał na łamach „Forum Akademickiego” jak to w latach 40-tych ubiegłego stulecia, jako młody wówczas asystent jeszcze szacowniejszego profesora historii sztuki Kazimierza # Estrichera wykonywał projekt odtworzenia daszku nad studnią na dziedzińcu Colegium Maius – najstarszej, średniowiecznej jeszcze, części Uniwersytetu Jagielońskiego.
Otóż profesor Estraicher usiadł sobie na schodach, zapalił papieroska i kierował pracą asystenta rysującego rzut daszku. „Bardziej zamaszyście! Więcej zawijasów!” — poprawiał profesor asystenta. „ Z gestem chłopie!” — mówił i przyjemnie się zaciągał. Sądzę, że tak właśnie zawsze budowano zabytki. Zabytkodawca miał określone potrzeby i mgliste wyobrażenie jak ma wyglądać projektowany zabytek. Głównie przyglądał się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Tycek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…