O zimie i sygnałach dźwiękowych.
Opis krótkiej wyprawy do miasta.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
O zimie i sygnałach dźwiękowych. Nadeszła zima. Żadna inna pora roku tak skutecznie nie weryfikuje umiejętności kierujących pojazdami. Ci niepewni siebie przesiadają się do autobusów, zamykając swoje dwuśladowce w czeluściach garażu; pozostali dzielnie stawiają czoła warunkom atmosferycznym. I innym kierowcom. Jeżdżę od lat, niezależnie od warunków. I jeszcze do niedawna łudziłam się, że nic, ani nikt nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. W ostatni poniedziałek musiałam opuścić bezpieczny teren własnego podjazdu i udać się na służbowe spotkanie w centrum miasta. Odśnieżyłam wóz i rozgrzałam silnik. Zbliżała się godzina piętnasta, gdy stanęłam u wylotu osiedlowej uliczki z zamiarem włączenia się do ruchu. Moim oczom ukazały się dwa sznury samochodów, ciągnących w obu kierunkach w morderczym tempie trzydziestu kilometrów na godzinę. Odległości między nimi były zbyt małe, abym mogła się zmieścić. Pełna optymizmu, czekałam na przebłysk zrozumienia w oczach braci kierującej i miły gest w postaci mignięcia światłami i wpuszczenia mnie na drogę. Po kwadransie bezowocnego oczekiwania, zaczęłam tracić wiarę w ludzką życzliwość. Po kolejnych dziesięciu minutach dostrzegłam większą lukę między samochodami. Pełna determinacji ruszyłam z miejsca, skręcając w lewo. Walcząc z błotem pośniegowym i tylnymi kołami, szykującymi się do wpadnięcia w poślizg, usłyszałam nagle wściekłe trąbienie. Prostując kierownicę, przyjrzałam się uważnie mężczyźnie kierującemu nadjeżdżającym pojazdem. Wykrzywiona twarz i usta poruszające się gwałtownie nie pozostawiały wątpliwości co do treści, jakie rozbrzmiewały we wnętrzu kabiny. W wytrzeszczonych oczach dostrzegłam nie tylko złość, ale i autentyczny strach. Jakby był zdumiony faktem, że nie doszło do straszliwego wypadku. Poczułam się urażona. - Cham. – Mruknęłam pod nosem.- Przecież miejsca było dosyć. Nadal pełna optymizmu, jechałam w ciągu samochodów osobowych. Żółwie tempo nie irytowało mnie w najmniejszym stopniu. Poczucie przynależności do grona doświadczonych, odpowiedzialnych kierowców łagodziło nieco świadomość nieuchronnego spóźnienia się na spotkanie. Ale to nic. Dostosowanie prędkości do warunków drogowych rozgrzeszy każdego odpowiedzialnego człowieka. Zmotoryzowanego, oczywiście. Śnieg sypał, tworzyły się korki. Czerwone światło ustępowało pomarańczowemu, kiedy sznur…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GRAF@
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…