Wróć do katalogu

Ofiara

Ofiara jest to wstęp do mojej pseudo książki opowiada ona o losach Daniela który ma za zadanie ocalić ludzkość. W pewnym momencie zakochuje się w Marysi.

The Day, opublikowano , 16 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ofiara Nagle dźwięk tłuczonego szkła wyrwał mnie z głębokiego snu. Sięgnąłem po zegarek była północ . Zapaliłem światło i poszedłem do kuchni sprawdzić co się stało. Na podłodze leżała potłuczona szklanka hm...pewnie kot musiał ją zbić -pomyślałem. Wstawiłem wodę na kawę ,podszedłem do okna na niebie migotało tysiące pięknych gwiazd i świecił cudowny księżyc w pełni. Spojrzałem w kierunku lasu na polanie stała biała postać, zbliżała się do mnie na początku wolno nagle przyśpieszyła. Była już na tyle blisko ,że widziałem jej twarz. To była cudowna kobieta machała do mnie tak jak by chciała abym przyszedł do niej. Nagle głośny gwizd gotowanej wody odciągnął moją uwagę od niej. Gdy odwróciłem się dziewczyny już nie było a księżyc przysłoniła chmura. Już nie mogłem zasnąć cały czas zastanawiałem się kim była ta kobieta? Czego ode mnie chciała? Przez te całe zajście zapomniałem wypić kawę. Nastał ranek ta noc nie daje mi spokoju. Spojrzałem ostatni raz na polanę przed wyjściem do pracy. Na ulicy był mały ruch , widziałem dzieci idące radośnie do szkoły i biedaka żebrzącego o kawałek chleba do zjedzenia. Nareszcie dojechałem do swojego biura. Wszyscy już na mnie czekali w sali konferencyjnej, sekretarka przyniosła mi kubek ciepłej ,czarnej jak smoła kawy. Mój pracownik przedstawiał jakieś akcje, wykresy , ale jakoś mnie to nie interesowało cały czas myślami byłem gdzie indziej. Nagle rozlega się głośne pukanie do drzwi. -Wejść -powiedziałem. Drzwi powoli się otwierały, do sali weszła piękna młoda kobieta. Ubrana była w prostą śnieżno bałaś suknię. Jej widok bardzo mnie poruszył ach ,a więc to ona była tam zeszłej nocy na polanie? Panowie na dzisiaj kończymy zebranie -powiedziałem. podszedłem do niej Chodź za mną chwyciłem ją za rękę. kobieta uśmiechnęła się jej jasne niebieskie oczy były jak ocean można było w nich utonąć. -Pani Aniu proszę odwołać wszystkie spotkania . -Ale panie prezesie miał przyjść nasz najważniejszy klient. - będzie musiał przyjść jutro. -po tych słowach zatrzasnąłem drzwi. -Siadaj proszę- wskazałem ręką na fotel po czym sam usiadłem za machoniowym biurkiem w skórzanym fotelu. -Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz? -zapytałem? dziewczyna wstała jej złociste włosy w promieniach słońca wyglądały wspaniale --Jestem aniołem i przyszłam Cię ostrzec -odpowiedziała. - Ach aniołem ? w istocie wyglądasz wspaniale, ale to jeszcze nie dowód ,że jesteś aniołem. -- Nie musisz mi wieżyć ale wysłuchaj mnie wybrańcze. -Dobrze wysłucham Cię chociaż nie jestem pewien czy nie chcesz mnie oszukać . --Przysyła mnie Bóg aby Ci przekazać ważną informację. Za 3 lata nastąpi koniec ludzkości świat który znasz się rozpadnie kontynenty zaleje woda, będą liczne trzęsienia ziemi, tsunami, tornada i wybuchy wulkanów. Przy życiu zostanie zaledwie około dziesięciu tysięcy ludzi. Bóg wybrał Ciebie abyś to Ty prowadził ich przez nowy świat. -Ale dla czego na ludzi miała by spaść tak ogromna klęska? Co zrobiliśmy przeciw Bogu? I dla czego to ja mam być niby tym przywódcą ? --Pytasz dla czego?? To nie widzisz ile na świecie jest zła ilu ludzi cierpi z głodu z braku pomocy oni cierpią bo wy ludzie im nie chcecie pomóc. Pamiętaj Pan powiedział "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście". Pan Bóg wybrał Ciebie ponieważ ma moc przenikania do duszy i wie że jeszcze jest w Tobie dobro którego świat potrzebuję Ty jesteś wybrańcem i Ty poprowadzisz nowy lud wybrany . -Czy można temu jakoś za pobiedź ? --Tak jest sposób ale ja Ci go nie zdradzę sam musisz do niego dojść- Po tych słowach w pomieszczeniu zapadła cisza kobieta w kłębach dymu znikła. Poruszony wybiegłem z biura za zewnątrz padał deszcz. Dzieci w pobliskim parku bawiły beztrosko w kałużach i oni mieli by zginąć czym oni zawinili. Miałem dziwne przeczucie ,że ktoś mnie śledzi odwróciłem się