Wróć do katalogu

o tym jak dostałam iście szatański wykład

sama nie wiem co to jest VV tak kiedyś przyszło mi do głowy

Korena, opublikowano , 8 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

o tym jak dostałam iście szatański wykład od starszej kobiety z zakupami - historia (nie)prawdziwa

Siedzę. Za oknem deszcz. Krople lekko muskają szyby okna pociągu. Wokół ludzie prezentujący swe grobowe miny, obojętne lub - jak to zwykle w czasie deszczu bywa - smutne. Okna są pozamykane. Gdzieś, na końcu wagonu jeszcze przed chwilą była otwarta ostatnia w promieniu wielu metrów szyba. Zamknął ją około 40-stoletni mężczyzna, wcześniej uprzedziwszy o tym staruszkę siedzącą obok. Ścisk, który panuje w pociągu jest jednym z powodów dla których nienawidzę zarówno powrotów do domu, jak i drogi do szkoły. Drugim powodem jest .... zapach. Nie chcę być niesmaczna, ale zarówno w tym, jak i w innych, pociągach także - po prostu śmierdzi! Naprawdę MOGLIBY myć czasem te maszyny. Czy to takie trudne? Widocznie tak. Siedzę i nie mogę uwolnić się od jednej myśli, która nie daje mi spokoju. A mianowicie o tym, że jutro z samego rana czeka mnie sprawdzian z historii. Pięknie. I znowu nachodzi mnie to przygnębiające uczucie, że nie umiem NIC. Ponadto znowu nie odczuwam ani chęci, ani potrzeby uczenia się, czy choćby nawet przeczytania tematu, który mnie obowiązuje na jutrzejszy test. Jestem beznadziejna... Wiem. Wydaje mi się, że spędziłam w tym brudnym i śmierdzącym miejscu, zarówno odpadami chemicznymi z Czarnobyla (które się tu najpewniej znajdują, bo tak właśnie pachnie), jak i najzwyklejszym w świecie ludzkim potem, dużo czasu. A tym czasem co? Maszyna zajechała na Zachodni. Przejechałam zaledwie dwa przystanki, a to nie jest nawet połowa. Czemu czas tak niesprawiedliwie dłuży się kiedy tego nie chcemy i mija tak szybko gdy jesteśmy szczęśliwi. Może na tym to właśnie polega. Gdyby szczęśliwe chwilę się dłużyły, to nikt by na nie nie czekał... Ale to i tak nie zmienia faktu że jeszcze około 20 minut dzieli mnie od Piastowa. Potem kolejny kwadrans dzieli mnie od domu. Dzień sunie powoli i nieciekawie. Jak zwykle. Już chyba przyzwyczaiłam się nieco do tej wszechogarniającej monotonii. W sumie nie ma w niej nic złego. No.... może poza jednym... Monotonia przynosi nudę, a nuda niespełnienie... Wysiadło wielu ludzi. Mimo to pociąg jeszcze bardziej się zapełnił. Wydaje się, że ludzie zbliżyli się do siebie. Dlaczego ja nie widzę w tym nic innego jak tylko zwykłą pozę? Dlaczego wydaje mi się, że wszyscy jeszcze bardziej się oddalili. To smutne... - Przepraszam! Przepraszam! - dało się słyszeć w całym wagonie wysoki głos kobiecy, który jak na moje ucho nieco drażnił uszy. Jakaś kobieta próbuje dostać się do wagonu. Proszę się przesunąć! "Ciekawe gdzie?" - pomyślałam mimowolnie. - Przepraszam! Z tyłu NAPEWNO jest jeszcze miejsce! - Nie ma miejsca! - próbowali wytłumaczyć jej jedni, a inni wymazując z twarzy wszelkie uczucia, przybierali minę obojętną, zastanawiając się zapewne nad tym ile prymitywności wciąż kryje się w ludziach XXI wieku. W końcu kobiecina z torbami, po brzegi wyładowanymi zakupami, stanęła w miejscu - los sprawił, że akurat przy moim siedzeniu. Była siwa, ale zmarszczek praktycznie żadnych. Stała wyprostowana, dumna i niejako penetrowała mnie wzrokiem. Tak mi się przynajmniej wydawało, jak się później okazało słusznie. Czułam się nieswojo. Stała tak, jakby coś w myślach dedukowała, aby zaraz potem, bez większego dyskomfortu wystrzelić: - Dziecko! Ile ty masz lat? -ponieważ nie miałam ani przez chwilę wątpliwości, że pytanie to było skierowane do mnie.... osłupiałam. Nie dość, że zostałam nazwana dzieckiem, to uważam, że samo pytanie było jak najbardziej nie na miejscu. Nie czułam chęci, aby odpowiedzieć, więc na znak protestu odwróciłam głowę i udawałam, że nie dotarły do mnie jej słowa. - Czy ty mnie słyszysz dziewczynko? - spytała po upływie paru sekund, czyli po czasie, po jakim zapewne uznała, że skoro nie otrzymała odpowiedzi na zadane pytanie to już jej zapewne nie otrzyma. Cóż...Miała rację. Ja nadal milczałam odwrócona w stronę okna. - Ej! - prawie krzyknęła po raz trzeci i złapała mnie za

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych