o wartości filozofowania
tekst o filozofii.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Oczywista wydaje się myśl, że każdy człowiek na pewnym etapie swojego życia zastanawia się nad problemami, które w największym uproszczeniu określić można mianem filozoficznych. Najczęściej w młodym wieku ogarniają nas wątpliwości, związane z poszukiwaniem swojego miejsca na świecie, odkrywaniem drugiego człowieka, rozpoznawaniem własnej tożsamości. Postawiłem sobie pytanie – wiele pytań właściwie. Czy każdy człowiek przeżywa taki czas ‘filozofowania’? W jaki sposób filozofujemy na co dzień? Czy filozofowanie jest łatwe czy trudne? I najważniejsze z moich pytań: czy filozofowanie stanowi wartość dla człowieka, a jeśli tak, na czym ona polega.
Współczesny człowiek narażony jest każdego dnia na konfrontowanie swoich naturalnych i prawdziwych potrzeb z tym, do czego próbuje przekonać go otoczenie. Na każdym kroku widzi kolorowe obrazki, uśmiechniętych panów i na wpół nagie panie, przekonujących, że oto potrzebne jest mu... I często człowiek ulega tym głosom, próbującym przekonać go do zastąpienia tego, co naprawdę w życiu ważne, tym co ładnie opakowane, lśniące i często dodatkowo kosztowne. Wierzymy dziś, bo słyszymy to od wczesnej młodości, że najważniejsze jest zrobienie kariery, zbudowanie domu z basenem etc. Czy jednak to jest właśnie to, czego tak naprawdę potrzebuje człowiek? A co ważniejsze w niniejszej pracy: czy zadajemy sobie trud odkrywania własnych potrzeb i realizowania ich?
Często, stając w obliczu konieczności podjęcia różnych decyzji, wybieramy to co najłatwiejsze, czyli podporządkowanie się obowiązującym modom i trendom, zamiast poszukiwania własnej drogi. Nie próbujemy zadać sobie pytania – czego potrzebuję? Czy na pewno pracy na najwyższym piętrze wieżowca i drogiego komputera? Może jednak boję się wysokości a komputer przyda mi się wyłącznie do układania pasjansa? Może... Często dzieje się tak, że nie jesteśmy świadomi, czego tak naprawdę potrzebujemy, co uczyni nas szczęśliwymi. Nie potrafimy ustalić właściwej hierarchii i wybrać tego co istotnie jest ważne. Doskonałym przykładem może być osoba która w maju 2002r. najlepiej na Dolnym Śląsku napisała maturę z biologii. Bez problemów dostała się na medycynę, wydział lekarski, i radziła sobie świetnie. Jednak po semestrze postanowiła zrezygnować z tego kierunku i przenieść się na pielęgniarstwo. I rzeczywiście, porzuciła studia po skończeniu których pracowałaby w poważanym społecznie, dobrze płatnym i umożliwiającym karierę zawodzie. Wiele osób słysząc o tym pukało się wymownie w czoło... Podziwiam tę osobę; jest dla mnie prawdziwym wzorem umiejętności uświadamiania sobie własnych potrzeb. Uświadamiania i – co wymagało ogromnej odwagi – realizowania tychże potrzeb. Filozofowanie rozumiane jako poszukiwanie odpowiedzi na nurtujące nas pytania, próbowanie odnalezienia w życiu jakichś stałych, pewnych wartości ma zatem głęboki sens. Bowiem uświadomienie sobie własnych potrzeb to pierwszy i często najtrudniejszy krok do życia w zgodzie z samym sobą.
