Odchył od schematu. Zgorszenie. A gdzie tolerancja
Mój pierwszy, krótki reportaż. Liczę na dużo wspomagającej krytyki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Gdyby tak ktoś, jeszcze rok temu, opowiedział mi moją własną historię- pewnie wyśmiałabym go”
Opowiada Agnieszka. Na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo pewną siebie osobą, twierdzi jednak, że nie zawsze tak było. Urodziła się na wsi i jak to na wsi bywa, była wychowywana na wzorową katoliczkę, pewnie przyszłą panią domu.
- Kościół co niedzielę, ryba na obiad co piątek, różaniec przez cały październik, a jak post to post- wylicza z lekko drwiącym uśmiechem dziewczyna- normalne życie, normalnej nastolatki- śmieje się.
Co sprawiło, że w tej chwili musi godzić szkołę z pracą, żeby zarobić na swoje utrzymanie w dużym mieście? Dlaczego nie utrzymuje kontaktów z dawnymi znajomymi, a kochająca do niedawna rodzina wstydzi się mówić o niej głośno „bo jeszcze sąsiedzi usłyszą”?
Jak mówi, zaczęło się od zmiany środowiska. - Zawsze bałam się zawierania nowych znajomości. W gimnazjum wszyscy się znaliśmy, szkoła była mała, a większość z nas mieszkała bezpośrednio w jej rejonie, czyli na sąsiednich ulicach. Ktoś nowy wprowadzał się rzadko, więc okazji do poznawania nowych ciekawych ludzi nie było zbyt wiele. Człowiek przyzwyczaja się do znajomych twarzy, do tego, że jest taki jak inni- neutralny. Nigdy mi to nie pasowało, czułam, że wyraźnie odstaje od otaczającej mnie rzeczywistości, ale bez wyraźnych wzorców, ludzi, którzy potrafiliby mnie zrozumieć trudno było zachować własne poglądy, tym bardziej w miejscu w którym się wychowałam. Tam w ogóle o wiele rzeczy było trudno. Mimo wszystko żyłabym tam pewnie tak jak chcieli tego rodzice gdyby nie ich „kolosalny błąd” , jak pewnie mówią teraz o decyzji wysłania mnie do szkoły średniej do miasta „bo większe możliwości, wykształceni ludzie, niech dziewczyna spróbuje, co jej szkodzi! Wróci doświadczona.”
Agnieszka, jak wspomina, nie była zadowolona z ich postanowienia. – Chciałam zmian, może właśnie takich, ale spadło to na mnie zbyt nagle. Bałam się ich, tego co mogą za sobą nieść. Jak się okazało nie zupełnie bezpodstawnie- Uśmiecha się nieporadnie.
Strach przed nieznanym to póki co mocny czynnik hamujący, o czym wiedzą wszyscy postawieni kiedykolwiek w podobnej sytuacji. Prośby, a nawet płacz, nie były jednak w stanie przekonać rodziców dziewczyny. Duże miasto, duże możliwości, wszystko duże, a więc dobre.
-Internat, no cóż, byłam nim przerażona. Rodzice dzwonili z początku co chwilę, a ja udawałam, że jest okej, no bo co miałam mówić? Rutynowe rozmowy, można by powiedzieć „żeby nie było, że się nie interesują” Interesowali się. Tata pytał „Jak tam?” ja odpowiadałam „okej” „no to trzymaj się” i tak się trzymałam. Oni się uparli, więc ja postanowiłam się zaprzeć.
To typowe, myśli większość z nas- rodzice, dorastające dziecko, ważna decyzja rzutująca być może na całe życie. Trzeba ukierunkować syna, czy córkę, trzeba mu pokazać co jest ważne, a co mniej ważne, żeby broń Boże nie popełniło błędów rodziców. Aga mówi o tym otwarcie- „od dziecka poza miastem, z rodzicami o niespełnionych ambicjach, którzy chcieli dla mnie czegoś, co im samym wcześniej nie wyszło. Nie przewidzieli jednego- że miałam dość. Nareszcie mogłam zerwać się ze smyczy- nie miałam zamiaru robić tego co oni, chciałam raczej..odnaleźć siebie”.
Początek szkoły wspomina „jako jakiś koszmar”. - Miałam wtedy wrażenie, że Ci ludzie mówią zupełnie innym językiem! Teraz, z perspektywy czasu widzę, że to ja dla nich byłam dziwadłem, a nie odwrotnie. Wtedy jednak ciężko mi to było zrozumieć. Czułam jednak, że nie pasuję. Obecnie na dodatek, kiedy już sama ze sobą czuję się dobrze, zostałam dziwadłem dla tych wszystkich, których kochałam, kocham? Dla rodziny, która się mnie wstydzi.
Dzieciństwo przeżyte pod kloszem, nieuświadomienie, to o czym opowiada Agnieszka to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Część właściwa zaczyna się bowiem w momencie przekroczenia przez nią murów liceum. Jak twierdzi, dziwnie wspomina tamte chwile, czasami ma wrażenie, że wszystko potoczyło się tak szybko, za szybko. Świat z którym się zetknęła znacznie różnił się od tego w którym żyła dotychczas. Myślała, że ciężko będzie się jej wpasować, wyszło jednak mechanicznie. Nagle zaczęła poznawać masę ludzi, pojawiać się w miejscach w których oni się pojawiali, ubierać tak, żeby od nich nie odstawać.
- Do domu pisałam, czy wpadałam coraz rzadziej, w gruncie rzeczy nie tęskniłam aż nadto za moim dawnym życiem, przed rodzicami coraz częściej udawałam kogoś kim nie byłam.
Sytuacja Agnieszki nie jest pojedynczym incydentem. Można by długo…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Loona
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…