Odeszła
Smutek i tęsknota za kimś kto odszedł bywa wielki. Nie ważne za kim czy za czym, on pozostaje.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Odeszła bez słowa. Usłyszałem jedynie trzaśnięcie drzwiami. A może był to tylko podmuch wiatru? Za oknem padał deszcz. „Zmoknie”- pomyślałem i wziąłem kolejny łyk herbaty. Czarna herbata z cytryną zawsze poprawiała mi humor. Ale nie dzisiaj... Minął rok a mi się wydaje jakby to było wczoraj. Wiem, zaniedbywałem ją. Nie okazywałem jej tyle uczucia i uwagi na ile zasługiwała. Wracając z pracy po prostu rzucałem się na fotel przed włączonym telewizorem i wpatrywałem się w niego, jakby miał zaraz objawić mi największą tajemnicę istnienia. Nie reagowałem na jej pieszczoty, prośby... Tak wiem, bydlak ze mnie... Jak bardzo jej potrzebuje uwiadomiłem sobie jak odeszła. Zostałem sam... W mieszkaniu czuje nadal jej intensywny zapach. Pachniała lasem... Chwilami słyszę jej kroki. Czyżbym oszalał? Nie, po prostu tak za nią tęsknie... Do tej pory pamiętam nasze wspólne spacery po parku. Potrafiliśmy bawić się jak dzieci- ganialiśmy się dopóki, dopóty nie straciliśmy tchu. Wspólne kolacje... Ja gotowałem. Nigdy nie narzekała na moja kuchnię. Zjadała wszystko, często dopraszając się o dokładkę. Najbardziej lubiła spaghetti. „Makaroniarz”- tak ją niekiedy nazywałem a ona patrzała na mnie tylko tymi śmiejącymi się oczyma. Po kolacji zawsze kładliśmy się razem na łóżku a ja głaskałem delikatnie ją po głowie. Tak chyba wygląda szczęście, prawda? Bezpretensjonalne ciepło, które ogrania całe twoje jestestwo. Największe jest wtedy, kiedy możesz je z kimś dzielić... Już jej nie ma... Nie widzę już tych pięknych, orzechowych oczu, które zakrywała delikatnie czarna grzywa. Nie mogę już się zachwycać jej zgrabną sylwetką... Jak to się stało? Wiem, zaniedbywałem ją. Nic dziwnego, że odeszła. Ale dlaczego? Jak to się stało, ze w tym naszym, wręcz idealnym związku, pojawiły się zgrzyty. Choć może... Tak, to jest tylko i wyłącznie moja wina. Wiem to! Bo czym ta niewinna istota mogła zawinić? Zawsze była dla mnie taka dobra, wyrozumiała, cierpliwa... Nigdy się nie skarżyła. Nawet jak przyszedłem nawalony jak meserszmit. Nawet wtedy witała mnie z uśmiechem, kładła się obok mnie na łóżku i przytulała. Brakuje mi tej miękkości... Przypomniałem sobie pewien październikowy, chłodny wieczór. Tego dnia wróciłem później z pracy, ponieważ szef zabrał mnie na spotkanie służbowe z jakimś ważnym klientem z Japonii. Ot trzy godziny karmienia kłamstwami podanymi na białym talerzyku z kielichem fałszywej uprzejmości. Tak... Ona jak zwykle czekała na mnie... Chciała się przywitać, ale ja z tępym wzrokiem minąłem ja i poszedłem pod prysznic. Czy to wszystko od tego się zaczęło? To całe psucie? Ale ja zmęczony byłem... Wiem, powinienem choć na nią spojrzeć, powiedzieć choć słowo a nie tak bezczelnie zignorować. Poszła mimo to za mną do łazienki. Zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem... Do tej pory słyszę jej głuche skomlenie. Wtedy nic sobie z tego nie robiłem, udawałem głuchego (tak jak często później), teraz tego żałuje... Owe wieczory powtarzały się coraz częściej. Weekendy spędzałem zaś poza domem. Nie wiem co wtedy robiła, czy jadła, czy było jej smutno czy tez cieszyła się ze spokoju. Później zaczęła wychodzić z córka sąsiadów. Sam nie wiem co ona widziała w tej stukniętej małolacie, ale zdawała się ja uwielbiać. Jak tylko usłyszała pukanie o drzwi cieszyła się jakby się szaleju najadła. „Idiotka”- myślałem i wracałem do oglądania meczu. Tak, zaczęliśmy się oddalać od siebie a ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. A może zdawałem, tylko jej wiele innych rzeczy, ignorowałem? Ograniczyłem się tylko do przesiadywania w nudnej pracy, odgrzewanych posiłków, telewizora i snu. Zombi... Z tą różnicą, że zombi nie ma potrzeb fizjologicznych. Depresja? Nie, nie miałem myśli samobójczych, choć czy w tym stanie muszą występować? Po prostu świat jest zimny, okrutny, smutny, nikt mnie nie lubi a z anteny zdjęli mój ulubiony serial o dwóch seksownych policjantkach. Czy to od razu podstawa do tego, aby stwierdzić, że cierpię na depresje? Wczoraj znowu trochę wypiłem. Przepraszam. Stąd ten chaos w mojej wypowiedzi. Nie, nie wypiłem za dużo. Czy litr whisky to dużo? Po prostu staram się o niej zapomnieć.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Magdalena.Sikora
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…