Kolejny problem stanowi moim zdaniem moralność, sumienie, pojęcie dobra i zła. Rozważanie tych problemów można na pewno określić mianem filozofowania. I tutaj również dostrzegam wyraźny trend poszukiwania łatwych rozwiązań. Współczesny człowiek często ma trudności z właściwą oceną moralną swojego postępowania. Wydaje się, że z pomocą powinny przychodzić religie bądź systemy filozoficzne. Czy tak jednak dzieje się rzeczywiście? Otóż obawiam się, że nie zawsze. Jeśli religia, którą wyznaje człowiek, nie jest do końca świadomym wyborem, lecz raczej wiąże się z kulturą w której się urodził i wychował, wówczas zdarza się, że jej nakazy i moralne rozstrzygnięcia nie są akceptowane przez wyznawców, którzy twierdzą, że religia nie powinna mieszać się do ich życia. Przykład stanowić może spora grupa polskich chrześcijan, którzy w wielu sytuacjach zapominają o moralnych nakazach idących za przyjętą przez nich religią. Nie zgadzamy się z zasadami moralnymi które oferuje nam przyjęty przez nas samych system wierzeń czy system filozoficzny. Czy nie jest to sytuacja paradoksalna? Problem stanowi również fakt, że ludzie często wybierają religię między innymi po to, by ułatwić sobie życie, uwolnić się od konieczności poszukiwania własnych rozstrzygnięć w trudnych sytuacjach, w których możemy otrzymać gotowe rozwiązania. Ludzie, którym zaoferowano wzorce moralne, zapominają o konieczności dalszego rozwoju w ramach systemu który przyjęli. Przyjmują podawane zasady i nie próbując samemu dbać o własną moralność, przestają się rozwijać. Filozofowanie umiera, ponieważ przedstawiona sytuacja nie wymaga twórczego wysiłku, tylko wypełniania określonych założeń.
Rozmowy które przeprowadziłem z różnymi ludźmi wskazują, że niektórzy „lubią sobie czasem tak posiedzieć i pomyśleć”. Niestety rozmawiałem również z osobami, dla których poszukiwanie i rozmyślanie nie stanowi większej wartości. Wszyscy moi rozmówcy zgodzili się jednak ze zdaniem, że warto mieć tzw. „kręgosłup moralny”. Posiadanie jasno określonych zasad którymi można kierować się w życiu oraz uzasadniać podejmowane decyzje jest cenną wartością – mówili nawet Ci, którzy negowali wartości filozofowania. Rozmowy te nasunęły mi kolejne pytania. Czy można ukształtować światopogląd i moralność bez uciążliwego dla niektórych rozmyślania? Czy filozofowanie jest domeną wybrańców, czy też jest dostępne dla każdego?
Wszyscy oczywiście filozofujemy w sposób nieświadomy. Każdy człowiek myśli i stawia pytania. Ktoś powiedział, że filozofowanie to zajęcie dobre dla starszych panów, jednak, jak mądrze napisał prof. Jerzy Perzanowski: „Poszukiwanie nie jest chorobą umysłu, lecz jego stanem naturalnym”. Wciąż stawiamy sobie pytania i próbujemy na nie odpowiedzieć. Codziennie, nie zdając sobie z tego sprawy, decydujemy, czy pewne postawy lub zachowania są właściwe czy niewłaściwe, dobre czy złe. Do filozofowania zmusza nas często głos sumienia, który w trudnych sytuacjach staje się źródłem wątpliwości. To właśnie wówczas potrafimy odłożyć na bok nasze codzienne zajęcia i poświęcić czas na zastanawianie się. Próbujemy odnaleźć się w zaistniałej sytuacji, szukamy schematu postępowania który będzie nam najbliższy a w ten sposób lepiej poznajemy samych siebie. Oto kolejny dowód na to, że filozofowanie, nawet to nie do końca intencjonalne może być ważne i potrzebne.
Chciałbym teraz rozważyć filozofowanie celowe, przeanalizować jego wartość. „Filozofowanie znakomicie doskonali myślenie, wymaga bowiem rozumowania, przedstawiania argumentów, uogólniania, egzemplifikowania, badania analogii, falsyfikowania cudzych i własnych teorii” – mówi dr Robert Piłat, filozof. Zatem sam proces filozofowania, zupełnie niezależnie od jego powodzenia lub niepowodzenia, stanowi wartość. Nasuwa się porównanie do gry w szachy – intelektualny rozwój związany z wysiłkiem umysłu. Niezależnie od tego, czy wygraliśmy, czy też ponieśliśmy porażkę, jeżeli partia szachów nauczyła nas czegoś, warto było zagrać. Jak pisałem już…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sinuhe
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…