nikogo tam nie było. Włożyłem rękę do kieszeni wyciągnąłem papierosa i włożyłem go do ust. Niech to szlag -pomyślałem -zapomniałem zapalniczki. Szybkim choć niepewnym krokiem ruszyłem przed siebie. Nagle coś mnie tknęło zatrzymałem się. Stałem na przeciw starego drewnianego kościoła imienia Bożej Opatrzności na ulicy Ostatniej Nadziei. Podszedłem do wejścia drzwi były lekko uchylone. Zajrzałem prze szparę nikogo tam nie ma, popchałem stare ciężkie dębowe drzwi rozległo się głośne skrzypnięcie. Usiadłem w ostatnie ławce ołtarz był już zaniedbany, ze ścian odpadał tynk .a większość ławek już była przegnita . Nie wiem po co tu przyszłem może chciałem schronić się przed deszczem ,a może tylko to było moje przeznaczenie. Zastanawiały mnie słowa anioła "świat ulegnie zagładzie zostanie tylko 5-10 tysięcy ,a Ty będziesz ich przywódcą" nie chcę w to wierzyć to nie może być prawda. Nagle poczułem ciepły dotyk na ramieniu odwróciłem się zobaczyłem starego szarego człowieka z wyglądu przypominała mędrca. --Czym się martwisz synu??-zapytał -Kim jesteś? Nie słyszałem jak wszedłeś. --Jestem, który Jestem. -T... Ty... Ty jesteś, Ty jesteś Bogiem?- Nagle jasna poświata spowiła jego ciało a cały kościół jakby odmłodniał. W jednej chwili na ścianach z których leciał tynk wisiały obrazy i drogie płótna. Na ołtarzu stał złoty kielich i przez okna wpadały złociste promienie słońca na Tabernakulum. -Panie co mam zrobić? czy nie da się uchronić ludzi przed tak wielkim nieszczęściem? --Ty możesz ich ocalić jesteś wybrańcem. -Wybrańcem? co to oznacza ? --To znaczy że od narodzin miałeś misję ocalenia ludzi. Twoje narodziny też nie były tak normalne ponieważ miałeś jej nie przeżyć a jednak żyjesz. Posiadasz w sobie wielki dar. -Jaki to dar?- zapytałem . -Nagle Jego ciało znikło a kościół powrócił do swojej pierwotnej postaci. Spojrzałem na zegarek dochodziła siódma, niech to ,ale późno wróciłem do biura po samochód. Do domu dojechałem koło godziny ósmej. Nareszcie w domu -pomyślałem - dzień był bardzo męczący idę spać. Noc była gorąca obudziłem się było bardzo jasno myślałem ,że to już dzień -hmmm jakoś szybko zleciało -pomyślałem. Spojrzałem na zegarek była północ nagle olśniło mnie pożar szybko zerwałem się z łóżka, wbiegłem do sąsiedniego pokoju. Na fotelu zobaczyłem mężczyznę z bródką palącego cygaro. Spowijał go gęsty dziwny dym. -Czego tu szukasz? Wynoś się bo wezwę policję - kurczowo chwyciłem lampę obok. --Myślisz ,że te śmieszne ludki mogą mi coś zrobić? Mam dla Ciebie propozycję. -Jaką? Kim czym jesteś? --Jestem szatanem. Jeśli odmówisz Bogu ja dam Ci wszystko czego zapragniesz, widzę w Twojej duszy że chcesz sławy, władzy i pieniędzy. Dzięki mnie możesz mieć wszystko ten świat będzie leżał u Twoich stup. -Myślisz że dam się skusić na Twoje bajeczki odejdź --Zastanów się dam Ci jeszcze jedną szansę nie zmarnuj jej . W powietrzu unosił się zapach siarki Odszedł- usiadłem w fotelu i przysnąłem. Gdy rano się obudziłem na ławie stało śniadanie i ciepła kawa. Kiedy ja to zrobiłem?-pomyślałem . Teraz radosny, wypoczęty mogłem wrócić do pracy. Wybiła godzina dwunasta: -Pani Aniu teraz idę na lunch. --Dobrze Panie Prezesie. Wszedłem do windy i nacisnąłem przycisk parter. Pod moim biurem stała młoda kobieta lat dwadzieścia trzy. Ubrana była w porwane dzinsy i brudną podartą koszulkę, a w rękach trzymała tabliczkę z napisem "Zbieram na jedzenie. Proszę o Pomoc". Z jej oczu płynęły łzy, ten widok był okropny nie lubię jak kobieta płacze. Nagle dziewczyna się przewróciła ,szybko podbiegłem do niej -Boże ale ona jest piękna- pomyślałem. -Poczekaj pomogę Ci (to mówiąc podałem jej rękę ona chwyciła ją mocno ,ale nie miała siły by wstać). Biedna -pomyślałem. Wziąłem ją na ręce była bardzo leciutka, wsadziłem do samochodu i zawiozłem do siebie. Nie wiem czemu tak właśnie zrobiłem to był raczej instynkt. -Nie bój się nie chce Ci zrobić krzywdy. Zaniosłem ją do domu i położyłem dziewczynę na łóżku obok kominka. Dziewczyna usnęła nakryłem ja kocem hm.... musiała być bardzo zmęczona -pomyślałem.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych